Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Liama Roseniora przed meczem z Port Vale

Autor: Mateusz Kluba Dodano: 03.04.2026 15:18 / Ostatnia aktualizacja: 03.04.2026 15:18

W sobotę wieczorem Chelsea podejmie Port Vale w ramach ćwierćfinału Pucharu Anglii. Dzień wcześniej, w piątek, Liam Rosenior spotkał się z dziennikarzami i odpowiadał na ich pytania.

Co nowego w temacie sytuacji kadrowej? Jak czuje się Reece James?

- Radzi sobie dobrze, ale to jeszcze nie jest jego pora. Trevoh wykonuje duże postępy. Bardzo fajnie jest mieć Levi’a Colwilla w pełnym treningu, ale potrzebuje jeszcze kilka tygodni. Realizuje plan powrotu do sprawności i musi wykonać wszystkie zadania. Kadra jest w dobrym stanie – Estêvão i Jamie Gittens również trenują, a to ważne i pozytywne wieści przed nadchodzącą serią spotkań.

Czy Reece James wróci na mecz z Manchesterem City?

- Trudno powiedzieć. Pracujemy i oceniamy z dnia na dzień, więc nie chcę posługiwać się ramami czasowymi, by nie dokładać kontuzjowanym zawodnikom dodatkowej presji. Obecnie ciężko pracują, by wrócić jak najszybciej i w pełni sił.

Rozmawiałeś z Enzo Fernándezem i Markiem Cucurellą?

- Tak, rozmawiałem z Enzo około godzinę przed konferencją. Jako klub oraz mną jako jego częścią, podjęliśmy decyzję, że zostanie odsunięty od składu na dwa najbliższe mecze – z Port Vale i Manchesterem City. Uważam, że wypowiadać się w ten sposób jest po prostu rozczarowujące. Nie mam mu nic do zarzucenia jeśli chodzi o osobowość czy charakter. Jednakże, moim zdaniem pewna granica została przekroczona, jeśli chodzi o kulturę panującą w klubie i to, co chcemy wspólnie tworzyć. Taka jest nasza decyzja, ponieważ musiało się to skończyć sankcją.

Jak szkodliwe były te komentarze?

- To wszystko pojawiło się po naszym trudnym okresie, dziesięciu dniach, które mógłbym określić jako najtrudniejsze w mojej karierze, zarówno piłkarskiej jak i trenerskiej. Wrócę do pierwszego spotkania przeciwko PSG, ponieważ to od tego wszystko się zaczęło. Chłopacy zagrali świetne spotkanie, a nagle, w ciągu 15 minut wszystko się posypało, a drużyna się po prostu załamała. Miało to też niestety wpływ na kolejne trzy mecze. Dlaczego tak się stało? Ponieważ cała grupa była ogromnie zmotywowana i miała w sobie ogromną wiarę, że jesteśmy w stanie dokonać czegoś niezwykłego w Lidze Mistrzów. Mam wrażenie, że nie tylko słowa Enzo, ale również Cucu, wynikają z tego, że wiedzą dlaczego grają w Chelsea. Chcą dla klubu jak najlepiej. W takich chwilach potrzebujemy jednak więcej stabilizacji emocjonalnej jako piłkarze, ja jako trener, czy klub, by na niepowodzenia odpowiadać zdecydowanie lepiej niż to zrobiliśmy.

Czy odsunięcie Enzo od składu było tylko Twoją decyzją?

- Nie, natomiast chciałbym jeszcze raz podkreślić: mam do Enzo ogromny szacunek za to, jakim jest człowiekiem i piłkarzem, za to co osiągnął. Czuje frustrację, ponieważ chciałby, by Chelsea osiągała sukcesu. Nadal tego chce, a my nieprzerwanie na niego liczymy. Jeśli chodzi o decyzję, to mówiłem, że nie wszystko zależy tylko ode mnie. Jesteśmy z zarządem po jednej stronie, więc podjęliśmy wspólną decyzję.

- Żadne drzwi się nie zamykają, a to trzeba powiedzieć głośno. To sankcja, kara. Trzeba chronić nasze otoczenie, nasz klub, który ma wiele sukcesów w swojej historii. To kultura, o którą trzeba dbać. Dlatego uważam, że w trakcie minionej przerwy reprezentacyjnej pewna granica została przekroczona.

Do jakich wniosków doszedłeś podczas rozmowy z nim? Jest szczęśliwy w Chelsea?

- Nie mogę wypowiadać się za niego. Wiem natomiast, że kiedy jest na boisku, nawet podczas porażki w dość rozczarowującym stylu, nie mogę odmówić mu walki i chęci poprawy. Nie ma u niego odpuszczania, ponieważ cały czas mu zależy. Jeśli chodzi o jego przyszłość, czy odczucia względem klubu, to nie mogę mówić w jego imieniu. Skupiam się na bardzo ważnym meczu, który może nam dać wstęp do półfinału Pucharu Anglii. Myślę także o końcówce sezonu, ponieważ ciągle walczymy o Ligę Mistrzów.

Odbyłeś również rozmowę z Markiem Cucurellą?

- Tak i była to świetna konwersacja wczoraj. Mam tylko jedno zastrzeżenie. Uważam, że to co powiedział w mediach, powinno najpierw paść z jego ust w naszym kierunku – moim lub dyrektorów sportowych. Jeśli takie są odczucia zawodnika, to chcemy się o nich dowiadywać pierwsi, a nie z mediów. Odkąd dołączyłem do Chelsea, przekazałem piłkarzom, że jeżeli mają jakiekolwiek wątpliwości czy przemyślenia, mogą przyjść do mojego biura i o nich opowiedzieć. Chcę, by każdy czuł, że może powiedzieć co myśli o naszej polityce transferowej czy podejściu do innych tematów. –

- Właśnie takie rozmowy mieliśmy z Reece’m Jamesem i dlatego zdecydował się podpisać nowy kontrakt – ponieważ wierzy, że wspólnie idziemy w dobrą stronę. Jako klub zdajemy sobie sprawę, że musimy się poprawić, włączając w to mnie oczywiście. W zasadzie wiemy również dokładnie, co zrobić latem, by to osiągnąć.

Jak sądzisz, dlaczego Marc nie przyszedł ze swoimi przemyśleniami do ciebie w pierwszej kolejności?

- Każdy wie, jaki jest Marc. To świetny gość z wielką pasją do tego sportu i chce dużo osiągać. To samo pokazał w wywiadzie, o którym mowa – opowiadał z pasją i prosto z serca. Wczoraj, podczas naszej półgodzinnej rozmowy, przypomniałem mu, że zawsze może do mnie przyjść i szczerze wypowiedzieć się na temat klubu. Zbudowanie takich relacji i zaufania wymaga jednak trochę czasu, a my zagraliśmy wspólnie 20 meczów. Być może jeszcze to potrwa, natomiast trzeba głośno powiedzieć, że Marc jest całkowicie oddany Chelsea, chce tu być i zdecydowanie to podkreśla. Wierzy również, podobnie jak James, że idziemy w dobrą stronę.

Jak ważne byłoby zwycięstwo w Pucharze Anglii już w twoim pierwszym sezonie?

- Ważne i chcemy tego dokonać. Tu nie chodzi jednak u mnie i jakieś budowanie kolekcji trofeów. Chcemy, by klub zdobywał puchary teraz i w przyszłości. By tego dokonać, musisz przebrnąć przez trudniejsze chwile. W takich momentach uczysz się dużo o grupie ludzi, którymi zarządzasz, nie tylko jeśli chodzi o piłkarzy, ale także sztab szkoleniowy, medyczny czy również samego siebie. Musisz to wszystko przetrwać, by upewnić się, że twoje decyzje prowadzą cię w dobrym kierunku.

Czy Cucurellę czekają podobne sankcje jak Enzo?

- Nie, to zupełnie inny przypadek. Marc jest dostępny na najbliższe spotkania i będzie częścią kadry jutro.

Kogo rozpatrujesz jako liderów grupy w obecnej chwili?

- Mamy ich wielu. Do tej grupy należą na pewno Moisés Caicedo, Tosin, Cole Palmer, João Pedro czy Marc Cucurella. Decyzję o opasce kapitańskiej podejmę dzisiaj po południu, gdy wyznaczę zespół. Zobaczymy, kto będzie kapitanem.

Wspomniałeś, że wiecie co robić latem, by zapobiec niektórym problemom. Prowadziłeś rozmowy o sprowadzeniu bardziej doświadczonych piłkarzy?

- O zakontraktowaniu zawodników bardziej stabilnych emocjonalnie. To bardziej kwestia charakterów niż umiejętności, które pozwolą przetrwać trudne chwile, by dalej dążyć do wcześniej obranego celu. To były naprawdę owocne konwersacje z właścicielami czy dyrektorami sportowymi o tym, co trzeba zrobić latem. W rozmowy byli także zaangażowani poszczególni zawodnicy, którzy pozytywnie zareagowali na kierunek, w jakim chcemy zmierzać. Zanim jednak letnie okienko transferowe, musimy skupić się na walce o awans do półfinału Pucharu Anglii oraz dostaniu się do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie.

Czy czujesz, że wytworzyłeś z zawodnikami już takie relacje, gdzie przyjdą do ciebie i opowiedzą o tym co idzie dobrze lub źle i jakie są ich odczucia wobec klubu?

- Nasza współpraca i rozmowy nie polegają wyłącznie na omawianiu meczów, wyników i konieczności poprawy. Oczywiście mamy sporo do zrobienia, ale jednocześnie chciałbym stworzyć w klubie kulturę otwartości i szczerego opowiadania o swoich przemyśleniach. To musi wyjść od zawodników, by wymagali również od siebie nawzajem. By to się udało, musisz odbyć wiele ważnych i trudnych rozmów, ale także trzeba głośno mówić o tym, co się robi dobrze.

- W następnych tygodniach zobaczycie, że wydarzą się rzeczy, które będą ważniejsze niż słowa i deklaracje. Zobaczycie także, jak duży poziom zaangażowania w ten projekt będą prezentować zawodnicy.

Czy ze strony piłkarzy pojawiła się jakaś reakcja na temat słów wypowiedzianych ostatnio w mediach?

- Pewne rozmowy i słowa muszą pozostać tylko i wyłącznie tam, gdzie zostały wypowiedziane. W tym miejscu trzeba powiedzieć, że nie ma żadnej złej krwi między piłkarzami, nie tworzą się żadne obozy czy grupki po tych słowach. Jesteśmy jedną grupą, wliczając w to mnie. Przechodzimy przez trudny moment, jak każdy zespół w trakcie sezonu. Za nami 10 dni, w trakcie których pożegnaliśmy się z Ligą Mistrzów, co dla wielu osób było ciosem. Teraz jest czas, by się zjednoczyć po powrocie z przerwy reprezentacyjnej i upewnić się, że prezentujemy poziom odpowiedni dla tego klubu.

klubson

Mateusz Kluba

 

Kibic Chelsea od 2012 roku. Jako dziecko skakałem przed TV, gdy Fernando Torres wprowadzał The Blues do finału Ligi Mistrzów.


W ChelseaPoland.com od listopada 2021 r. a od września 2024 r. redaktor naczelny.


Poza piłką nożną - żużel oraz lekka atletyka, w której jestem sędzią.


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

pawelwa
komentarzy: 13
03.04.2026 15:29

Najlepszego zawodnika odstawiają.
Tam musi być syf.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close