Fot. Chelsea FC

The Athletic: Morgan Rogers trafi do Chelsea. Jak do tego doszło?

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 19.07.2026 19:35 / Ostatnia aktualizacja: 20.07.2026 08:58

W najbliższych dniach Morgan Rogers oficjalnie zostanie piłkarzem Chelsea, a już teraz wiadomo, że wszystkie szczegóły transferu zostały uzgodnione. The Blues zapłacą za Anglika 117 milionów funtów.

O czołowego piłkarza Aston Villi zabiegał też Arsenal. Mistrzowie Anglii muszą więc być mocno zirytowani, że jeden z ich głównych celów transferowych zdecydował się na przejście do drużyny, która miniony sezon zakończyła za Brentfordem, Brighton, Bournemouth czy Sunderlandem.

Jak to tego doszło? Odpowiedź na to pytanie jest prosta i zamyka się w jednym słowie – pieniądze. Chelsea dysponuje ogromnymi środkami i nie waha się ich hojnie wydawać – często, jak się wydaje, bez głębszego zastanowienia nad tym, jak dany piłkarz wpisze się w długoterminową wizję klubu, choć jakby na przekór daje się mu długoterminowy kontrakt.

W ostatnich latach na Stamford Bridge trafiali piłkarze, o których być może niewielu kibiców słyszało, a następnie byli sprzedawani, choć nie rozegrali dla klubu choćby jednego meczu. Cesare Casadei, Lesley Ugochukwu, Deivid Washington, Omari Kellyman, Aarón Anselmino, Mathis Amougou i Caleb Wiley – w ciągu czterech ostatnich lat wszyscy byli piłkarzami Chelsea, a łączny koszt sprowadzenia ich do klubu wyniósł 110 milionów funtów.

Morgan Rogers to znakomity zakup. Jest utalentowanym piłkarzem, który powinien być dla Chelsea wielkim wzmocnieniem. Praca z Xabim Alonso to wielka szansa również dla samego piłkarza. Pracując w Bayerze Leverkusen Hiszpan pomógł rozwinąć skrzydła Florianowi Wirtzowi czy Amine Adliemu. Taki panuje pogląd, choć nie można zapominać, że Stamford Bridge uchodzi za miejsce, w którym przedwcześnie kończą się obiecujące kariery wielu angielskich piłkarzy.

Ross Barkley, Danny Drinkwater, Liam Delap, Raheem Sterling i Kiernan Dewsbury-Hall – czy też, w dawniejszych czasach, Steve Sidwell i Scott Parker – to zawodnicy, którzy, z wyjątkiem Raheema Sterlinga, przeszli drogę od bycia gwiazdami w mniejszych klubach do roli zaledwie płotek w ogromnym, nienasyconym oceanie szerokich kadr i ciągłej rotacji składem.

Wyjątkiem jest oczywiście Cole Palmer, dobry znajomy Morgana Rogersa. Obaj mają 23 lata i wkraczają w najlepszy okres swoich karier. Nie jest błędem oczekiwanie, że Rogers prędzej pójdzie w ślady swojego kolegi, niż podzieli los wspomnianych wyżej rozczarowań. Aston Villa z pewnością zrobiła znakomity interes, bowiem sprzedała Anglika za 117 milionów funtów, choć dwa lata temu kupiła go z Middlesbrough za jedyne 15 milionów. Przyszłość pokaże, czy ten ruch wyjdzie na dobre zawodnikowi i Chelsea, która funkcjonując w erze po Romanie Abramowiczu, dąży do regularnego osiągania sukcesów.

Na trzy letnie nabytki Chelsea przeznaczyła 204 miliony funtów, a średnia wieku sprowadzonych piłkarzy wynosi 21 lat. Do klubu trafili też Marco Palestra i Geovany Quenda. Nieudana próba pozyskania 33-letniego Granita Xhaki pokazuje jednak, że Xabi Alonso dostrzega potrzebę wprowadzenia do drużyny doświadczonych piłkarzy, bowiem w minionym sezonie Chelsea miała najmłodszą i najmniej zdyscyplinowaną drużynę w lidze.

Co oprócz pieniędzy mogło skłonić Morgana Rogersa do transferu do Chelsea, a nie do Arsenalu? Anglik nie przyjął oferty klubu, który jest mistrzem Anglii i ma za sobą awans do finału Ligi Mistrzów, a zamiast tego wybrał Chelsea, w której od kilku lat panuje chaos i nie ma ona wyraźnych szans na zdobywanie trofeów, przynajmniej w porównaniu z lokalnym rywalem. Być może za tym transferem kryje się coś więcej. Morgan Rogers raczej nie powie tego publicznie, nawet gdyby to była prawda, ale czy perspektywa stawiania na stałe fragmenty gry, długie wyrzuty czy rekordowo niskie posiadanie piłki w finale Ligi Mistrzów (24,7%) może przemawiać do tak ofensywnego piłkarza?

Większość ofensywnych piłkarzy Arsenalu wzięło udział w mistrzostwach świata. Czy Czy Bukayo Saka, Eberechi Eze, Noni Madueke i Declan Rice nie zdołali przekonać Rogersa, że ​​gra pod wodzą Mikela Artety na Emirates to lepsza opcja niż przenosiny na Stamford Bridge? Teoretycznie wybór pomiędzy Arsenalem a Chelsea jest prosty. Gdy jednak bliżej przeanalizować ten wybór, sytuacja nie jest tak jednoznaczna. Eberechi Eze zdobył co prawda mistrzostwo Anglii, ale nie może zaliczyć minionego sezonu do udanych pod względem odgrywanej roli czy realnego wpływu na grę drużyny. Być może Rogers dostrzegł to i nie chciał podzielić jego losu.

Być może główną rolę odegrały w tej sprawie pieniądze, a być może to perspektywa pracy z Xabim Alonso okazała się tak kusząca, że aż nie do odrzucenia? A może wpływ miały oba te czynniki? Tak czy inaczej, Chelsea ponownie dopięła swego.


Źródło: The Athletic

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close