Fot. Chelsea FC

Udany debiut Roseniora, udany początek przygody z Pucharem Anglii. Charlton Athletic FC 1:5 Chelsea FC

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 10.01.2026 22:58 / Ostatnia aktualizacja: 11.01.2026 14:00

Chelsea udanie rozpoczęła zmagania w tegorocznej edycji Pucharu Anglii. W meczu 3. rundy tych rozgrywek The Blues pokonali Charlton Athletic 5:1 po golach Jorrela Hato, Tosina Adarabioyo, Marka Guiu, Pedro Neto i Enzo Fernándeza. Był to ich pierwszy mecz pod wodzą Liama Roseniora.

Od pierwszych minut Chelsea była stroną dominującą. The Blues byli ustawieni wysoko, zaś Charlton bardzo nisko. Większość zawodników drużyny gospodarzy było nastawionych na odpieranie ataków.

Po kilku minutach od pierwszego gwizdka mecz został przerwany na ok. 10 minut, bowiem jeden z kibiców potrzebował pomocy medycznej. Gdy opuścił on trybuny, gra została wznowiona.

Podopieczni Liama Roseniora mieli przytłaczającą przewagę, ale nie potrafili jej wykorzystać. Niebiescy mieli problem z dochodzeniem do sytuacji strzeleckich, a największe zagrożenie tworzyli po uderzeniach z dystansu. Najpierw groźnie uderzył Josh Acheampong, a następnie Jamie Gittens. Obie próby były celne i obie zostały obronione przez Willa Manniona.

Chelsea przeważała, ale jej gra nie była płynna. Niebiescy popełniali sporo technicznych błędów, nie potrafili przedrzeć się przez zasieki rywali. Wydaje się, że największe zagrożenie pod bramką Charltonu stwarzał Jamie Gittens, który zdecydował się na kilka odważnych akcji, ale żadna z nich nie przyniosła ostatecznie niczego konkretnego.

Piłkarze Chelsea zdołali jednak objąć prowadzenie kilka minut przed końcem pierwszej połowy. W doliczonym czasie gry piłkę do bramki Charltonu pięknym uderzeniem skierował Jorrel Hato. Lewy obrońca znalazł się w idealnym miejscu pola karnego, przejął wybitą przez obrońców piłkę i oddał kapitalne uderzenie. Chwilę później pierwsza część gry dobiegła końca.

Od pierwszych minut drugiej połowy Chelsea nadal przeważała i starała się strzelić drugiego gola, by uzyskać bezpieczną przewagę. The Blues szybko dopięli swego, bo już po pięciu minutach od wznowienia gry podwyższyli prowadzenie. Facundo Buonanotte dośrodkował na krótki słupek, a Tosin Adarabioyo zgubił krycie i minimalnie zmienił tor lotu piłki pokonując w ten sposób bramkarza.

Chelsea nie odpuszczała i nadal atakowała. O krok od strzelenia gola był Alejandro Garnacho, jednak jego uderzenie minimalnie minęło słupek.

Gdy wydawało się, że piłkarze Chelsea mają ten mecz pod kontrolę i w kolejnych minutach będą spokojnie prowadzić grę, Charlton postanowił zaatakować. Gospodarze nie mili nic do stracenia i wyprowadzili kilka ataków. W 57. minucie nieoczekiwanie strzelili gola kontaktowego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał głową oddał Lloyd Jones, obronić go zdołał Filip Jørgensen, ale wobec dobitki Milesa Leaburna Duńczyk był już bezradny.

Chelsea szybko straciła dwubramkowe prowadzenie, ale równie szybko odzyskała je. W 62. minucie Alejandro Garnacho wyłożył piłkę Facundo Buonanotte. Strzał Argentyńczyka został obroniony, ale dobrze ustawiony był Marc Guiu, który pewnym uderzeniem skierował piłkę do bramki.

W kolejnych minutach Chelsea nadal przeważała i szukała kolejnych goli. The Blues częściej dochodzili do sytuacji strzeleckich niż przed przerwą i rzadko dopuszczali do zagrożenia pod swoim polem karnym.

Po przeprowadzeniu zmian Chelsea miała kilka naprawdę dobrych okazji bramkowych. Groźne uderzenie oddał Estêvão, a kilka minut później znakomitą szansę miał Liam Delap. Anglik nie trafił jednak w bramkę. Następnie w jednej akcji groźne uderzenia oddali Estêvão i Enzo Fernández, ale oba zostały obronione przez mającego dużo pracy w tym meczu Willa Manniona.

Taki obraz gry oglądaliśmy do ostatniego gwizdka. Chelsea przeważała, szukała kolejnych goli i znalazła je. Na początku doliczonego czasu gry gola Pedro Neto. Portugalczyk dostał piłkę od Enzo Fernándeza, zwiódł obrońcę balansem ciała i mocnym płaskim uderzeniem skierował piłkę do bramki. Na tym się jednak nie skończyło. W kolejnej akcji świetną szarżę przeprowadził Estêvão. Brazylijczyk wbiegł w pole karne, minął obrońcę i został sfaulowany przez bramkarza. Arbiter podyktował rzut karny, który na bramkę pewnym uderzeniem zamienił Enzo Fernández.

Tym samym The Blues mogli cieszyć się z pewnego zwycięstwa, z awansu do kolejnej fazy Pucharu Anglii, a także z pierwszego zwycięstwa pod wodzą Liama Roseniora.

Charlton Athletic FC 1:5 Chelsea FC (0:1). Bramki: Miles Leaburn 57' – Jorrel Hato 45', Tosin Adarabioyo 50', Marc Guiu 62', Pedro Neto 90', Enzo Fernández 90' (kar.)

Charlton Athletic FC: Will Mannion; Keenan Gough, Lloyd Jones, Amari’i Bell (Isaac Olaofe 74'); Conor Coventry (Karoy Anderson 66'), James Bree, Greg Docherty (c) (Joe Rankin-Costello 67'), Sonny Carey, Tyreece Campbell (Harvey Knibbs 82'); Miles Leaburn, Charlie Kelman (Macaulay Gillesphey 66')

Chelsea FC: Filip Jørgensen; Josh Acheampong, Tosin Adarabioto, Benoît Badiashile, Jorrel Hato (Wesley Fofana 85'); Moisés Caicedo (c), Andrey Santos; Jamie Gittens (Estêvão 66'), Facundo Buonanotte (Enzo Fernández 69'), Alejandro Garnacho (Pedro Neto 85'); Marc Guiu (Liam Delap 69')


Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Wolnomyśliciel
komentarzy: 896
11.01.2026 17:15

Tak jak piszecie debiut udany i nie można marudzić. Ale też nie można dużych wniosków wyciągnąć. Fajnie że wygraliśmy wysoko bo rzadko ostatnio się to udaje. Chociaż w pierwszej połowie gra była 50/50 i była męczarnia.

Widać trochę inne podejście do gry ofensywnej. Za Mareski było do bólu schematycznie podobnie jak u Sarriego. Czasami aż oczy bolały patrzeć. Nuda i schemat z łatwością odczytywany przez przeciwnika. Tu Rosenior chyba bardziej stawia na kreatywność zawodników i luz w atakach. To byłoby na plus. Oby udało mu się szybko zbudować solidną defensywę bo bardzo tego potrzebujemy.

Wolnomyśliciel
komentarzy: 896
11.01.2026 17:15

Tak jak piszecie debiut udany i nie można marudzić. Ale też nie można dużych wniosków wyciągnąć. Fajnie że wygraliśmy wysoko bo rzadko ostatnio się to udaje. Chociaż w pierwszej połowie gra była 50/50 i była męczarnia.

Widać trochę inne podejście do gry ofensywnej. Za Mareski było do bólu schematycznie podobnie jak u Sarriego. Czasami aż oczy bolały patrzeć. Nuda i schemat z łatwością odczytywany przez przeciwnika. Tu Rosenior chyba bardziej stawia na kreatywność zawodników i luz w atakach. To byłoby na plus. Oby udało mu się szybko zbudować solidną defensywę bo bardzo tego potrzebujemy.

lololo
komentarzy: 698
11.01.2026 15:22

Midnite tak Cucu robi to dobrze i wtedy James na PO który by mógł tworzyć w czasie rozgrywania 3 SO ale już Gusto nie nadaje się na 3 w środku więc wtedy Moises musi schodzić między obrońców i tu widzę kłopot bo to oznacza zmianę rozegrania zależnie od tego kto gra na prawej stronie .

lololo
komentarzy: 698
11.01.2026 13:00

Ten mecz był bardziej treningowy taka prawda . Rywal za niski by coś wnioskować . Podstawowi odpoczęli i mają więcej czasu na trening z nowym trenerem więc ok . Chyba dalej gramy z bocznym obrońca w środku więc tu się nic nie zmienia .

Midnite
komentarzy: 1350
11.01.2026 13:15

Można grać w ten sposób np Cucurella świetnie się do tego nadaje. Natomiast nie widzę sensu, żeby James czy Gusto po drugiej stronie na siłę robili to samo. Oni są lepsi jako klasyczni boczni obrońcy. Mam nadzieję, że tak jak pod koniec kadencji Pocketa uda się zoptymalizować taktykę pod możliwości konkretnych piłkarzy.

Bryan
komentarzy: 1441
11.01.2026 10:10

Nienajlepsze samopoczucie bieżącego weekendu sprawiło, że nie obejrzałem całego meczu, ale oczywiście cieszy mnie wygrana. Wiadomo, mecz pucharowy z ekipą innej ligi, ale dobrze, że nowy trener ma udany start. Zawsze to jakiś mały plus na początek i miła atmosfera na początku drogi. Kolega Kamsu112 zamieścił niżej ciekawą (lub przerażającą) statystykę odnośnie debiutów trenerskich ostatnich lat. Ja też mam coś "ciekawego". Liczby naszych napastników w tym sezonie: Delap - 16 meczów, 2 bramki, 0 asyst. Guiu - 13 meczów - 3 bramki, 2 asysty... Dzieciak wyciągnięty gdzieś z trzeciego szeregu Barcelony spisuje się lepiej, niż Anglik ukształtowany na wyspach. Tak liczyłem na Delapa, a szykuje się kolejny lot dziobem na asfalt w tym przypadku. Smutne.

blue1
komentarzy: 1106
11.01.2026 01:58

Fajnie, że szliśmy po kolejne bramki i skończyło się na pogromie. Udany debiut Roseniora, kariera na SB zaczyna od dwóch meczów pucharowych, ciekawe jak pójdzie z Arsenalem.

Kamsu112
komentarzy: 1734
11.01.2026 00:38

Ciekawostka pierwszy Trener ze zwycięstwem w debiucie od Conte w 2016 roku XD

Bryan
komentarzy: 1441
11.01.2026 10:03

Serio? No to niezły odlot...

PiterSAW
komentarzy: 1743
11.01.2026 00:17

Nie pamiętam kiedy ostatnio wygraliśmy więcej niż dwiema bramkami. Na początek przygody u nas Pan trener pokazał, że nie warto murować bramki zaraz po wyjściu na prowadzenie i mam nadzieję, że tego będzie się trzymał

StarkillerObl
komentarzy: 312
10.01.2026 23:08

Można mówić o niedociągnięciach (stracony gol, zmarnowane okazje), natomiast w końcu to jest taki mecz i taki wynik jaki powinien być standardem dla Chelsea kiedy spotykamy się z klubem z Championship i to mi się podoba.

Jak dla mnie jest to udany debiut, cieszy mnie, że postrzelali tacy zawodnicy jak Guiu, bo w składzie na pewno potrzebna jest rywalizacja więc trochę więcej pewności siebie dla Guiu to może (ale nie musi) mieć dobre przełożenie także np. na Delapa (który w tym meczu w sumie pokazał się dosyć kiepsko, np. ta jego zmarnowana okazja naprawdę wyglądała tak jakby się po prostu nie przyłozył do tego strzału. Liczę, że się poprawi)

FanTheBlues
komentarzy: 3835
10.01.2026 23:05

Wiadomo że rywal z niższej półki, ale i tak cieszy że zaczynamy od zwycięstwa z nowym trenerem. Po tym pierwszym meczu można wywnioskować że Rosenior złapał fajny, luźny kontakt z naszą niebieską ekipą. Oby tylko tak dalej trzymać.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close