Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Enzo Mareski po meczu z Ipswich Town

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 31.12.2024 00:43 / Ostatnia aktualizacja: 31.12.2024 00:43

Enzo Maresca spotkał się z mediami po przegranym 0:2 meczu z Ipswich Town na wyjeździe. Poniżej przedstawiamy pełny transkrypt z jego odpowiedzi na pytania.


Co uważasz, że dzisiaj poszło nie tak?


— To było dziwne spotkanie. Wykreowaliśmy masę okazji w pierwszej połowie, a na początku drugiej mieliśmy dwie sytuacje, z których powinny paść bramki: główka João [Félixa] i inny strzał.


— Później drugi gol zabił ten mecz. Czasem mimo wykreowanych sytuacji przeszkodzi Ci to słupek, to VAR, to obrony bramkarza czy bloki obrońców i musisz się pogodzić z takim rezultatem. Szkoda, bo nie wykorzystaliśmy swojej szansy, a dla rywali ogromne gratulacje za poświęcenie.


Jak dobry jest Liam Delap?


— Taki właśnie jest Liam. Znam go z poprzednich lat. W niektórych momentach mogliśmy lepiej bronić, ale i tak gratulacje dla niego, jak i całego zespołu.


Twoi środkowi obrońcy bardzo dobrze sobie poradzili w meczu przeciwko fizycznemu napastnikowi z Evertonu. Co mogli zrobić dzisiaj lepiej?


— Uważam, że Liam ma inny zasób umiejętności, niż Calvert-Lewin. W pierwszej połowie straciliśmy gola z rzutu karnego, ale potem oddali dwie klarowne sytuacje w ten sam sposób: długie podanie do Liama, my próbujemy bronić, a on i tak strzela.


— W drugiej połowie działało to niczym kopiuj wklej. Znowu straciliśmy bramkę przez własne błędy. Potem coraz częściej Liam dochodził do długich piłek, walczył z każdym i oddawał strzał. Taki właśnie jest Liam, stąd też uważam że Calvert-Lewin ma nieco inną charakterystykę.


Wydaje się, że przeżywasz pierwsze trudności jako trener Chelsea. Jak ważny jest to sprawdzian dla Ciebie i piłkarzy, w kontekście tego na co Was stać?


— Spodziewaliśmy się takich momentów w trakcie sezonu, bo taki właśnie jest futbol. To praktycznie niemożliwe, by nie mieć momentów słabości.


— Jednocześnie nikt z tutaj zgromadzonych nie spodziewał się, że zajdziemy tak wysoko w tabeli. To potwierdza, że zmierzamy w odpowiednim kierunku, choć dalej nam brakuje konsekwencji w wynikach, aby rywalizować z krajową czołówką.


— Ponownie powtarzam- możemy być zadowoleni z tego w jakim jesteśmy miejscu, ale jednocześnie wiele możemy dalej poprawić.


Czy w przeciągu trzech ostatnich spotkań zauważyłeś jakieś zmiany, albo coś co Cię martwi?


— Lubię analizować każdy mecz z osobna. Myślę, że dzisiaj wykreowaliśmy masę dogodnych sytuacji, mogliśmy lepiej zachować się w ofensywie, jak i defensywie. W meczu z Fulham nie udało nam się wprowadzić preferowanego przez nas stylu: było sporo wzlotów i upadków, a to nie jest nasza piłka.


— Everton był ciężki dla każdego z nas. Staraliśmy się wygrać ten mecz. W grudniu zagraliśmy jakoś 9 meczów, udało nam się wygrać najpierw 6 z nich a potem zanotowaliśmy na koniec miesiąca spadek formy.


— Pod koniec miesiąca byliśmy już po prostu zmęczeni. Zakończył się właśnie półmetek sezonu, czasem się przygotować na następny. Jesteśmy zadowoleni ze swojej pozycji, ale wciąż sporo możemy poprawić.


Co jest ważniejsze w kwestii konsekwencji, przygotowanie fizyczne, czy mentalne?


— W dzisiejszym spotkaniu nie chodziło ani o kwestie fizyczne, czy kondycyjne. Moglibyśmy tak mówić w momencie gdybyśmy nie kreowali sytuacji i nie stwarzalibyśmy zagrożenia.


— A my stworzyliśmy masę okazji w pierwszej połowie i w drugą połowę weszliśmy w ten sam sposób. Zmarnowaliśmy dwie dogodne sytuacje i potem drugi gol rywali zabił mecz. To nie był po prostu nasz dzień.

Hubson
Author: Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Midnite
komentarzy: 1206
31.12.2024 13:45

"Później drugi gol zabił ten mecz." Pisałem podczas meczu, że po tym golu jest po meczu. Co ciekawe nie był to gol w 75 minucie, ani w 85... tylko w 53!!!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close