Konferencja prasowa Caluma McFarlane'a po meczu z Manchesterem City

Autor: Oliwer Jaworowski Dodano: 04.01.2026 22:02 / Ostatnia aktualizacja: 05.01.2026 07:46

Tymczasowy trener Chelsea, Calum McFarlane, po remisie 1:1 na Etihad Stadium wypowiedział się na temat planu na mecz, uczuciach po zwolnieniu Mareski, czy swojej przyszłości.

 

Jakie to było dla ciebie doświadczenie, szczególnie z wyrównaniem na samym końcu?


- Tak, to było świetne doświadczenie. To był świetny mecz, żeby być jego częścią. Jestem naprawdę dumny z zawodników i z tego, jak zagrali, zwłaszcza w drugiej połowie. I tak, to była świetna okazja.

W piątek mówiłeś, że byłeś spokojny. Czy to zostało przez cały mecz? Były jakieś nerwy?


- Zaskakująco nie. Spodziewałem się, że kiedy dotrę na stadion, to coś poczuję. Oczywiście, pierwszy raz byłem zaangażowany w mecz tej rangi, więc myślałem, że tak będzie. A jednak czułem się normalnie. Myślałem, że poczuję to, gdy stadion się zapełni. Myślałem, że poczuję to w trakcie meczu. Szczerze mówiąc, wszystko wydawało się bardzo normalne. Robię to od bardzo długiego czasu. Oczywiście nie na tym poziomie, ale czułem się normalnie i naprawdę mi się to podobało.


Czy możesz dokładnie wyjaśnić korekty taktyczne, które wprowadziliście w przerwie? Zmieniliście ustawienie. Co dokładnie zrobiliście?


- Tak, nie spodziewaliśmy się, że w pierwszej połowie ustawią się w taki sposób. Z piątką w najwyższej linii przygotowywaliśmy się trochę inaczej. W efekcie mieli dużą kontrolę nad grą i byliśmy spychani do obrony. Estevao i Pedro momentami byli cofnięci tak głęboko, że bronili w piątce, co dawało rywalom ogromną kontrolę i rytm gry. A tak nie chcieliśmy, żeby ten mecz wyglądał. Dlatego w przerwie dokonaliśmy zmiany i chcieliśmy grać bardziej jeden na jednego, bez piłki, wywierać większą presję, zaburzyć ich rytm i zmusić ich, żeby częściej grali długimi podaniami. Uważam też, że wejście Andrey’a Santosa w przerwie i przesunięcie Enzo o jedną pozycję wyżej bardzo pomogło. Andrey był znakomity, naprawdę kontrolował środek pola. Myślę więc, że zarówno w posiadaniu piłki, jak i bez niej, zmiana ustawienia bardzo nam pomogła, podobnie jak ta zmiana personalna. Uważam też, że Liam był dobrą zmianą i dał nam możliwość gry bardziej bezpośredniej i absorbował środkowych obrońców. Ale najbardziej imponujący byli chyba sami zawodnicy. Przegrywać 0:1 na Etihad, z tymczasowym trenerem, z zawodnikami, którzy zachorowali w dniu meczu i dzień wcześniej, przy tylu zmianach. Oni potrafili się pozbierać, przyjąć te informacje i zrealizować plan. To mówi wszystko o charakterach, jakie mamy w tym klubie. Młodzi zawodnicy w takich momentach mogą się załamać, a oni byli w drugiej połowie wyjątkowi.


Czy wiesz już, jak będą wyglądały najbliższe dni? Czy musisz jechać do Cobham i poprowadzić trening, regenerację? Co teraz się wydarzy?


- Tak, jutro trenujemy. Jeśli dziś wieczorem nie usłyszę inaczej, to ja poprowadzę ten trening. Całą swoją uwagę skupiałem na tym meczu i wyzwaniu, jakie on stanowił. Ale dopóki nie zostanę poinformowany inaczej, będę prowadził zespół. Na ten moment jutro prowadzę zajęcia.


Czy Pep Guardiola powiedział ci coś po meczu?


- Szczerze mówiąc, nie pamiętam dokładnie. Uścisnąłem mu dłoń i powiedziałem, że był to dobry mecz. To zaszczyt grać przeciwko komuś takiemu jak Pep Guardiola, który moim zdaniem jest najlepszym menedżerem w historii. Był bardzo uprzejmy i pełen szacunku. Ale nie pamiętam dokładnie, co powiedział. Nic szczególnego, ale to był zaszczyt.


Zespół U-21 gra w środę. Myślisz, że będziesz ich prowadził, czy nadal czekasz na decyzję?


- Myślę, że to zależy od tego, kiedy pojawi się nowy menedżer. Jeśli nowy menedżer przyjdzie przed środą, z przyjemnością poprowadzę drużynę U-21 przeciwko Benfice. Mam bardzo dobrą grupę U-21, która dobrze radzi sobie w tym sezonie i ma o co grać w drugiej części rozgrywek. Jeśli natomiast nowego trenera jeszcze nie będzie i klub będzie mnie potrzebował, żebym poprowadził mecz z Fulham, też chętnie to zrobię. Wszystko zależy od tego, co się wydarzy.


We Francji pojawiły się doniesienia, że możesz być rozważany jako kandydat do pracy w Strasbourgu. Możesz coś o tym powiedzieć?


- To pierwsze, co o tym słyszę. Nie mam pojęcia.


Czy spodziewasz się, że będziesz z zespołem także przez kolejne dni, oprócz jutra?


- Kiedy po raz pierwszy objąłem tę rolę, powiedziano mi, że poprowadzę mecz z Manchesterem City, czyli trzy dni z drużyną. Była szansa, że nowy menedżer pojawi się w poniedziałek. Taką informację dostałem na początku. Dziś jest niedziela, skupialiśmy się wyłącznie na meczu. Pewnie dowiem się więcej po wyjściu z tej konferencji prasowej. Na ten moment wiem tyle, że nowy menedżer może pojawić się wkrótce, a ja będę prowadził zespół do tego czasu.


Reece James pociągnął cię, żebyś miał moment z kibicami…


- Szczerze mówiąc, nie chciałem tego robić, ale Reece mnie o to poprosił. To dobra okazja, żeby porozmawiać o zawodnikach. To nie jest łatwa praca. W klubie zaszło wiele zmian. Maresca odniósł z tą grupą ogromny sukces i dla niektórych decyzja o jego odejściu była szokiem. Charakter, jaki pokazali w ostatnich dwóch dniach i dziś, był wyjątkowy. Reece, Tosin, Enzo naprawdę zjednoczyli grupę, bo wszyscy myśleli, że przyjeżdżamy tu, żeby przegrać. Nikt nie dawał nam szans. A my wiedzieliśmy, że charakter i talent w tej drużynie na to pozwalają i oni to udowodnili. Nie mogę wystarczająco wysoko ocenić charakterów w tej grupie. To był kolejny przykład bezinteresowności Reece’a i jego chęci, by dzielić się oklaskami.


Wspomniałeś o chorobie. Czy chodziło o Wesleya Fofanę? Czy to był jedyny przypadek?


- Tak. Oczywiście mamy Cucu, który był kontuzjowany, a jest bardzo ważnym zawodnikiem. Moises był zawieszony. Rob wypadł wczoraj, dziś rano próbowaliśmy go jeszcze postawić na nogi. A Wes wypadł dziś w porze lunchu z bardzo wysoką temperaturą. Wszyscy zawodnicy kontuzjowani i zawieszeni są tutaj. Levi jest tutaj. Wspierają chłopaków w szatni, są blisko drużyny. Nie wszędzie się to zdarza. Oni bardzo dbają o tę grupę, o kolegów z zespołu. Mieliśmy wszystko przeciwko sobie, a mimo to ta drużyna pokazała, że gdy jest pod ścianą, ma talent i charakter, by odnosić sukcesy. Jestem naprawdę, naprawdę dumny z tych zawodników. Jestem naprawdę dumny z całej drużyny.


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Mystakorsarz
komentarzy: 1189
05.01.2026 00:10

Brawo, zajebiste zmiany!

W końcu ;)

Choć nadal szkoda Maresci...

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close