Konferencja prasowa Caluma McFarlane'a po meczu z Tottenhamem

Autor: Oliwer Jaworowski Dodano: 20.05.2026 19:01 / Ostatnia aktualizacja: 20.05.2026 19:01

Calum McFarlane wypowiedział się o golu Enzo, wygranej oraz kontuzjach w składzie po zwycięskim pojedynku przeciwko Tottenhamowi.


Kluczowe zwycięstwo...


- Dobrze jest odnieść zwycięstwo. Od pierwszej minuty było widać, że momentami brakowało nam energii i intensywności, których potrzebowaliśmy. Mieliśmy je tylko zrywami, ale wiedzieliśmy, że po finale pucharu i tak krótkim czasie na regenerację będzie ciężko. Zdawaliśmy sobie sprawę z obciążenia fizycznego i psychicznego, jakie to za sobą niosło. Uważam, że w pierwszej połowie zagraliśmy kilka naprawdę ładnych akcji i w momencie, gdy wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie, w pełni na nie zasługiwaliśmy. Potem przyszedł moment, w którym Spurs oczywiście pokazali więcej energii, bo mieli więcej czasu na przygotowanie się do meczu i więcej odpoczynku. Można było wyczuć, że to nadchodzi, i musieliśmy po prostu przetrwać ten napór dla korzystnego rezultatu. Myślę, że końcówkę rozegraliśmy dobrze.


Czy to był wieczór, który przypomniał ci, jak ważny jest Enzo Fernandez?


- Uważam, że Enzo był dziś wyjątkowy. Jego gol był genialny, zaliczył też asystę, więc bez wątpienia miał ogromny wpływ na mecz. Nie sądzę jednak, aby w naszej drużynie można było wskazać kogoś, kto nie dał z siebie absolutnie wszystkiego, aby wygrać. Nie chcemy wyróżniać tylko jednego zawodnika. Uważam, że cały zespół spisał się świetnie, a zmiennicy weszli z ławki i dali nam energię wtedy, gdy jej potrzebowaliśmy. To był prawdziwy pokaz gry zespołowej.


Jak ważne jest to, że sprawa europejskich pucharów pozostaje otwarta do ostatniej kolejki i wciąż macie szansę na Ligę Europy?


- Mówiłem to przed meczem i powtarzaliśmy to po spotkaniu z City, musimy tamto zostawić za sobą. Finał pucharu to już historia. Musimy spróbować wygrać dwa ostatnie mecze. Jeden krok już zrobiliśmy, teraz musimy pójść za ciosem w niedzielę i to powtórzyć.


Czy uważasz, że dla chłopaków dużą motywacją jest teraz poczucie, że chcą mieć na koniec sezonu coś, czym będą mogli się pochwalić?


- Szczerze wierzę, że oni to pokazali. Ostatnie wyniki nie były wystarczająco dobre, wszyscy o tym mówili i wiemy o tym. Nasza walka i determinacja były czasami kwestionowane, podobnie jak niektóre występy, być może słusznie. Nie sądzę jednak, aby to była jakaś dodatkowa motywacja. Ta grupa chce wygrywać każdy mecz, po prostu ostatnio nie byliśmy w stanie tego robić. To zwycięstwo na pewno da nam pewność siebie. Od dłuższego czasu nie wygraliśmy w Premier League, nie wygraliśmy też od dłuższego czasu na Stamford Bridge, więc to zdecydowanie coś, na czym możemy się oprzeć.


Atmosfera tego wieczoru była o wiele lepsza. Czy to oznacza, że kibice zaczynają mocniej wspierać tych piłkarzy i wierzyć w nich?


- Nie znam zbyt wielu szczegółów na ten temat, ale atmosfera była dziś wyjątkowa. Można było poczuć tę energię. Na Wembley też było pod tym względem niesamowicie. Taka pozytywna energia zawsze pomaga drużynie i napędza nas do jeszcze większego wysiłku. Byli dziś na boisku chłopcy, którzy słaniali się z nóg, ale tłum, ich entuzjazm i doping zmusiły ich do wykrzesania z siebie odrobiny dodatkowych sił. To było dziś wyraźnie widać.


Jakie są najnowsze wieści w sprawie Joao Pedro i Leviego Colwilla?


- Levi wraca po bardzo poważnej kontuzji, więc czas na regenerację od finału pucharu był prawdopodobnie zbyt krótki. Ta sytuacja mówi sama za siebie, nie chcieliśmy ryzykować jego zdrowia. Nie mogliśmy sobie pozwolić na ryzyko dziś wieczorem i taki był plan od samego początku. Z Reecem było podobnie. Reece był dziś na ławce, ale on również wraca po urazie. Biorąc pod uwagę intensywność meczu z City i to, jak tamto spotkanie przebiegało, nie chcieliśmy ryzykować w tamtym momencie. Joao Pedro doznał lekkiego urazu, nie jest to nic, czym byśmy się strasznie martwili. Jednak z uwagi na krótki odstęp czasu od meczu z City, narażanie go dzisiaj po prostu nie było warte ryzyka.


Czy spodziewasz się, że ta trójka będzie dostępna od pierwszej minuty w sobotę, czy musicie jeszcze poczekać?


- Zdecydowanie musimy poczekać. Mamy jeszcze trochę czasu. Mamy nadzieję, że będą gotowi, ale przekonamy się o tym dopiero w ciągu najbliższych kilku dni, obserwując, jak rozwija się sytuacja.


Występ Shima Mheuki...


- Myślę, że Shim ma za sobą świetny sezon. Pracowałem z nim blisko, więc znam go bardzo dobrze. W ciągu ostatnich dwóch lat grał już kilka razy w pierwszej drużynie i zdecydowanie jest w stanie poradzić sobie w seniorskiej piłce. W pierwszym zespole mamy też bardzo dobrych środkowych napastników, jak Joao Pedro, Liam Delap czy Marc Guiu, więc rywalizacja o miejsca jest duża. Mamy jednak kilka kontuzji, co dało Shimowi szansę. W procesie jego rozwoju spodziewałbym się tego pewnie nieco wcześniej, ale wszyscy w klubie znamy potencjał Shima i jesteśmy bardzo podekscytowani tym, jak rozwinie się w ciągu najbliższych kilku lat.


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

pawelwa
komentarzy: 48
20.05.2026 20:04

Co do Enzo Fernandeza uważam że należy mu się podwyżka i trzeba mu ją dać żeby nie uciekł do City czy do Realu
Jak taki szklany James ma 250 tys funtow na tydzień i gra połowę tego co Enzo to Enzo należy się to samo albo nawet więcej
A szklany James to będzie z nim coraz gorzej bo jest coraz starszy .

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close