Fot. Chelsea FC

"Ma wszystko, by stać się drugim Thibaut Courtois". Czy Mike Penders pójdzie w ślady swojego rodaka?

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 19.07.2026 14:01 / Ostatnia aktualizacja: 20.07.2026 08:58

Mike Penders pochodzi z tej samej kuźni talentów, która wypromowała m.in. Thibaut Courtois. Chelsea wypatrzyła młodego bramkarza kilka lat temu i nie miała wątpliwości, że warto w niego zainwestować. Londyńczycy zapłacili za niego 17 milionów funtów, choć wówczas w pierwszej drużynie Genku nie rozegrał on jeszcze ani jednego spotkania.

Transfer Mike'a Penders do Chelsea został sfinalizowany w 2024 r. Do londyńskiego klubu nastolatek trafił latem następnego roku, zaś sezon 2025/26 spędził w Strasbourgu na zasadzie rocznego wypożyczenia i było to wypożyczenie bardzo udane.

Gilbert Roex, ówczesny trener bramkarzy Genku, pochwalił Chelsea za dostrzeżenie potencjału zawodnika na podstawie jego występów w drużynach młodzieżowych. "Wciąż grał w Jong Genk w drugiej lidze, gdy skauci Chelsea nabrali przekonania do co jego umiejętności" – zdradził Roex.

– Był podobny do Courtois. Spędził w pierwszej drużynie tylko jeden sezon i zdobył mistrzostwo mając 18 lat. Być może analitycy wideo Chelsea dostrzegli piłkarza, który w przyszłości może być znacznie więcej wart – dodał Roex.

W tym roku Mike Penders wziął udział w mistrzostwach świata. Co prawda nie zagrał ani minuty, ale zdobył cenne doświadczenie. Niekwestionowanym numerem jeden z bramce Belgów jest Thibaut Courtois, który ma na koncie 115 reprezentacyjnych występów. Piłkarz Realu Madryt był pod ogromnym wrażeniem swojego młodszego kolegi, zarówno jeśli chodzi o poziom piłkarski, jak i osobowość.

Plan Chelsea na nadchodzący sezon zakłada, by Robert Sánchez pozostał podstawowym bramkarzem, choć Mike Penders ma na niego naciskać. W ubiegłym sezonie było podobnie, gdy do gry w pierwszym zespole aspirował Filip Jørgensen. Duńczyk dostał kilka szans na pokazanie się, ale ostatecznie nie udało mu się pozbawić starszego kolegi miejsca w pierwszym składzie i obecnie chce odejść z klubu.

Mike Penders został sprowadzony w miejsce Filipa Jørgensena, a klub poszukuje jeszcze trzeciego bramkarza, czy to wewnątrz klubu czy na rynku transferowym. Z kolei bliski przejścia do Strasbourga jest Gabriel Slonina. Amerykanin odbywa testy w klubie partnerskim Chelsea. To właśnie w Strasbourgu Mike Penders wypromował się podczas wypożyczenia oraz pozostawił po sobie lukę, którą ciężko będzie wypełnić.

Podczas liczącego 52 mecze sezonu Mike Penders zaprezentował się z bardzo dobrej strony. Był wyróżniającą się postacią Strasbourga, wystąpił w półfinałowych meczach Pucharu Francji i zagrał w Lidze Konferencji. Grał imponująco, choć nie ustrzegł się poważnych błędów.

Gdy przedstawiciele Genku po raz pierwszy obserwowali Mike'a Penders, ucznia Sint-Jan Berchmans College i piłkarza amatorskiego klubu Bregel Sport, dostrzegli, że gra piłką nogami jest jego piętą achillesową.

– Polecił mi go jeden z nauczycieli. Gdy go zobaczyłem, prezentował się świetnie, dobrze grał, miał dobre podejście i świetną mentalność. Jednak pod względem technicznym wymagał wiele pracy – przyznał Gilbert Roex, który niedawno odszedł z Genku. W tamtym czasie jego gra nogami wyglądała fatalnie, co wynikało z jego wysokiego wzrostu. Mimo to, mając 13 lat pomyślnie przeszedł testy do naszej drużyny U14.

Roex twierdzi, że jeszcze nigdy nie widział piłkarza, który zrobiłby tak znaczący postęp między 13. a 18. rokiem życia. Przypisuje się to niesamowitemu podejściu Pendersa oraz jego odporności na presję – te cechy są widoczne do dzisiaj.

– Na początku miał spore trudności, ale bardzo ciężko pracował. Podczas każdego treningu z bramkarzami poświęcaliśmy co najmniej 20 minut na grę nogami. Penders świetnie czyta grę, co jest kluczowe, ponieważ wyprowadzanie piłki od tyłu to nie tylko kwestia techniki, ale także podejmowania decyzji – rozumienia przestrzeni, presji i wyczucia czasu – przyznał Roex.

Prawie 20 lat po tym, jak wraz z innym trenerem bramkarzy, Guyem Martensen, pomagał w rozwoju mierzącego 201 cm wzrostu Courtois, Roex stwierdził, że Penders, który jest tego samego wzrostu, wykazuje podobieństwa do swojego rodaka, a obecnie gwiazdy Realu Madryt i reprezentacji Belgii.

– Guy i ja mieliśmy taką samą wizję – wyjaśnił Roex. Wiedzieliśmy, że futbol się zmienia, a bramkarze muszą czuć się pewnie z piłką przy nodze. Wprowadziliśmy tę filozofię w całej akademii, choć początkowo spotykaliśmy się z pewnym oporem ze strony trenerów. Część naszej wizji czerpaliśmy od Ajaksu i Fransa Hoeka, trenera bramkarzy współpracującego z Johanem Cruyffem. Był wizjonerem, który później pracował w Barcelonie i reprezentacji Holandii.

– Byliśmy też jednymi z pierwszych, którzy zaczęli nagrywać treningi bramkarskie, wykorzystując taśmy i proste programy do montażu. Chcieliśmy, by bramkarze już w wieku 16 lat mieli styczność z pierwszym zespołem. Wychowaliśmy Courtois i Pendersa, ale też Koena Casteelsa, Martina van der Voordta (obecnie RB Lipsk), Kiabę Brughmansa oraz Nordina Jackersa, który teraz gra w Club Brugge.

Zdaniem Roexa spokój Pendersa wynika z silnych więzi rodzinnych i stabilnej sytuacji domowej, a także z faktu, że dorastał w niewielkiej miejscowości Maasmechelen położonej niedaleko Genku.

– Wychowaliśmy wielu świetnych bramkarzy, ale to Mike ma potencjał, by osiągnąć poziom Thibaut Courtois. Jego opanowanie jest w zawodzie bramkarza prawdziwym skarbem – dodał były trener bramkarza Chelsea.


Źródło: BBC

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close