Szybko strzelony gol nie wystarczył. Mistrzowie Anglii zbyt mocni. Arsenal FC 2:1 Chelsea FC
Dodano: 06.09.2026 19:27 / Ostatnia aktualizacja: 06.09.2026 19:57W meczu 3. kolejki Premier League Chelsea przegrała z Arsenalem na Emirates Stadium 1:2. The Blues szybko wyszli na prowadzenie po trafieniu Morgana Rogersa, ale później strzelali już tylko Kanonierzy. Do wyrównania doprowadził Kai Havertz, zaś gola na wagę zwycięstwa strzelił Martin Ødegaard.
Chelsea rozpoczęła to spotkanie w wymarzony sposób, gdyż już w drugiej minucie wyszła na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jorrel Hato zgrał piłkę głową przed pole karne do ustawionego tam Morgana Rogersa, a ten płaskim mocnym uderzeniem bez przyjęcia pokonał Davida Rayę.
Arsenal niezwłocznie przystąpił do odrabiania strat i przejął inicjatywę. Kanonierzy atakowali, jednak Chelsea odpierała te ataki. Bardzo dobrze w bramce spisywał się Emiliano Martínez, który pewnie interweniował i obronił m.in. groźny strzał Bukayo Saki z bliskiej odległości.
W jedenastej minucie Riccardo Calafiori zdołał skierować piłkę do bramki Chelsea po zamieszaniu w polu karnym, jednak po analizie VAR gol został anulowany, bowiem biorący udział w akcji Ezri Konsa znajdował się na spalonym.
Arsenal miał przytłaczającą przewagę w posiadaniu piłki, jednak w ilości sytuacji bramkowych Chelsea mu nie ustępowała. The Blues większość czasu spędzali na swojej połowie, ale byli bardzo niebezpieczni w kontrataku. Po jednym z nich Morgan Rogers oddał minimalnie niecelny strzał, zaś João Pedro nie zdołał dojść do groźnego podania w pole karnego od Cole'a Palmera.
Podopieczni Mikela Artety ciężko pracowali na wyrównującego gola i strzelili go w 25. minucie. Declan Rice zagrał do Kaia Havertza, ten zbiegł do środka na wysokości pola karnego i mocnym płaskim uderzeniem idealnie zmieścił piłkę między słupek, a rękawicę Emiliano Martíneza. Argentyńczyk nie zdążył trącić futbolówki i ta wpadła do bramki.
Po doprowadzeniu do wyrównania tempo gry nieco spadło. Arsenal w dalszym ciągu przeważał, ale Chelsea dobrze broniła i wciąż groźne kontratakowała. Kanonierzy byli jednak świetnie zorganizowani i szybko wracali do obrony, w której byli bardzo zdyscyplinowani.
Chwilę przed końcem pierwszej części gry Chelsea była o krok od ponownego wyjścia na prowadzenie. Pedro Neto otrzymał długie podanie na prawe skrzydło, opanował piłkę, popędził w pole karne, a jego strzał lewą nogą odbił się od słupka.
Drugą połowę dobrze rozpoczęli piłkarze Arsenalu. W piątej minucie po wznowieniu gry podopieczni Mikela Artety przeprowadzili efektowną szybką akcję zespołową, którą pewnym uderzeniem wykończył Martin Ødegaard.
Po wyjściu na prowadzenie The Gunners nadal mieli przewagę w posiadaniu piłki, jednak nie była ona tak wyraźna, jak przed przerwą. Chelsea szukała swojej szansy, jednak nie potrafiła stworzyć sobie dobrej okazji bramkowej, gdyż rywale bardzo dobrze bronili dostępu do bramki.
Arsenal był stroną przeważającą i to on prowadził to spotkanie. Kanonierzy wiedzieli, jak bronić i kiedy zaatakować. W 68. minucie wyprowadzili szybki atak, który mógł zakończyć się trzecim golem. Kai Havertz odegrał piłkę do Bukayo Saki, ten groźnie uderzył, ale Emiliano Martínez zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
Następnie w odstępie kilku minut Kanonierzy dwukrotnie stworzyli zagrożenie po rzucie rożnym. W pierwszym przypadku piłkę wybił Reece James, a w drugim niebezpieczeństwo zażegnał Emiliano Martínez.
Im bliżej końca spotkania, tym Chelsea odważniej atakowała. Niebiescy starali się zaskoczyć rywali różnymi sposobami, ale ci niestrudzenie bardzo dobrze bronili, zaś David Raya był bardzo pewny podczas dośrodkowań.
Podopieczni Xabiego Alonso dawali z siebie wszystko, a najbliższy strzelenia wyrównującego gola był rezerwowy Estêvão. Groźny strzał Brazylijczyka zmierzający pod poprzeczkę znakomicie obronił David Raya.
Do końcowego gwizdka wynik nie uległ zmianie. Arsenal sięgnął po komplet punktów i choć przez długą część spotkania miał przewagę, to z pewnością było to ciężko wywalczone zwycięstwo. Kanonierzy pozostają niepokonani w tym sezonie ligowym, natomiast The Blues musieli przełknąć gorycz pierwszej w tym sezonie porażki.
Arsenal FC 2:1 Chelsea FC (1:1). Bramki: Kai Havertz 25', Martin Ødegaard 50' — Morgan Rogers 2'
Arsenal FC: David Raya; Ben White, Ezri Konsa, Gabriel Magalhães, Riccardo Calafiori (Piero Hincapié 66'); Declan Rice, Myles Lewis-Skelly (Martín Zubimendi 67'); Bukayo Saka (Noni Madueke 90'), Martin Ødegaard (c) (Mikel Merino 77'), Christos Tzolis; Kai Havertz (Viktor Gyökeres 77')
Chelsea FC: Emiliano Martínez; Josh Acheampong, Wesley Fofana, Maxence Lacroix; Pedro Neto (Estêvão 81'), Reece James (c), Roméo Lavia (Malo Gusto 60'), Jorrel Hato (Pep Chavarría 60'); Cole Palmer, Morgan Rogers (Danny Welbeck 87'), João Pedro
- Źródło: własne
Analiza: Stracone gole pozostawiają niedosyt
07.09.2026 08:58
Rogers: Zachowujemy spokój i nadal koncentrujemy się na ciężkiej pracy
07.09.2026 08:37
Skrót: Arsenal FC 2:1 Chelsea FC
06.09.2026 20:03
Składy: Arsenal FC vs. Chelsea FC
06.09.2026 16:16
Alonso: James ma wszystko, by stać się wybitnym pomocnikiem
06.09.2026 08:39
Arsenal - Chelsea gdzie oglądać? Transmisja TV i online (06.09.2026)
06.09.2026 08:11
Emiliano Martínez otrzymał koszulkę z numerem 1
04.09.2026 19:06
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.
Trochę frajersko zgubione punkty w tym spotkaniu. Remis był z zasięgu, ale nie o tym będzie ten kom bo ja generalnie siedzę cicho, albo nie pozostawiam suchej nikt jak już coś piszę.
Od lat nie śledzę okien transferowych, czasem tylko nagłówki. Powoduje to u mnie albo większe zaskoczenie albo niedosyt. W tym roku jak ujrzałem po raz pierwszy między słupkami Martineza to przecierałem oczy ze zdziwienia. Nie sądziłem, że taki bramkarz będzie do wyjęcia od lokalnego rywala. Byłem w sporym szoku i musiałem sprawdzić 2x czy to aby na pewno on - super, że jest z nami i choć nigdy specjalnie nie psioczyłem na Sancheza (choć powinienem) nie winiąc go za większość traconych bramek tak jak robili to co poniektórzy. Zazwyczaj zwalałem winę albo na Cucu albo na innych obrońców i to jest cały czas nasza największa bolączka. Kto by się nie znalazł jako ostatni przed bramkarzem, ilu by nie postawić obrońców to i tak często walimy babole. Ta nieuznana bramka z wczorajszych derbów i te z dwóch pierwszych meczów w nowym sezonie dobitnie to potwierdzają. Strasznie to wkurwia jeżeli ma kto bronić, mamy topowego goalkeepera, a i tak znaczna część akcji po stronie rywali przechodzi jak przez sito.
Drugim zaskoczeniem dla mnie był Henderson. Lubię go tak jak większość mistrzowskiej kadry The Reds. Tutaj bardzo bym chciał żeby wrócił do formy z LFC. Czekam na powrót i coś niekonwencjonalnego w jego wydaniu.
Za Rodgersem szczególnie nie przepadam, ale już zdążył pokazać pazurki, nie tylko wczoraj. Oby tak dalej. Bardzo obiecujące nazwiska trafiły do Nas tego lata. Brakuje tylko top tier defensorów, ale tutaj to jest zupełnie inna para kaloszy bo praktycznie nic nie funkcjonuje.
Nie pożegnałem jeszcze kilku panów. Zacznę od Enzo Maresci, ale skoro poszedł na gotowe po tym co pozostawił po sobie Pep to on właściwie jest już skreślony w moich oczach. Śmieszny trener bez ambicji. Wiadomo co w wiadomo co dla niego.
Równie zabawnie oglądało mi się Jacksona w trykocie Aston Villi. Zajebiście, że go już z nami nie ma i oby już nigdy nie wrócił :)
O Marcu nie będę się specjalnie rozpisywał bo mógłbym napisać esej. W głowie mi się nie mieści, że taki worek treningowy biega teraz w Madrycie i że jest mistrzem świata xD
Xabi robi świetną robotę i jest idealnym następcą. Będzie lepiej
Wybaczcie ten lekki offtop
Daremna taktyka sami obrońcy i ofensywne trio. Zmiany za późno czyli to co tu inni pisali
Nie ma co płakać i panikować. To dopiero nasz trzeci mecz (czwarty w sezonie) i trafił się wyjazd do mistrza Anglii. To nie wstyd przegrać taki mecz. Obyło się bez kompromitacji, coś tam było powalczone, przy odrobinie szczęścia mógłby wpaść nawet remis. Największym problemem jest na razie gra w defensywie i to trzeba jak najszybciej poprawić. Pamiętajmy jednak że jak na razie gramy bez Caicedo czyli poza ofensywą to nasz najważniejszy i najlepszy zawodnik ostatnich dwóch sezonów. To tak jakby Arsenal grał bez Rice'a albo jakiś czas temu City bez Rodriego.
Teraz najważniejszy mecz z Hull, podejść do niego normalnie i go wygrać i sytuacja będzie dobra.
Tak wygląda niestety gra 3 z tyłu, niemniej jednak,warto wierzyć w Alonso i zespół,mam wrażenie że środek pola Lavia i James to za mało,w taki zestawieniu, wszystkiego brakuje po trochę,po brak rozegrania, brak przechwytów, brak kontroli w środku pola, oczywiście graliśmy z Arsenalem, są numerem 1 do obrony mistrzostwa Premier league.
Przy wyniku 2:1 to zmiana Lavi na Gusto, trochę średnie, sądziłem że Alonso zaryzykuję, zmieni Lavie a wejdzie Barco?
Estevao i Welbeck zdecydowanie za późno weszli.
Ten sezon będzie wyglądać jak za Pochettino, tylko że tutaj może być lepsze miejsce w tabeli. Niestety, wiem, że nie gramy w Lidze Mistrzów, ale od kilku sezonów nasz zarząd nie chce kupować środkowych obrońców. Wiadomo, że przyszedł Lacroix, ale jeden obrońca, gdy gramy trójką, to za mało. Teraz doszła jeszcze pomoc, gdzie odszedł Enzo, a nasz klub nie potrafił nikogo kupić. Szkoda, bo w meczach z rywalami, gdy spotkanie będzie na styku, te braki będą niestety widoczne.
Jeśli chodzi o grę to liczyłem na więcej. Przede wszystkim Rogers miał jeszcze jedną bardzo dobrą okazję kiedy sobie poklepali z Joao, ale nie wykorzystał.
No miałby może dwie, ale jak go Rice wyciął to on dostał żółtą a nie Rice.
Poza tym jeszcze jedna sprawa, a właściwie to 2
https://x.com/98Millz/status/2096669406541631930
Przy golu na 2:1 Rogers był faulowany. Żaden zawodnik Arsenalu nie atakuje tam piłki, jest tylko atak na Rogersa.
No i kopnięty w głowę Martinez nawet się Varu nie doczekał.
Jako Chelsea musimy być przygotowani na to, że sędziowanie czasami może nie być idealne i trzeba wtedy z gry starać się to nadrobić i dlatego zacząłem od narzekania na grę, ale też to co wymieniłem to nie są jakieś drobne rzeczy jeśli chodzi o sędziowanie. Koniec końców ten mecz został przegrany jednym golem więc te błędy są tym bardziej istotne
Mecz na styku, my gramy bez kluczowego pomocnika (Caicedo) i bez najlepeszego zawodnika presezonu (Palestra), co kolejkę eksperymentalny środek pola a gra całościowo wygląda lepiej niż w wygranych z Fulham i Brighton mimo, że gramy przeciwko drużynie która sprała City bez mydła w CS. Wiadomo wygrywać trzeba ale k nie dramatyzujmy.
Brak środka był przeważającym argumentem.
Co można było zrobić lepiej?
1. Zamiast Lavi Barco,
2. Szybsza zmiana, od 60 minuty - Estevao za Neto,
3. Szybsza zmiana za zmęczonego Pedro - Welbeck.
Czy to coś by dało? Tego się już jie dowiemy ;)
City z Monaco wychujali nas bez masła. Obyśmy przetrwali do 1 stycznia.
Też jestem za powrotem 4 obrońców, im mniej naszych ŚO w pierwszym składzie tym lepiej. Dodatkowo obecna formacja obnaża nasze wady, czego dowodem jest już 7 straconych bramek w trzech meczach i tylko jednym bardzo mocnym rywalem.
Błędem jest wdrażanie na siłę jakiejś dziwnej taktyki czyli granie trzema obrońcami i oddawanie piłki przeciwnikowi licząc na jej przechwycenie i szybki kontratak. Przy meczach z Fulham i Brighton mieliśmy szczęście i to się udało. Tu juz szczęścia nie mieliśmy. Mam nadzieję, że Alonso odejdzie od tej chorej taktyki. My pasujemy do taktyki 4-2-3-1. Wtedy jest miejsce dla Estevao i na zmiany dla Quendy i Gittensa. I wtedy też wyglądamy lepiej.
Nie było źle jak na nas;) czego niektórzy oczekują, że zespół z 10 miejsca pokona mistrza i to na wyjeździe... byłaby to miła niespodzianka ale nie tym razem niestety.
Nie lubię Arsenalu ale dziś byli lepsi, tu niema nic do farta... gole często są fartownie lub po błędzie, na tym ta gra polega ale zazwyczaj strzela je lepsza drużyna która lepiej broni i ma więcej okazji.
Ważne abyśmy ze słabszymi ugrali swoje punkty a przyjdzie taka chwila że utrzemy nosa największym rywalom.
Można rzucać nazwiskami, pisać co dzisiaj nie wypaliło, kto zawiódł, kto się nie nadaje. Ale patrząc globalnie to od przejęcia klubu przez obecnych właśnie nie udało się ani razu pokonać ani Arsenalu, ani Manchesteru City... To jest SF. Absolutne zaoranie dziedzictwa po Abramowiczu i wykluczenie Chelsea z listy wielkich klubów. I to przy wydaniu takiej fury pieniędzy. Niesamowitych czasów dożyłem, jako wieloletni kibic Chelsea.
Nie musieliśmy przegrywać tego meczu. Niestety, Chelsea kilka lat temu zatrzymała się na przystanku numer: "Utalentowana ekipa z potencjałem, która sama dla siebie jest najgorszym wrogiem", więc wygląda to tak, a nie inaczej. Szkoda, wielka szkoda, bo choć jeden punkt można było ugrać.
Jak wygrywać takie mecze jak 60 minuty gramy dwoma prawymi obronami w środku pomocy, a barco na ławie. Do tego Estevao za późno wpuszczony. Dodatkowo nie rozumiem dlaczego na siłę katujemy tą formacje, moglibyśmy śmiało grac 4-2-3-1 do czego ten skład jest stworzony.
Martinez-Fonfana Lacrox James - Lavia Barco - Rogers Palmer Estevao - Pedro
Swoją drogą nie wiem czy w klubie zapomnieli czy co ale Lavia i James mają sporo urazów za sobą i nie mogę grać tyle minut bo jest duże prawdopodobieństwo, że się wysypia i kim będziemy grać wtedy w pomocy Barco Gusto? Gusto też lubi się wysypac. Dużo błędów w zarządzaniu.
Jak od 60 minuty*
Wygrał zespół lepszy. Mimo wszystko przy pierwszej bramce liczyło się w głowie na jakiś wybitny mecz naszych kopaczy, no ale nie tym razem. Uważam, że organizacja Arsenalu zarówno w ataku pozycyjnym, jak i w obronie była zdecydowanie na wyższym poziomie. U nas w pewnych momentach były przebłyski, ale to mimo wszystko zbyt mało. Nie ma dramatu ani jakiegoś wielkiego blamażu, co mnie osobiście cieszy. Po 3 kolejkach mamy 2 wygrane i jedną porażkę, nie ma tragedii.
Błędem bylo po 1-0 oddac piłkę. I po ptakach. Arsenal w ataku sredni jest wiec po co murowac. James to jest pomylka w śr.pom.. No i martineza pierwsza bramka. Wiec ten mecz był do wygrania.
Nie ma się co dziwić Arsenal budowany od kilku ładnych lat a u nas ciągłe zmiany i wymiana zawodników też to tak wygląda.
Czekamy na środek tygodnia na Leeds w carabao cup
Zupełnie bez stresu oglądałem ten mecz, bo każdy trzeźwo myślący kibic sie spodziewał tutaj porażki.
XG 2.11 vs 0.34
9 celnych strzałów vs 5
Nawet po golu Rogersa była stonowana radość u wszystkich piłkarzy, oni czuli co sie będzie święcić.
Fofana porobiony jak amator przy drugim golu, że ten chłop jeszcze gra w tym klubie, to jest niepojęte.
Ile on musi jeszcze zawalić, żeby ktoś chłopa wyrzucił?
No tak, jak ktoś ma 180 tysięcy tygodniówki. To już nie sprzedaje sie tak łatwo, jak tych co mają 100k i mniej.
Najgorsze jest to, że ten średni Fofana i tak był najlepszy z całej trójki stoperów.
3 x LIPA. Statystyki brutalne, posiadanie piłki tragikomedia, obrona jak dzieci we mgle, ciężko się to ogląda. Palmerek jakiś nerwowy dzisiaj, co stracił piłkę to atak na przeciwnika, bez fair play. Trzech obrońców z tyłu odbija nam się czkawką.
Kolejny tragiczny mecz, nie mamy kadry na grę 3 obrońcami, brakuje nam klasowego LO po odejściu Hiszpana, klasowy SO do duetu z Francuzem, Colwil czy Fofana to najwyżej zawodnicy na ławkę, no i potrzeby światowej klasy SP, który będzie mózgiem tej drużyny
Tak jak myślałem, za wcześnie było na taki mecz, niestety. W dodatku w środku jedno wielkie gówno bez Moisesa, nie da się na poważnie rywalizować z Arsenalem bez środka. Estevao miał dobre wejście, świetna akcja i strzał, niestety wyjęty przez Raye. Ps. czemu ten pies Gabriel nie dostał czerwonej za kopniaka w twarz Martineza?
Nasza gra nie powala narazie, Alonso buduje drużynę, oby dostał czas na to, boli porażka, ale jeszcze bardziej to jak ten sędzia sędziuje, to nie pierwszy mecz przeciwko nam że pozwala więcej rywalowi na faule i przewinienia a nam gwizda każdy zasrany kontakt.
Niestety 2 połowa trochę gorsza i porażka zaliczona. JP dziś praktycznie odcięty od gry, powinien decydować się na strzały, zamiast szukać podań do kolegów. Jeszcze co Alonso powinien zrobić, to szybciej wpuścić Estevao.
Niestety Fofana nie nadaje sie do gry w tej drużynie.Neto jeździec bez głowy oprócz szybkości gość wieczny chaos.Dawno powinien być zmieniony przez Estevao.Dluga droga przed nami.
Jak zwykle strzelić gola i zamknąć się i oddać piłkę rywalowi i to jeszcze jakiemu. Dostaliśmy wpierdol na własne życzenie jak zwykle. Ja pierdole!!!!
No cóż trzeba przełknąć gorzka pigułkę.
To było do przewidzenia.
Wnioski sa takie: srodek pola bez caicedo nie istnieje.
Ta szczerbata kurwa z gwizdkiem to 12 zawodnik arsenalu.
Nasza obrona to dalej dno
Jak był 12 zawodnikiem arsenalu ? Palmę powinien wylecieć z boiska. Ewidentnie 3 różnych arsenalowi nie odgwizdał. Więc nie pisz bzdur, byliśmy słabsi i tyle.
Dobra troche zle to ujalem i prawdą jest to ze Palmer powinien wyleciec + te rozne, co nie zmienia faktu ze arsenal dostal jedna zolta za dyskusje i jedna 95minucie gdzie przez caly mecz lewis skelly to chyba 6 fauli zaliczyl no i ten felerny kopniak gabriela tez chociaz na zolta zasluzyl
Palmer wylecieć? za co? Gabriel powinien wylecieć za kopnięcie w głowę Martineza. Ja rozumiem jakby chociaż w piłke trafił, ale on głową Martineza chciał grać! Rożne owszem powinny być dla Arsenalu, ale każde nurkowanie gwizdał dla Arsenalu, za to im pozwalał na sporo.
Wygrał zespół lepszy, mecz wygrał im Harvetz cóż, to nie był jakiś wybitny mecz w naszym wykonaniu. Obrona zagrała na swoim optymalnie mizernym poziomie. Nie było żadnego pomysłu po stracie bramki na 2:1 odniosłem wrażenie że to my bronimy wyniku zamiast atakować. No atakować ale kim? Estevao wszedł za późno, po co wszedł Welbeck nie mam pojęcia, nie posiadamy ławki, wystarczy zobaczyć kogo miał Arsenal na ławce i tą ławką wygrają mistrza.
Nie mam emocji po tym meczu, porażka absolutnie spodziewana, szkoda tylko bo Arsenal nie zagrał nie wiadomo jak wielkiego meczu i można było więcej powalczyć.
No nic, budujemy zgranie obrony i będzie dobrze. Środek pola bez Caicedo kuleje.