Superbet
Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Liama Roseniora po meczu z Wrexham

Autor: Mateusz Kluba Dodano: 08.03.2026 01:46 / Ostatnia aktualizacja: 08.03.2026 01:46

Chelsea po trudnej przerprawie awansowała do ćwierćfinału Pucharu Anglii. W podstawowym czasie gry spotkanie zakończyło się remisem 2:2, ale w dogrywce The Blues zdobyli dwa gole. Na pomeczowej konferencji prasowej Liam Rosenior odpowiadał na pytania dziennikarzy.

Alejandro Garnacho przed chwilą opisał ten mecz jako jeden z najtrudniejszych w tym sezonie. Zgadzasz się z tą opinią?

- Tak. To doskonały przykład, dlaczego Puchar Anglii cieszy się taką renomą. Uważam, że gospodarze byli znakomici w swojej energii, odwadze, wywieraniu presji i sposobie gry. Zmusili nas do wejścia na wyższy poziom. Byliśmy naciskani z całej siły przez naprawdę dobry zespól. Pokazali swój charakter.

Czego mogłeś dowiedzieć się o swoich piłkarzach po takim spotkaniu?

- Szczerze mówiąc, niczego nowego. Bardzo wcześnie straciliśmy gola przeciwko Aston Villi, na koniec pierwszej połowy przegrywaliśmy 0-2 z West Hamem. Musimy znaleźć sposób, by nie stawiać się w tak trudnej sytuacji. To, co pokazują mi zawodnicy, nieważne od nazwisk na boisku, to wielki duch, wiara i determinacja, by wygrywać. Będziemy tego bardzo potrzebować do końca sezonu.

Co powiesz o formie Garnacho?

- Alejandro jest we właściwym miejscu. Jego gole, udziały przy bramkach i zapasy energii na 120 minut były wspaniałe, mimo że w środę zagrał 90 minut. Bardzo dobrze jest widzieć, że jego dyspozycja rośnie na decydującą fazę sezonu.

W dwóch ważnych momentach byliśmy świadkami interwencji VARu.

- Według mnie obie te decyzje były poprawne. Zdaję sobie sprawę, że to frustrujące. Ostry atak to ostry atak, a spalony spalony. Nie ma znaczenia, jak małe są to różnice. Potrzebowaliśmy dzisiaj trochę szczęścia, ponieważ Wrexham rozegrało naprawdę świetne zawody.

Gdzie leży przyczyna braku kontroli nad spotkaniem?

- To było takie same spotkanie jak przeciwko Crystal Palace około sześć tygodni temu, niedługo po tym jak dołączyłem. Graliśmy bardzo dobrze przy wyniku 3-0. Potrafimy kontrolować mecze, a teraz musimy znaleźć sposób, by lepiej zarządzać wydarzeniami boiskowymi.

- W spotkaniach pucharowych panują jednak zupełnie inne emocje, które daje się wyczuć. To bardzo specyficzne i trudne do rozgrywania mecze. Nie jesteśmy pierwszym i ostatnim zespołem z Premier League, który ma problemy z drużyną z niższego szczebla. Musimy znaleźć na to sposób. Jednocześnie, jaki jest nasz bilans? Wydaje mi się, że mamy dziesięć zwycięstw w 15 meczach. To całkiem niezły wynik. Skupiamy się na dalszej pracy i regeneracji, ponieważ w środę czeka nas kolejne wielkie starcie.

Z czym to się wiąże? Chodzi o zbyt indywidualne podejście? Brak pracy zespołowej?

- Nie sądzę. Gramy jako drużyna. Po prostu graliśmy przeciwko zespołowi, który postawił wszystko na jedną kartę. To w końcu mecz pucharowy. Mają w składzie chociażby Kieffera Moore’a czy Josha Windassa. Często wrzucali w nasze pole karne, a widać, że mamy z tym problem. Musimy nad tym popracować, natomiast poprawiamy się w innych względach.

Możesz pochylić się nad rotacją? Czuję, że możę pojawić się krytyka za styl gry w pierwszej połowie.

- Tak, to ryzyko, które trzeba podjąć. Wchodzimy w trudny okres, w którym chociażby Roméo Lavia może być bardzo istotny, ponieważ również musi otrzymać trochę czasu boiskowego. Trzeba go rozpędzić. Podobnie jest z Dário Essugo, również musi grać.

- Nie chodzi tylko o to, by mieć przygotowanych do gry 11 czy 12 piłkarzy. Jedynym wyjściem jest praca z całą grupą, by każdy z tych chłopaków był gotowy i mógł nam pomóc. Takie mecze są wynikiem ryzyka wynikającego z potrzeby rotacji, ale również z zaufania, które mam do tej kadry.

Czyli można powiedzieć, że „cel uświęca środki”? Jak 120 minut rozegrane dzisiaj ma się do kwestii napiętego terminarza i spotkania z PSG?

- Nie sądzę, by to miało wpływ właśnie ze względu na rotację. Najważniejsze jest to, że awansowaliśmy do następnej rundy. Dodam, że nigdy nie ma gwarancji, że jeśli wystartujesz pierwszą jedenastką, to mecze będą łatwiejsze. To naprawdę trudna rywalizacja. Moja kadra rozegrała w ciągu ostatnich 18 miesięcy najwięcej meczów na świecie. W pewnym momencie muszę zaufać grupie. Odwdzięczyli mi się dzisiaj pozytywnym rezultatem, a ja dalej będę podejmował decyzje, które według mnie doprowadzą nas do końca sezonu z sukcesem.

Co powiesz o Lavii i Essugo?

- Byli dzisiaj bardzo dobrzy. Świetnie, że Roméo mógł zagrać 60 minut, ponieważ jego reakcja odbywała się w inny sposób – byliśmy bardziej cierpliwi. Pracowaliśmy nad kondycją jego i Dário trochę inaczej. Ich czas w dzisiejszym meczu to świetna wiadomość, dlatego że będziemy potrzebować każdego.

Czy brak kontroli jest związany z samozadowoleniem?

- Trzeba wziąć pod uwagę, że dokonując zmian, nieco burzysz rytm w meczu. To ryzyko, które musisz podjąć jako menadżer. Jednocześnie brak takiej szansy dla zawodników, nie pozwoli zbudować nic długoterminowo. Cały czas uczę się tej grupy, ale jestem tu dopiero od dwóch miesięcy. Dla niektórych może się to wydawać długo ze względu na dużą liczbę spotkań.

- Ciągle się uczę możliwości piłkarzy oraz ich sposobu widzenia gry. Od momentu mojego dołączenia postawiliśmy się w komfortowej pozycji we wszystkich rozgrywkach, a ja cały czas się uczę. W 15 meczach mamy dziesięć zwycięstw, dwa remisy i trzy porażki, a to nie są złe wyniki. Teraz musimy upewnić się, że zbierzemy owoce tego, na co pracowaliśmy wcześniej.

Jeśli chodzi o rotację i dawanie szans wszystkim, nie masz wrażenia, że im dalej zajdziesz w Lidze Mistrzów czy Pucharze Anglii, tym te możliwości zmian będą mniejsze?

- Oczywiście. Decyzje podejmuje się jednak z dnia na dzień. Obiecałem zawodnikom, że te decyzje będą zapadać podczas moich spotkań z nimi. Przeanalizowałem wszystko jeszcze przed przyjściem tutaj, ponieważ taka jest moja praca. Bliżej poznajesz swoich piłkarzy dopiero, gdy z nimi pracujesz i przekazujesz im szczegółowe informacje. Wtedy obserwujesz kto i jak rozumie dany przekaz. Mam naprawdę solidną kadrę i będziemy dalej pracować, by osiągnąć upragnione cele.

klubson

Mateusz Kluba

 

Kibic Chelsea od 2012 roku. Jako dziecko skakałem przed TV, gdy Fernando Torres wprowadzał The Blues do finału Ligi Mistrzów.


W ChelseaPoland.com od listopada 2021 r. a od września 2024 r. redaktor naczelny.


Poza piłką nożną - żużel oraz lekka atletyka, w której jestem sędzią.


Źródło: football.london
Superbet

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close