Fot. Chelsea FC

Analiza: McFarlane zatamował krwawienie

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 10.05.2026 08:46 / Ostatnia aktualizacja: 10.05.2026 08:46

W meczu z Liverpoolem Chelsea zaprezentowała poprawę formy, której tak bardzo potrzebowała. Po serii sześciu ligowych porażek, ten mecz wydaje się małym krokiem w dobrym kierunku.

Planowane są kolejne protesty kibiców, tym razem na Wembley Way przed finałem Pucharu Anglii, który zostanie rozegrany za tydzień, ale Chelsea nie przystąpi do tego meczu po kolejnej porażce.

Gdyby Chelsea przegrała na Anfield, miałaby na koncie siedem ligowych porażek z rzędu. Byłby to drugi taki wynik w historii klubu i pierwszy od 74 lat. Chelsea zostałaby też pierwszą drużyną, która bezpośrednio przed finałem Pucharu Anglii przegrała siedem z rzędu meczów ligowych.

Kluczowe było zatem zatamowanie krwawienia, przerwanie tej kompromitującej serii, w trakcie której zwolniony został Liam Rosenior.

Poniedziałkowa porażka 1:3 z grającym w rezerwowym składzie Nottingham Forest była dla tymczasowego menedżera Caluma McFarlane'a trudnym momentem.

McFarlane może jednak wskazać na kilka pozytywów. Swoje pierwsze zwycięstwo w drugim okresie prowadzenia Chelsea odniósł w półfinale Pucharu Anglii w meczu z Leeds United, a teraz zdobył punkt w ligowym meczu z Liverpoolem, który co prawda jest w słabej formie, ale który i tak jest znacznie lepszą drużyną od Leeds United. Co najważniejsze, decyzje Anglika co do wyboru składu okazały się w dużej mierze uzasadnione.

Powrót Levi'a Colwilla do gry zbiegł się w czasie z przejściem na ustawienie z trzema środkowymi obrońcami. The Blues zagrali w ten sposób po raz trzeci w tym sezonie.

Chelsea straciła gola po pierwszym strzale Liverpoolu i na krótko straciła inicjatywę. Później zasłużenie wyrównała.

To nie był najlepszy występ, ale na pewno był to krok naprzód i coś, na czym można budować. Decyzja o przeniesieniu siły ataku na lewą stronę i zaangażowanie w atak Marka Cucurelli, przyniosła korzyść, Cole Palmer pokazał przebłyski powrotu do formy, a Chelsea poradziła sobie w ataku mimo kontuzji czterech skrzydłowych.

Chelsea wciąż walczy o awans do europejskich pucharów, ale w dwóch pozostałych meczach ligowych będzie musiała włożyć wiele wysiłku. Co najważniejsze, przed finałem The Blues mają kilka argumentów na swoją korzyść, choć to drużyna Pepa Guardioli pozostaje zdecydowanym faworytem.


Źródło: BBC

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close