Opinia: Michy, w coś ty się wpakował?

Autor: Jakub Karpiński Dodano: 24.09.2018 00:08 / Ostatnia aktualizacja: 24.09.2018 02:56

Michy Batshuayi latem odszedł z Chelsea na kolejne wypożyczenie. Tym razem Belg wybrał Valencia CF, gdzie szedł licząc na więcej szans gry, niż było to na Stamford Bridge. Jak na razie jednak wygląda na to, że reprezentant Belgii grubo się przeliczył, bo w drużynie Nietoperzy jest tylko rezerwowym.

 

Batshuayi co prawda wystąpił we wszystkich sześciu meczach klubu z Estadio Mestalla odkąd do niego dołączył, ale tylko raz wyszedł na mecz w podstawowym składzie (z Juventusem w Lidze Mistrzów, 0:2). Pozostałe występy to wejścia z ławki rezerwowych, najczęściej pod koniec meczu.

 

 

Trudno wyczuć, dlaczego po udanym okresie w Borussii Dortmund Batshuayi nie zdecydował się powalczyć w Chelsea o miejsce w składzie, szczególnie biorąc pod uwagę okoliczności – Álvaro Moracie daleko do wysokiej formy, a Olivier Giroud nie gwarantuje regularnej zdobyczy bramkowej.

 

Co jeszcze ważniejsze, w klubie nie ma już Antonio Conte, który ewidentnie nie ufał belgijskiemu napastnikowi. U Maurizio Sarriego 24-latek miał czystą kartę i z pewnością mógłby choć spróbować przekonać Włocha do swoich umiejętności.

 

Pod koniec lipca francuskie radio RMC Sport informowało, że nowy szkoleniowiec londyńczyków osobiście poinformował piłkarza, że liczy na niego w obecnym sezonie i że otrzyma szanse. Jeśli to prawda, to dlaczego Batshuayi nie podjął rękawicy i nie spróbował udowodnić, że może zaoferować więcej, niż Giroud i Morata?

 

Szanując jednak decyzję Batshuayiego o zmianie otoczenia, ciężko zrozumieć logikę i tok myślenia, który doprowadził go do wyboru akurat Valencii. Pewniakiem w drużynie Marcelino jest Rodrigo Moreno, a częściej od Belga grają też Santi Mina i Kévin Gameiro. A przecież w ofertach popularny Batsman mógł dosłownie przebierać (miały się po niego zgłaszać Sevilla, Napoli, a także ponownie Borussia Dortmund).

 

Jak dotąd Belg w barwach Nietoperzy ma na koncie 183 minuty rozłożone na sześć meczów. Nie zaliczył jeszcze asysty ani nie strzelił gola, a jego oceny (za pośrednictwem serwisu WhoScored.com) nie sugerują, że 24-latek błyszczy kiedy już gra.

 

Jak widać, coś ewidentnie poszło nie tak. Jeśli sytuacja napastnika nie ulegnie zmianie, to zarówno on jak i klub będą mieli problem. On, ponieważ jego kariera ponownie stanie w miejscu a klub, ponieważ ani nie będzie miał z niego pożytku gdy wróci do Londynu, ani nie będzie miał możliwości zarobić na nim znaczących pieniędzy.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close