Fot. Chelsea FC

Cenny remis w hicie kolejki. Zatrzymujemy lidera, mimo gry w osłabieniu przez ponad połowę meczu. Chelsea FC 1:1 Arsenal FC

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 30.11.2025 19:26 / Ostatnia aktualizacja: 30.11.2025 19:34

W hicie 13. kolejki Premier League Chelsea zremisowała na Stamford Bridge z Arsenalem 1:1. The Blues przez ponad połowę meczu grali w osłabieniu, gdyż pod koniec pierwszej części gry czerwoną kartką ukarany został Moisés Caicedo. Chwilę po przerwie zawodnicy Enzo Mareski wyszli na prowadzenie po trafieniu Trevoha Chalobaha, ale Kanonierzy doprowadzili do wyrównania po golu Mikela Merino. Więcej goli w tym spotkaniu nie padło.

Od pierwszych minut oglądaliśmy twarde wyrównane spotkanie. Początkowo Arsenal częściej utrzymywał się przy piłce, ale Chelsea nie ustępowała i przez pewien czas to ona była stroną przeważającą.

Na Stamford Bridge działo się wiele, ale sytuacji bramkowych nie oglądaliśmy zbyt często. Chelsea bardzo dobrze broniła dostępu do swojej bramki, dobrze odpierała kolejne ataki i nie dopuszczała rywali do swojego pola karnego. Niebiescy wyprowadzili też kilka dobrych kontrataków. Po jednym z nich Estêvão zgarnął odbitą od obrońcy piłkę, ale w dobrej sytuacji uderzył wysoko ponad poprzeczką.

W kolejnych minutach The Blues mieli kolejne okazje, jednak nie były to okazje stuprocentowe. Estêvão ponownie uderzył ponad poprzeczką, zaś João Pedro przechwycił piłkę tuż przed polem karnym rywali, ale minimalnie zbyt długo zwlekał z decyzją i obrońcy Arsenalu zdążyli zażegnać zagrożenie.

W 38. minucie sytuacja Chelsea skomplikowała się. Moisés Caicedo spóźnił się z interwencją i wyprostowaną nogą trafił w nogę Mikela Marino na wysokości kostki. Początkowo sędzia pokazał mu żółtą kartkę, ale po interwencji VAR-u zmienił decyzję i pokazał pomocnikowi Chelsea czerwoną kartkę.

Mimo gry w osłabieniu The Blues nie ustępowali i odpierali kolejne ataki. Gabriel Martinelli oddał groźne uderzenie zza pola karnego, ale Robert Sánchez nie dał się zaskoczyć i obronił uderzenie. Podopieczni Enzo Mareski starali się też kontratakować, jednak gra w osłabieniu utrudniała im to. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Chelsea kapitalnie rozpoczęła drugą połowę. Najpierw po wrzutce Reece'a Jamesa z rzutu wolnego groźny strzał głową oddał João Pedro, ale David Raya znakomicie obronił uderzenie i wybił piłkę na rzut rożny. Z narożnika dośrodkował ponownie Reece James, a najwyżej do piłki wyskoczył Trevoh Chalobah, który musnął piłkę i w ten sposób skierował ją do bramki.

Po stracie gola Mikel Arteta szybko przeprowadził dwie zmiany, a na boisku pojawił się m.in. były piłkarz Chelsea Noni Madueke. Kanonierzy napierali bardzo intensywnie i w 59. minucie dopięli swego. Bukayo Saka dośrodkował z prawego skrzydła, a Mikel Merino idealnie wbiegł w pole karne i strzałem głową pokonał Roberta Sáncheza.

Mecz toczył się na bardzo wysokim poziomie. Arsenal, co oczywiste, częściej utrzymywał się przy piłce, ale Chelsea nie cofnęła się i atakowała, gdy tylko miała taką możliwość. The Blues grali twardo, a na szczególne słowa pochwały zasługiwał Reece James, który świetnie sprawował się w linii pomocy, często odbierał piłkę i dobrze rozgrywał.

Postawa piłkarzy Chelsea mogła się podobać i zasługiwała na uznanie. Niebiescy, choć grali w osłabieniu, starali się atakować, a mierzyli się przecież z aktualnym liderem Premier League. The Blues oddali znacznie więcej strzałów. Wynik był sprawą i otwartą.

Ostatecznie wynik nie uległ zmianie i mecz zakończył się remisem. W końcówce widać było zmęczenie u piłkarzy obu drużyn, ale jednocześnie zaangażowanie i wolę walki. 

Chelsea FC 1:1 Arsenal FC (0:0). Bramki: Trevoh Chalobah 48' – Mikel Merino 59'

Chelsea FC: Robert Sánchez; Malo Gusto, Wesley Fofana, Trevoh Chalobah, Marc Cucurella; Reece James (c), Moisés Caicedo; Estêvão (Alejandro Garnacho 46'), Enzo Fernández, Pedro Neto; João Pedro (Liam Delap 55')

Arsenal FC: David Raya; Jurrien Timber, Cristhian Mosquera, Piero Hincapié, Riccardo Calafiori (Myles Lewis-Skelly 46'); Eberechi Eze (Viktor Gyökeres 72'), Martín Zubimendi (Martin Ødegaard 57'), Declan Rice; Bukayo Saka (c), Mikel Merino, Gabriel Martinelli (Noni Madueke 57')


Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Pap
komentarzy: 59
30.11.2025 22:09

Powinniśmy to wygrać. Byliśmy lepsi nawet w 10. Nie ma co obwiniać Caicedo, mecz był ostry. A kibice tego śmiesznego klubu niech nabiorą pokory, bo wygrywać mecze, a nie wygrywać trofeów, to tak jak nie wygrywać nic.

Pogromca
komentarzy: 499
30.11.2025 21:46

Caicedo wygrał tytuł debila miesiąca. On powinien takich czerwonych dostać kilka w tamtym sezonie, ale cudem mu się upiekało. Taki sam poziom debilizmu jak co Jackson, jak można tak kosić w środku boiska? Z takim podejściem to zapomnijcie o walce o duże tytuły. Gdyby to był półfinał Ligi mistrzów to by nas już nie było w turnieju.
Szkoda tej kartki, bo jestem prawie pewien że byśmy to wygrali. Estevao dochodził do strzałów i czuję, że jakby nie strzelił to by załatwił kondonom czerwo. James - co to jest za wielki piłkarz. 10/10. Brawo dla Chalobaha za uratowanie nam dupy tym golem i za dobre obrony, on ma mocną głowę. Na takie trudne mecze jak dziś, Barcę czy PSG wychodzi jak po swoje. Jak ktoś jeszcze tutaj ma zamiar wytykać palcami Sancheza to niech może się zastanowi po co żyje na tym świecie i marnuje cenny tlen. Sanchez w tym sezonie to światowy bramkarz i nie mogę się nadziwić jaki zrobił postęp. Niestety, przez głupotę naszych asów zostaje nam walka o top4. Może w LM zajdziemy chociaż daleko.

Stary Alfer
komentarzy: 942
30.11.2025 20:42

Tym razem Caicedo sie nie upiekło i w głupi sposób nas osłabił. Kości trzeszczały jak to w derbach to i kartki sie sypały.
Fajnie sie patrzy na nasz pressing. wreszcie wygląda jak powinien od początku i widać tego efekty, nawet w 10 przy tak wysokiej intensywności nasi dali radę. i to po wyoutowaniu naszego najlepszego gracza wydajacego sie niezbędnym do takiej gry, ale tu wielka zasługa Jamesa. Kontuzje omijają kapitana to i wszedł na swoj poziom czyli klasa światowa nawet nie grając na nominalnej pozycji. Kiedy mozna bylo dużo zarzucić Maresce tak ostatnio jego decyzję jak dla mnie bardzo dobre. Zobaczymy jak druga czesc sezonu, bo i w Leicester i u nas wyglądało to gorzej.
Sanchez juz zagrał najlepszy sezon dla nas choć do końca jeszcze daleko. Obrona wygląda lepiej jak wie ze może na nim polegać i śmiało klepać piłkę a w pierwszej połowie podawali do niego często. Dwie super interwencję a przy stracie większej winy nie ponosi. Za gola choć nie bezpośrednio obwinilbym Delapa. To po jego kiepskim pospiesznym podaniu do Neto i stracie piłki oraz szansy na dobrą kontrę padła bramka.
Brawo niebiescy za walkę i grę bo rywal wymagajacy a mial przewagę jednego chłopa. Brawo :)

Sheva7
komentarzy: 118
30.11.2025 20:40

Fajnie było oglądać jak chlopaki zostawiają serducho na boisku. Szkoda czerwa. Garnacho zaczyna mnie niepokoić. Nic nie wnosi do gry. Dużo przyjemniej ogląda się Gittensa, którego czesto ten drybling gubi, ale przynajmniej próbuje. Garnacho wygląda w tych meczach jak prawiczek na pierwszej randce. Strasznie niepewny.

FanTheBlues
komentarzy: 3790
30.11.2025 19:30

Brawo dla naszych za walkę i za ten cenny remis. Gdyby nie to czerwo, to mogliśmy spokojnie wygrać. 4senal był dziś do ogrania.

thesabr3
komentarzy: 2468
30.11.2025 19:28

Świetny mecz w naszym wykonaniu , szkoda tej czerwonej bo mogliśmy to wygrać w pełnym składzie

blue1
komentarzy: 1088
30.11.2025 19:27

W tych okolicznościach bardzo cenny 1 punkt.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close