Fot. Chelsea FC

The Telegrapgh: Czego kibice Chelsea mogą się spodziewać po Xabim Alonso?

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 17.05.2026 07:58 / Ostatnia aktualizacja: 17.05.2026 08:05

Kwestia zatrudnienia Xabiego Alonso w Chelsea wydaje się coraz bardziej pewna. Stąd Telegrapgh pokusił się o tekst nakreślający jakim trenerem jest Hispzan.

„W dzisiejszych czasach, patrząc na futbol, każda odnosząca sukcesy drużyna musi czuć się komfortowo grając co najmniej w trzech systemach. Musi się adaptować w zależności od okoliczności. Nie chodzi o brak wierności własnej tożsamości. Nie, nie, nie. Chodzi o znajomość swoich mocnych stron i pokazanie zawodnikom, co trzeba zrobić w każdym meczu, aby przygotować się we właściwy sposób.”

– Xabi Alonso, listopad 2014

Siedząc w małym pokoju w słynnej bazie treningowej Bayernu Monachium przy Säbener Strasse, jeden z najlepszych pomocników swojego pokolenia wyjaśniał swoje poglądy na futbol i – mimowolnie – pokazywał, dlaczego był skazany na karierę trenerską.

Nowy menedżer Chelsea grał w ponadczasowym stylu dla Realu Sociedad, Liverpoolu, Realu Madryt i Bayernu – przyjmował piłkę, szybko ją rozgrywał i utrzymywał swoją drużynę w ofensywie. Dwanaście lat po naszej rozmowie jego poglądy na temat tego, jak powinno się grać w piłkę, nadal pozostają świeże.

Łatwym wnioskiem dotyczącym Alonso, po jego zwolnieniu po 233 burzliwych dniach na stanowisku trenera Realu Madryt, byłoby stwierdzenie, że prowadzenie drużyny na najwyższym poziomie go przerosło, ale nic bardziej mylnego. Prywatnie Florentino Pérez zapewne obawia się, że działał zbyt pochopnie.

Pérez ostatnio głośno twierdził, że miał rację, zwalniając Alonso, ale to jedynie próba ratowania twarzy. Od dawna marzył o zatrudnieniu Baskijczyka, obserwując jego rozwój od momentu, gdy rozpoczął pracę z drużyną Realu Madryt U-14 w 2018 roku.

Szybkie odejście z Madrytu nie jest plamą w CV żadnego trenera. Nieszczęściem Alonso było trafienie do szatni, w której panowała toksyczna atmosfera i rozbuchane ego; porywczość Federico Valverde, Kyliana Mbappé i Viníciusa Júniora – między innymi – uniemożliwiła zasianie jakichkolwiek fundamentów.

Fakt, że nie chcieli słuchać Alonso – człowieka, który zakończył karierę piłkarską z 17 ważnymi trofeami, w tym mistrzostwem świata z 2010 roku, i rozegrał 114 meczów dla Hiszpanii – mówi więcej o nich niż o nim: talentu im nie brakuje, ale podstawowego szacunku już tak.

Jak zauważył Jürgen Klopp:
— Jeśli Xabi Alonso, który przez ponad dwa lata w Bayerze Leverkusen pokazywał, jak niezwykłym jest trenerem, musi odejść z Realu Madryt już po sześciu miesiącach? To pokazuje, że w klubie nie wszystko funkcjonuje w stu procentach.

Wszyscy powinni to rozumieć i każdy spojrzy na dorobek Alonso w Niemczech z podziwem dla cudu, którego dokonał, zmieniając klub nazywany kiedyś „Neverkusen” z powodu nieumiejętności wygrywania wielkich meczów, w niepokonanych zdobywców dubletu.

Jak więc tego dokonał? Pierwszą rzeczą, którą musiał zrobić, by mieć jakiekolwiek szanse powodzenia, było zbudowanie więzi w grupie. Leverkusen trenuje na boiskach sąsiadujących ze stadionem BayArena i każdego ranka cała kadra musiała zbierać się o 8:30 na śniadanie. Alonso chciał integracji, a „klub śniadaniowy” na trzecim piętrze z widokiem na boiska był sposobem na pokazanie wszystkim, że są w tym razem.

Inna historia z początków jego pracy wydarzyła się tuż przed ponownym zebraniem drużyny po mundialu w Katarze w 2022 roku. Alonso przyszedł do pracy, by uporządkować kilka spraw, i zobaczył kilku zawodników wracających po kontuzjach trenujących na boisku. Zamiast zostawić ich z zespołem medycznym, przebrał się, założył buty treningowe i przez następną godzinę robił dokładnie to samo co oni.

Najlepszym określeniem Alonso jako piłkarza byłoby stwierdzenie, że był „gąbką”. Był jedynym zawodnikiem swojego pokolenia, który pracował pod wodzą Pepa Guardioli, José Mourinho, Carlo Ancelottiego, Vicente del Bosque i Rafaela Beníteza – i od każdego z nich coś zaczerpnął.

Pedantyczna dbałość Guardioli o szczegóły i jego analityczny sposób tłumaczenia taktyki fascynowały go; umiejętność Beníteza dostosowywania się do przeciwnika z meczu na mecz również odcisnęła na nim piętno, podobnie jak metodologia Mourinho i jego zdolność motywowania zespołu. Z kolei zarządzanie ludźmi przez Ancelottiego i del Bosque było bezcenne.

Nic nie zostanie osiągnięte, jeśli wszyscy nie będą zjednoczeni, a drużyna Leverkusen, w której ogromny wpływ miał Granit Xhaka, nigdy nie zapomniała, jak Alonso doceniał nawet trzeciego bramkarza, Niklasa Lomba, podczas sezonu bez porażki.

Lomb wiedział, że nie będzie miał wielu okazji do gry, ale w meczu Ligi Europy przeciwko norweskiemu Molde wyszedł w podstawowym składzie i pomógł drużynie wygrać 5:1. Alonso zadbał potem o to, by publicznie go pochwalić. Takich rzeczy nie zapomina się w szatni.

— Po prostu chcemy podążać za naszym trenerem – powiedział Patrick Schick, doświadczony reprezentant Czech, który prowadził linię ataku Leverkusen. - Każdy walczy o miejsce w wyjściowej jedenastce i jest głodny sukcesu. Mamy naprawdę świetną atmosferę w drużynie. To bardzo ważne.”

Jednak do wygrywania meczów potrzeba czegoś więcej niż koleżeństwa. Alonso, który zamieszkał z rodziną w Düsseldorfie, musiał sprawić, by Leverkusen zrozumiało, czego od nich oczekuje i jak jego drużyna ma grać.

Utrzymywanie się przy piłce było kluczowe – do tego stopnia, że podczas treningów, gdy jego sztab ustawiał ćwiczenia, Alonso dopilnowywał, aby małe grupy zawodników zawsze miały piłkę przy nodze, rozwijając technikę i dochodząc do momentu, w którym kontakt z piłką stawał się niemal naturalnym odruchem.

Tacy zawodnicy jak Jonathan Tah, który później przeszedł do Bayernu Monachium, Xhaka, Florian Wirtz, Jeremie Frimpong czy Nathan Tella, którego Alonso sprowadził za duże pieniądze z Southampton, rozwijali się pod jego wodzą i rozegrali najlepszy sezon w życiu.

Być może jego największym trenerskim dziełem było rozbicie Bayernu Monachium 3:0 u siebie w lutym 2024 roku, kiedy Thomas Tuchel, siedzący po przeciwnej stronie ławki, nie potrafił znaleźć sposobu na zatrzymanie Leverkusen, które przechodziło z ustawienia 5-2-3 bez piłki do 3-2-5 w ataku; momentami zmieniali też system na 4-2-3-1.

Obserwując to na żywo, można było wrócić myślami do tamtego małego pokoju przy Säbener Strasse, gdzie Alonso tłumaczył, czego oczekuje od futbolu, a w gruncie rzeczy dawał przedsmak swojego trenerskiego manifestu i tego, jak będzie wyglądała przyszłość.

Jego własna przyszłość stała się teraz niebieska po podpisaniu czteroletniego kontraktu na stanowisko menedżera Chelsea, krótko po porażce w finale Pucharu Anglii z Manchesterem City. Wielu sądziło, że będzie „czerwona”, biorąc pod uwagę jego związki z Liverpoolem i naciski dużej części kibiców, by to właśnie on objął drużynę. Wydawało się oczywiste, że trafi tam w 2024 roku po odejściu Kloppa, ale nigdy nie było to bliskie realizacji.

Alonso dał Leverkusen słowo, że nie odejdzie zaraz po zdobyciu mistrzostwa i był zdecydowany poprowadzić zespół w Lidze Mistrzów. Gdy stało się to jasne, Liverpool poczynił już znaczące postępy w kierunku zatrudnienia Arne Slota.

Doniesienia z Hiszpanii z początku tego roku sugerowały, że Liverpool kontaktował się z Madrytem, by dowiedzieć się, jak Alonso radził sobie w Realu, ale to nieprawda. Liverpool w ogóle nie kontaktował się z Alonso i niezmiennie wspiera holenderskiego szkoleniowca.

Wiele innych klubów jednak skorzystałoby z okazji, by zatrudnić Alonso. Gdyby na przykład Vincent Kompany odszedł z Bayernu, Alonso – który biegle mówi po niemiecku – byłby pewniakiem do objęcia zespołu, w którym zakończył karierę piłkarską i gdzie cieszył się ogromnym szacunkiem władz klubu.

Ale to klub z King’s Road uczynił go swoim nowym królem. Ma styl pasujący do tej części miasta, ma charyzmę. A przede wszystkim ma konkretną wartość – umysł nieustannie pracujący nad sposobami ożywienia pięknej gry.

Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: The Telegraph
Superbet

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close