Fot. CFC Pics

Zwycięstwo w szalonym pierwszym meczu okresu przygotowawczego! Chelsea FC 6:4 Western Sydney Wanderers FC

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 28.07.2026 13:37 / Ostatnia aktualizacja: 28.07.2026 13:37

Nietypowa strefa czasowa nie przeszkodziła naszej redakcji przy przeanalizowaniu pierwszego otwartego dla publiki meczu Chelsea pod wodzą Xabiego Alonso. Mimo klasy przeciwników trzeba przyznać, że było to przyjemne dla oka widowisko, z gradem goli i zwrotów akcji.

Xabi postanowił rozpoczął okres przygotowawczy mocno eksperymentalnym składem. Dla wielu kibiców mogła to być jedna z nielicznych okazji, żeby obejrzeć w akcji reprezentantów grup młodzieżowych The Blues. Przed pierwszym gwizdkiem na pewno mógł wzbudzać zainteresowanie kazachski skrzydłowy Dastan Satpajew, ze względu na egzotyczny klub z którego przybył do londyńskiego zespołu.

Dość szybko Kazach postanowił się przedstawić kibicom. Już w szóstej minucie dopadł do prostopadłej piłki, rozegranej w przepiękny sposób przez Ryana Kavuma-McQueena i w sytuacji sam na sam nie dał najmniejszych szans Jordanowi Holmesowi. Od pierwszych minut Chelsea narzuciła swoje tempo i nieustannie nakręcała akcje od drugiej tercji, rozgrywając szybkie i precezyjne akcje. Jest to odstępstwo od normy, do której byliśmy przyzwyczajeni za czasów Mareski oraz Roseniora, gdzie na samym szczycie stawiano posiadanie piłki. Niemniej należy pochwalić ogromne zaangażowanie całego zespołu przy rozgrywaniu akcji.

Rywale z Australii doszli dopiero do głosu w 13 minucie. Miguel Di Pizio podał pomiędzy strefą i podał do wybiegającego Liama Gilliona. Nie udało mu się trafić do siatki, ponieważ strzał z okolic 11 metra obronił Sharman-Love. Niemniej minutę później był już bezsilny przy rzucie rożnym. Bitą blisko piłkę przebił dalej Borrello, a z okolic dalszego słupka do siatki trafił Pantazopoulos. Przez moment wydawało się, że Sharman-Love zdołał wybić futbolówkę z linii, ale powtórka wykazała, że była ona wyraźnie w siatce. Niestety pewne nawyki zostają, a Niebiescy wciąż nie wyglądają dobrze przy bronieniu stałych fragmentów gry.

Na tym etapie na pewno można było wyróżnić poza Satpajewem, który nieustannie zamęczał obrońców z przodu, także Reggiego Walsha. Młody Anglik starał się rozpoczynać każdą akcję, nie bał się przesuwać z piłką przy nodze do przodu, a do tego wyprowadzał sporo piłek od drugiej tercji. Drużyna jako ogół sporo starała się działać w wysokim pressingu. Z tego powodu zmuszali niejednokrotnie przeciwników do popełniania błędów, ale także sami narażali się na spore luki w pomocy. 

Z dalszym tokiem tempo wyraźnie zwolniło, co zaczęli wykorzystywać przeciwnicy z Sydney. Gersbach w 33 minucie poprowadził akcję przy lewym skrzydle po czym do piłki w środku pola karnego dopadł Hammond. Nie potrzebował on wiele czasu i w ułamek sekundy obrócił się z futbolówką w stronę bramki i umieścił piłkę w siatce przy bliższym słupku. Kilka minut później rywale mogli podwyższyć prowadzenie, gdy podanie Tosina odbiło się od tragicznego tego dnia murawy, ale w porę udało się Chelsea zablokować strzał.

W szeregach Chelsea wydawało się, że jest coraz więcej nerwowości, lecz nic bardziej mylnego. W 38 minucie kontrę rozpoczął Satpajew, który rozegrał akcję do środka do Reggiego Walsha. Stamtąd młodziutki wychowanek rozegrał akcję kombinacyjną z Dário Essugo, który huknął jak z armaty z okolic 16 metra doprowadzając do remisu.

Dodatkowo trzeba pochwalić Reggiego Watsona. 16-latek gubił się w samej grze, ale genialne dogrywał z rzutów rożnych. Młodzian ma niezwykle dobrze ułożoną nogę, a do wykorzystania jego tzw. zawiesinek, brakowało szczęścia ze strony strzelających graczy. Nieoczywista była także rola Kavuma-McQueena, który niejednokrotnie z linii ataku cofał się aż do obrony, gdzie do tego potrafił przejąć piłkę. 

Po pierwszej połowie dostaliśmy dość wyrównane spotkanie, gdzie poniekąd można niektórych ganić, ale na pewno trzeba było pochwalić młodych zawodników z akademii, którzy wyjątkowo dobrze sobie radzili z dorosłymi przeciwnikami, mimo że często nie mają okazji do tego aby z nimi grać. Po pierwszej połowie Chelsea miała większe posiadanie piłki, a do tego wyprowadzili więcej podań. Cała reszta statystyk była mocno wyrównana.

Na drugą połowę Xabi zdecydował się na wyłącznie dwie zmiany, a na boisku niektórzy po raz pierwszy mogli zobaczy Omariego Kellymana. Na murawie pojawił siętakże Nicoll-Jazuli, dla którego był to podwójnie ważny moment - poza rozegraniem spotkania w barwach Chelsea, zagrał także w Sydney, w którym się urodził. 

Początek drugiej połowy w porównaniu do dynamicznej pierwszej połowy był dużo wolniejszy. Inicjatywę przejęli gracze z Sydney i w 62 minucie niestety to do bólu wykorzystali. Emenalo, który dość dobrze wszedł w grę, niefortunnie wybił piłkę od nierównej murawy, dopadł do niej Dylan Scicluna i umieścił ją w siatce. Od tego momentu na murawie pojawiły się mocniejsze nazwiska w Chelsea i zapowiadało się, że klub z Londynu będzie chciał odrabiać wynik.

No i  tutaj zaczęła się zarysowywać różnica klas. Tempo Chelsea było od tego czasu nie do opanowania dla Western Sydney Wanderers. Najpierw z lewego skrzydła João Pedro postanowił przekiwać czterech graczy, wyłożył stamtąd piłkę Gittensowi, który chwilę później wpisał się na listę strzelców tego szalonego meczu. W końcu zobaczyliśmy charakterystyczną dla systemu Xabiego Alonso dwójkę z tyłu przy akcjach ofensywnych i podwojone skrzydła. Pallestra grał bardzo wysoko, bardzo blisko Estêvão, który wszedł na zasadzie wędki za Kellymana. Anselmino także grał także daleko od własnego pola karnego, ale bliżej środka pola karnego. 

Sydneyczycy przetrwali jednak oblężenie i w 78 minucie ponownie objęli prowadzenie. Po prostym błędzie Reggiego Watsona do piłki dopadł zawodnik Australijczyków i oddał ją do Awana Luala, który strzelając w środek bramki pokonał świeżo wprowadzonego Roberta Sáncheza. Nie potrzeba było dużo czasu, a ponownie do remisu doprowadził João Pedro z bliskiej odległości po podaniu Gittensa. Na pewno najbardziej na plus wyróżniał się po wejściach z ławki właśnie Jamie, który na przemian angażował się to w grę z okolic skrzydła, to z okolic pozycji napastnika. 

Zaledwie 5 minut później João Pedro dopadł do nonszalanckiego prostopadłego podania Palmera, bez trudu pokonując rezerwowego golkipera. Australijczycy poniekąd muszą się cieszyć, że Brazylijczyk wszedł tak późno z ławki bo ponownie 5 minut później ponownie trafił do siatki, kompletując błyskawicznego hat-tricka. Naprawdę przyjemny sparing na początek piłki klubowej! Mimo ogromnego zaangażowania jak na mecz towarzyskie ze strony przeciwników udało się dowieźć korzystny wynik, a wprowadzeni regularni zawodnicy z pierwszego zespołu z rezerwy wskazali siłę naszej kadry.

 Chelsea FC 6:4 Western Sydney Wanderers FC (2:2). Bramki:
 Dastan Satpajew 8', Dário Essugo 38', Jamie Gittens  66', João Pedro 80', 85', 90' – Anthony Pantazopoulos 14', Aydan Hammond 33', Dylan Scicluna 62', Awan Lual 78'

Western Sydney Wanderers FC: Jordan Holmes (Tristan Vidackovic 46'); Alex Gersbach, Anthony Pantazopoulos, Germán Ferreyra, Panashe Madanha (Emile Katrib 64'); Dylan Scicluna, Angus Thurgate, Miguel Di Pizio; Liam Gillion (Atiya Waraga 46'), Brandon Borrello (C) (Awan Lual 64'), Aydan Hammond (Nicolas Milanovic 46')

Chelsea FC: Teddy Sharman-Love (Robert Sánchez 65'); Josh Acheampong, Olutayo Subuloye (Marco Palestra 65'), Tosin Adarabioyo (C) (Levi Colwill 64'), Landon Emenalo (Aarón Anselmino 64'); Dário Essugo (Mahdi Nicoll-Jazuli 46'), Reggie Walsh (Cole Palmer 65'), Reggie Watson; Dastan Satpajew (Jamie Gittens 64'), Liam Delap (João Pedro 64'), Ryan Kavuma-McQueen (Omari Kellyman 46', Estêvão 63')

Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Redaktor naczelny, a w samym Chelsea Poland od 2024 roku. Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Grawpolo
komentarzy: 2637
28.07.2026 20:02

Pierwszy mecz przedsezonowy, eksperymentalny skład i zapewne sporo może się zmienić.

Jedno można powiedzieć - Tosin i Delap - tym panom już dziękujemy.

KTBFFH

lampard08
komentarzy: 433
28.07.2026 15:33

Jedno po tym meczu jest pewne Tosin i Achampong, to się nadają co najwyżej do tarcia chrzanu. Zutylizować obydwu. Kazach pokazał się z dobrej strony i Essugo, to cieszy. JP potwierdził gaz.

pawelwa
komentarzy: 119
28.07.2026 15:23

Lavia znowu kontuzja
Sprzedać jak najszybciej zajmuje tylko miejsce w kadrze a 2/3 sezonu jest niedostępny.

Trunek
komentarzy: 1045
28.07.2026 14:57

Delapa i Tosina trzeba natychmiast sprzedac.
Delap nie widoczny i wogole nie podlączał sie pod akcje ofensywne. A Tosin nie umie podać do swoich zawodnikow.
Satpajew może wygryzc Jacksona. Dobry mecz

FanTheBlues
komentarzy: 3977
28.07.2026 14:06

JP kozak

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close