Fot. Chelsea FC

The Athletic: Zmiana po objęciu Chelsea przez Roseniora. Andrey Santos zyskuje na znaczeniu

Autor: Sebastian Romanowski Dodano: 30.01.2026 12:19 / Ostatnia aktualizacja: 30.01.2026 12:21

"Andrey gra tak, jakby miał 32 lata. Nazywam go Dunga: jest Brazylijczykiem, ale nie gra jak typowy Brazylijczyk. Jest niesamowicie inteligentny, a jego statystyki są znakomite: jeśli chodzi o gole, wygrane pojedynki. Czeka go wybitna kariera" – mówił Liam Rosenior w rozmowie z The Athletic rok temu.

Wypowiedź ta była wówczas odbierana po prostu jako szczere uznanie dla Andrey’a Santosa, czyli imponująco dojrzałego zawodnika Chelsea wypożyczonego do Strasbourga, którego Rosenior wybrał na kapitana niezwykle młodej drużyny w sezonie 2024/25, zakończonym niemal sensacyjnym awansem do Ligi Mistrzów.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy wiele się jednak zmieniło, a słowa Roseniora dziś brzmią jak zapowiedź coraz ważniejszej roli, jaką Santos odgrywa w samym sercu środka pola Chelsea.

21-latek wystąpił w pięciu z pierwszych sześciu meczów Roseniora w roli trenera Chelsea, we wszystkich rozgrywkach, czterokrotnie wychodząc w podstawowym składzie, w tym przeciwko Arsenalowi i Napoli. Dla porównania, pod wodzą Enzo Mareski rozpoczął w pierwszym składzie zaledwie osiem z pierwszych 29 spotkań sezonu i rzadko otrzymywał zaufanie w najważniejszych meczach.

Na tę zmianę wpłynęły problemy zdrowotne Cole’a Palmera, co sprawiło, że Enzo Fernández częściej występuje w bardziej ofensywnej roli. Szybko stało się jednak jasne, że Rosenior preferuje klasyczne podwójne zabezpieczenie w środku pomocy, zamiast ustawiania obrońcy obok Moisésa Caicedo w fazie posiadania piłki. Santos wydaje się być jego pierwszym wyborem jako partner Ekwadorczyka.

Maresca momentami sprawiał wrażenie, jakby nie do końca wiedział, jak najlepiej wykorzystać Santosa. Latem twierdził, że widzi Brazylijczyka raczej jako pomocnika ofensywnego: „bardziej jak Enzo niż Moi czy (Romeo) Lavia”, by w grudniu stwierdzić, że Chelsea brakuje naturalnego zastępstwa dla Fernándeza, a Santos jest „bardziej szóstką”. Rosenior nie ma takich wątpliwości i rola Santosa w jego zespole jest jasno określona.

Brazylijczyk niemal zawsze jest najgłębiej ustawionym pomocnikiem Chelsea. Regularnie pokazuje się do gry, odbierając piłkę od obrońców i bramkarza, a następnie rozprowadza ją krótkimi, rozsądnymi podaniami. Jego stała obecność głęboko w środku pola pozwala Caicedo grać nieco wyżej, co było widoczne m.in. w meczach z Crystal Palace...


(fot. The Athletic)

i Napoli...

(fot. The Athletic)

Na Selhurst Park, będąc bez piłki, Santos wziął na siebie odpowiedzialność indywidualnego krycia Brennana Johnsona, cofając się aż we własne pole karne, by neutralizować zagrożenie, gdy wymagała tego sytuacja.

(fot. The Athletic)

– To wygląda jak pół-czwórka albo pół-piątka w defensywie, z Andreyem pomiędzy liniami – mówił Rosenior po zwycięstwie z Palace. – Mam szczęście, bo Andrey robił to już dla mnie wcześniej, w zeszłym sezonie w Strasbourgu. Jego obecność pozwala Moi grać w środku boiska, gdzie najbardziej go lubię, a Enzo operować wyżej.

Zwolniony z obowiązku samodzielnego zabezpieczania środka pola, Caicedo może stać się bardziej mobilnym „niszczycielem”, częściej zapuszczając się pod pole karne rywala, gdzie jego znakomite uderzenie z dystansu czyni go realnym zagrożeniem bramkowym. Fernández zyskuje natomiast większe wsparcie za plecami, gdy próbuje wpływać na grę w ofensywie.

Równowagę między dyscypliną pozycyjną Santosa a większym zakresem swobody Caicedo dobrze ilustrują ich mapy kontaktów z piłką z meczu z Crystal Palace.

Santos jest pewny siebie i zazwyczaj dobrze radzi sobie z presją w swojej tercji defensywnej. W czasach gry w Vasco da Gama potrafił nawet wyprowadzać piłkę dryblingiem spod własnej bramki po krótkich wznowieniach gry. Chelsea byłaby odważna, próbując takich rozwiązań przeciwko agresywnemu pressingowi drużyn Premier League, ale nie ma powodów sądzić, że Santos będzie w tej roli słabym punktem – zwłaszcza gdy Caicedo znajduje się wystarczająco blisko, by go wesprzeć.

Inaczej było jednak w pierwszym meczu półfinału Pucharu Ligi z Arsenalem na Stamford Bridge. Zawieszenie Caicedo sprawiło, że partnerem Santosa został bardziej ograniczony defensywnie Fernández, a Brazylijczyk przeżył kilka nerwowych momentów przy wyprowadzaniu piłki spod pressingu lidera Premier League.


(fot. The Athletic)

Santos i Caicedo zostali też zbyt mocno rozciągnięci przy pierwszym golu Napoli w środowym meczu. Niedokładne podanie Santosa w kierunku ofensywy nie znalazło adresata, a w konsekwencji Antonio Vergara ruszył na osamotnionego Wesleya Fofanę, podczas gdy obaj pomocnicy Roseniora byli źle ustawieni.


(fot. The Athletic)

Pojedyncze, kosztowne błędy są jednak nieuniknione, gdy 21-latek otrzymuje odpowiedzialność za kontrolowanie tak kluczowej strefy boiska. Santos pokazał już wiele obiecujących momentów w duecie z Caicedo, dodając środku pola Chelsea fizyczności bez piłki oraz oferując lepszą jakość techniczną w budowaniu akcji niż Marc Cucurella czy Malo Gusto, gdy są przesuwani do środka.

Jednym z elementów gry Santosa, który może nieco zejść na dalszy plan w obecnej roli, jest zdobywanie bramek. W poprzednim sezonie strzelił 10 goli w Ligue 1, imponując wyczuciem momentu wejścia w pole karne. Znaczna część tego dorobku wynikała jednak także z jego skuteczności przy stałych fragmentach gry, a nie ma powodów, by trener odpowiedzialny za ten element, Bernardo Cueva, nie potrafił wykorzystać tej umiejętności również w Chelsea.

Santos będzie musiał stawić czoła większej konkurencji o miejsce w składzie, gdy poprawi się zdrowie Palmera, a Romeo Lavia – jeśli wreszcie upora się z problemami zdrowotnymi. Wszystko wskazuje jednak na to, że otrzyma największą dotąd szansę, by na stałe zaznaczyć swoją pozycję jako kluczowy zawodnik Chelsea.

Legenda brazylijskiego futbolu, Dunga, miał 30 lat, gdy jako lider środka pola poprowadził reprezentację Brazylii do mistrzostwa świata w 1994 roku. Dzięki Roseniorowi Santos zaczyna robić coś podobnego już teraz.

sebek9403

Sebastian Romanowski

Kibic Chelsea od 2007 – czyli od czasów, gdy Drogba strzelał, a ja jeszcze miałem wolne weekendy. Po godzinach pasjonat siatkówki i motoryzacji.

Ojciec dwójki dzieci, testujący granice snu, cierpliwości i wytrzymałości psychicznej – z sukcesami! Życie to nie FIFA, ale staram się grać w pierwszym składzie.


Źródło: The Athletic

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close