Będzie wesoło i to do samego końca

Autor: Bartłomiej Wójcik Dodano: 02.05.2022 21:19 / Ostatnia aktualizacja: 02.05.2022 21:19

Nie chodzi o to, że ostatnie wyczyny graczy Chelsea napawają trwogą. Chodzi raczej o to, że skłaniają do zadawania prostych i podstawowych pytań z serii: po co? Dlaczego? Jak? W jakim celu? W odpowiedziach próżno szukać optymizmu.

 

Dla przykładu, na czym polegają treningi The Blues? Wydaje się, że dużo się na nich dzieje, ale ćwiczeń ze skuteczności to jest chyba jak na lekarstwo. A może piłkarze zwyczajnie się do nich nie przykładają? Brzmi nonsensownie, wiem, ale jak wytłumaczyć tak "zaawansowaną" nieskuteczność w wykańczaniu akcji? To, co zobaczyliśmy w meczu z Manchesterem United, po prostu nie mieści się w głowie. Przecież przy tak wielkiej ilość strzałów coś po prostu musi wpadać do siatki. Tu już nie o jakość wykończenia chodzi, ale o zwykłą statystykę. Fajnie, że jeden strzał, całkiem ładny zresztą, trafił do bramki, ale jak zwykle było to zbyt mało. Poszło jak zawsze. Wyjście na prowadzenie, jedna sensowna akcja rywala i mamy remis, a cenne punkty idą sobie w niepamięć. Nie wiadomo, jak to się dzieje, że skuteczność jest tak żenująco słaba i jak to możliwe, że o ile graczom Chelsea czasem nie wystarczy 20 okazji do zdobycia bramki, to rywal kłuje prosto w serce, przy byle jakiej szansie.

 

Wiadomo natomiast z pewnością, że nikt nawet nie stara się uczyć na własnych błędach. Mogłoby się przecież wydawać, że po tylu sprezentowanych przeciwnikom bramkach, utrzymanie koncentracji w decydujących meczach sezonu nie powinno być wymagającym zadaniem. Nic bardziej mylnego, o czym zapewnił nas Cesar Azpilicueta w starciu z Evertonem. Szkolne błędy w obronie, plus anemiczne akcje w ataku, to mieszanka, która nikomu nie wychodzi na dobre. Nie ma niczego dziwnego w tym, że traci się punktu przy takiej postawie. Dziwna jest taka postawa sama w sobie i to na takim poziomie... Czy ktoś tu jeszcze pamięta o tym, co stało się pod koniec maja ubiegłego roku i że takim drużynom pewne wyskoki po prostu nie przystoją?

 

Swoją drogą to zaczynam się obawiać, czy przypadkiem za chwilę Thomas Tuchel nie dojdzie do wniosku, żeby rzucić to wszystko i wyjechać w przysłowiowe Bieszczady. What can I do? Jedno, wypowiedziane przez niego proste zdanie jest niezwykle wymowne i dobrze opisuje sytuację Chelsea. Nie pomoże nawet najlepsza taktyka i najtęższy trenerski umysł, gdy wykonawcy mecz w mecz zawodzą. Oby tylko niemiecki trener nie uznał, że ma tego serdecznie dosyć. Zresztą, nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, jeśli do wyników dorzuci się wciąż niejasną sytuację właścicielską i zamieszania kadrowe.

Tych ostatnich jest tak wiele, że w sumie ciężko wskazać piłkarza, którego przyszłość w Chelsea byłaby absolutnie pewna. W pewnym sensie może i lepiej, że wyjaśniła się sytuacja Antonio Rudigera, ale styl, jak to często bywa, pozostawia nieco do życzenia. Niemiecki obrońca ma prawo robić ze swoją karierą co mu się żywnie podoba. Nigdy nie składał przysięgi na wierność Chelsea, więc jeśli uznał, że chce bawić się w futbol w innym miejscu, to należy to zaakceptować. Szkoda tylko, że sam nie wystosował jasnej deklaracji w tej sprawie. Z pewnością wyglądałoby to lepiej, niż angażowanie w to trenera.

 

Odległość między wielkością i upadkiem bywa naprawdę niewielka i właśnie teraz boleśnie się o tym przekonujemy. Trudno uwierzyć w to, że parę miesięcy temu niebieska ekipa była na szczycie, z pięknymi widokami na przyszłość. Teraz nie dość, że szczytu nie widać, to jeszcze w przyszłość momentami strach patrzeć. I to jest smutne, po prostu smutne, że gracze Chelsea nawet nie starają się ułatwić sprawy sobie samym. Można było przecież "przyklepać" top cztery i ostatnie mecze sezonu grać na luzie. Tymczasem do końca rozgrywek będzie wesoło i nie wiadomo, jak to wszystko się skończy. Co gorsza, przy takiej formie, nawet wypadnięcie z czołówki nie jest czymś wykluczonym. A jeszcze do niedawna to było "footbal fiction".

Partnerzy

save tax logo 004 logo drukarnia reban logo spa nad morzem logo

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close