Fot. Chelsea FC

Henderson: Mam jeszcze wiele do zaoferowania

Autor: Sebastian Romanowski Dodano: 04.08.2026 14:20 / Ostatnia aktualizacja: 04.08.2026 14:20

Kiedy Jordan Henderson po raz pierwszy pojawił się na murawie Stamford Bridge jako zawodowy piłkarz, nie mógł przypuszczać, że po 784 występach w barwach klubowych i reprezentacyjnych ten stadion stanie się jego nowym domem.

– To trochę tak, jakby historia zatoczyła koło – mówi nowy pomocnik Chelsea z uśmiechem, oglądając nagranie ze swojego debiutu na Stamford Bridge jako 18-latek.

– Pamiętam, że do przerwy przegrywaliśmy 0:3. Nie szło nam najlepiej, a Roy Keane powiedział: „Idź się rozgrzać, wchodzisz na drugą połowę”. Wyszedłem, przygotowałem się i byłem gotowy.

– Zagrać w Premier League na Stamford Bridge przeciwko drużynie z takimi piłkarzami jak Frank Lampard, Ashley Cole, John Terry czy Didier Drogba było czymś niesamowitym. Przegraliśmy 0:5, więc wynik nie był najlepszy, ale samo doświadczenie było wyjątkowe. A teraz, po tylu latach, dołączam do tego klubu. To naprawdę coś szczególnego.

– Od tamtego dnia bardzo się zmieniłem – zarówno jako piłkarz, jak i człowiek. Jestem ogromnie wdzięczny za wszystkie szanse, które otrzymałem w swojej karierze. Chelsea jest kolejną z nich. Ta historia wciąż trwa i mam nadzieję, że przede mną jeszcze kilka pięknych rozdziałów. Nadal mam wiele do zaoferowania.

Gdy Henderson debiutował na Stamford Bridge w listopadzie 2008 roku, londyńczycy prowadzili po pierwszej połowie z Sunderlandem 3:0. Deszcz lał nieprzerwanie, a warunki były typowo angielskie. Roy Keane, prowadzący wówczas Sunderland, jeszcze przed przerwą został odesłany na trybuny za protesty wobec decyzji sędziego.

W szatni zdecydował się dokonać zmian. Najpierw na boisko wszedł El-Hadji Diouf, a chwilę później Keane dał szansę młodemu pomocnikowi z akademii Sunderlandu. Henderson wcześniej znalazł się tylko raz w kadrze meczowej Premier League, ale nie zagrał. Tamtego dnia zadebiutował i rozpoczął karierę, która zaprowadziła go na sam szczyt.

Co ciekawe, tydzień wcześniej Liverpool przerwał trwającą cztery i pół roku serię 86 ligowych meczów Chelsea bez porażki u siebie. Jedynego gola w tamtym spotkaniu zdobył Xabi Alonso. Drogi obu pomocników przecięły się w Premier League tylko przez jeden sezon – 2008/09. Henderson dopiero uczył się futbolu na najwyższym poziomie, podczas gdy Alonso kończył swoją przygodę z angielską ligą. Dziś znów będą pracować razem, tym razem jako piłkarz i trener.

– Mieliśmy bardzo dobrą rozmowę – przyznaje Henderson.

– Zawsze ogromnie podziwiałem Xabiego jako piłkarza, a dziś równie mocno podziwiam go jako trenera. To, czego dokonał w ostatnich latach, jest naprawdę wyjątkowe.

– Każdy, kogo znam i kto z nim pracował albo grał, mówił o nim wyłącznie dobrze. Nie usłyszałem ani jednej negatywnej opinii. To mówi samo za siebie.

– Po naszej rozmowie miałem bardzo dobre przeczucie. Uznałem, że możliwość gry pod jego wodzą będzie dla mnie zaszczytem.

Zanim Henderson rozpocznie treningi z nowym szkoleniowcem, dokończy jeszcze urlop, podobnie jak pozostali zawodnicy Chelsea, którzy grali do końca mistrzostw świata. Przyznaje, że jego ręka, która ucierpiała po nietypowym urazie odniesionym na Estadio Azteca, czuje się już znacznie lepiej, a dodatkowy odpoczynek pomoże mu wrócić do pełni sił przed rozpoczęciem pracy w Cobham.

36-latek ma za sobą – jak sam określa – znakomity sezon w Brentford. Udowodnił, że wciąż potrafi rywalizować na najwyższym poziomie i dzięki temu wywalczył miejsce w kadrze Anglii na mistrzostwa świata. Teraz chce wykorzystać całe swoje doświadczenie w Chelsea.

– Ktoś kiedyś powiedział mi, że nie jest najważniejsze to, co ludzie myślą o tobie, gdy wchodzisz do klubu. Znacznie ważniejsze jest to, co powiedzą, gdy będziesz z niego odchodził.

– Dla mnie liczy się to, aby od pierwszego do ostatniego dnia dawać z siebie wszystko – zarówno na boisku, jak i poza nim. Chcę pozostać sobą, pomagać kolegom z drużyny i zrobić wszystko, by zespół stawał się lepszy.

– Naszym głównym celem jest rywalizowanie o najwyższe cele i odnoszenie sukcesów. Przed nami wiele pracy, ale również wiele powodów do optymizmu. Chcemy być zespołem, który bardzo trudno pokonać.

– Wierzę, że mamy do tego odpowiednie możliwości. Jeśli każdego dnia będziemy pracować na najwyższym poziomie i w każdym meczu damy z siebie wszystko, to z taką kadrą i takim trenerem wszystko jest możliwe.

Choć Henderson osiągnął już praktycznie wszystko, o czym piłkarz może marzyć: występy na największych turniejach, liczne trofea i imponującą długowieczność na najwyższym poziomie, trudno odnieść wrażenie, że zamierza zwolnić.

– Piłce nożnej poświęciłem całe swoje życie i to nigdy się nie zmieniło.

– Taka po prostu jest moja natura. Oczywiście pojawiają się też sytuacje, w których ludzie zaczynają w ciebie wątpić, a to staje się dodatkową motywacją, by udowodnić im, że się mylą.

– Wiele razy w swojej karierze potrafiłem to zrobić i mam nadzieję, że podobnie będzie również w Chelsea. Skupiam się na tym, by każdego dnia być najlepszą wersją siebie i pomagać drużynie najlepiej, jak potrafię.

Szesnaście lat temu Henderson po raz pierwszy wybiegł na Stamford Bridge jako nieśmiały nastolatek. Dziś wraca na ten sam stadion jako jeden z najbardziej utytułowanych i doświadczonych angielskich piłkarzy swojego pokolenia. Tym razem będzie ubrany w niebieską koszulkę Chelsea i gotowy dopisać kolejny rozdział do swojej piłkarskiej historii.

sebek9403

Sebastian Romanowski

Kibic Chelsea od 2007 – czyli od czasów, gdy Drogba strzelał, a ja jeszcze miałem wolne weekendy. Po godzinach pasjonat siatkówki i motoryzacji.

Ojciec dwójki dzieci, testujący granice snu, cierpliwości i wytrzymałości psychicznej – z sukcesami! Życie to nie FIFA, ale staram się grać w pierwszym składzie.


Źródło: Chelsea FC

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close