Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Mauricio Pochettino przed meczem z Brighton

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 14.05.2024 17:41 / Ostatnia aktualizacja: 14.05.2024 17:41

Przed jutrzejszym spotkaniem z Brighton na Amex Stadium, Mauricio Pochettino spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej w Cobham.


The Blues mogą się pochwalić serią trzech wygranych pod rząd, a zwycięską passę mają nadzieję utrzymać aż do końca sezonu 2023/24. Po sobotnim, wyszarpanym triumfie 3-2 nad Nottingham Forrest, Chelsea nie ma wiele czasu do namysłu, gdyż już jutro wyruszą w drogę na północną część Anglii.


Czy są jakiekolwiek nowe informacje, dotyczące zawodników?


— Myślę, że już przy ostatnim spotkaniu mogliśmy być zadowoleni z tego, że wielu piłkarzy wróciło do gry. Jednakże, na ten moment blisko zakończenia rekonwalescencji są Chilly [Ben Chilwell] i Carney Chukwuemeka. Niemniej, musimy sprawdzić czy będzie możliwy ich udział w jutrzejszym spotkaniu. Jeśli nie, to wysoce prawdopodobne, że będą dostępni na weekendowy mecz z Bournemouth.


Czy ktokolwiek inny ma jeszcze szansę wrócić do składu przed końcem sezonu?


— Niestety, sądzę że nie ma na to szans, ponieważ wśród nieobecnych zostali Romeo Lavia, Enzo Fernandez, Wesley Fofana i Robert Sanchez, a każdy z nich wciąż jest w trakcie leczenia urazów. Jest to natomiast zaledwie garstka z listy kontuzjowanych zawodników na przestrzeni całej kampanii, co nas oczywiście cieszy. Dobrze mieć prawie wszystkich graczy zdrowych, dzięki czemu możemy skupić się na dokończeniu sezonu i przygotowaniach do turnieju przedsezonowego.


Czy mecz z Brighton będzie kluczowy, wobec nadziei związanymi z europejskimi pucharami?


— Musimy zachować chłodną głowę i wierzyć do końca, że jesteśmy w stanie zakwalifikować się do europejskich pucharów. Lecz, jak najbardziej- ostatnie dwie batalie będą prawdziwym wyzwaniem.


— Jutro gramy przeciwko Brighton, które jest niezwykle dobrą, ale również i niewygodną drużyną. Następnie z równie mocnym w tym sezonie Bournemouth. W obliczu takich okoliczności musimy pamiętać, że przez 26, czy 27 spotkań szło nam bardzo, bardzo dobrze. Musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, by tą passę utrzymać.


Czy wyłącznie zapewnienie udziału w europejskich rozgrywkach pozwoli uznać ten sezon za udany?


— Ciężko mi na to odpowiedzieć, mając na uwadze jak wiele rzeczy ludzie mówią na przestrzeni dotychczasowego sezonu. Jeżeli byś mnie spytał, czy kwalifikacja do turnieju europejskiego będzie sukcesem po prawie 10 miesięcznych problemach ze skompletowaniem kadry, to tak- myślę, że byłoby to pozytywne zwieńczenie tej kampanii.


— Aczkolwiek, osąd ludzi rzadko opiera się na uwzględnieniu wszelkich okoliczności, a liczy się wyłącznie rezultat. Status i historia Chelsea to ogromny balast, przez co wciąż niewystarczające będzie wygranie dwóch ostatnich meczów, jeżeli nie zakwalifikujemy się do pucharów.


Czy jesteś choć trochę pewniejszy swojej przyszłości w klubie i czy w związku z tym rozpocząłeś dalsze przygotowania do następnego sezonu?


— Nigdy nie powiedziałem, że nie myślimy, jako sztab o naszej przyszłości. Nieustannie trenujemy i pracujemy. Na ten moment zarys naszych działań jest ograniczony do turnieju przedsezonowego. Późniejsza moja obecność w klubie nie jest zależna ode mnie.


Czy w Twojej opinii będziesz w stanie osiągnąć w następnym sezonie miejsce w top 4, opierając się na fundamentach, które udało Ci się zbudować?


— Najpierw musimy się skupić na bieżącym sezonie. Jeżeli uda nam się go zakończyć pozytywnym rezultatem, to wówczas możemy wejść w następną kampanię z równie dobrym nastawieniem.


Przed Tobą 50 mecz jako selekcjoner Chelsea. Czy jesteś zadowolony wobec swojej dotychczasowej przygody?


— Przeżyłem wiele wspaniałych chwil w tym klubie, więc bez wątpienia jestem szczęśliwy z mojego pobytu tutaj. Niezależnie od naszej formy zawsze staram się uśmiechać i być pozytywnej myśli, nawet w momencie kiedy aż 14 piłkarzy wypadło z naszego składu przez kontuzje. Taka jest moja natura.


— Kluczowe w budowaniu nowego projektu jest szukanie równowagi w naszej grze, tym bardziej w tak ciężkim dla nas sezonie. Potrzeba do tego odpowiedniego nakładu czasu i cierpliwości.


Jak dobrze jest mieć wątpliwości do wyjściowej jedenastki?


— Nie uważam, by sytuacja była aż tak kolorowa, bo wciąż zawodnicy którzy powrócili po kontuzjach potrzebują czasu, by wrócić do optymalnej formy. Nie ulega wątpliwości, że musimy rozpoczynać mecze ze składem, który jest w stanie rozegrać pełne 90 minut, a zawodnicy po niedawno przebytych urazach mogą dostać szansę co najwyżej z ławki.


Co doceniasz w stylu gry, preferowanego przez De Zerbiego?


— Za każdym razem cieszę się, kiedy się ponownie spotykamy i możemy ze sobą rywalizować. Podoba mi się w jaki sposób prowadzi grę swojego zespołu. Brighton w ostatnich sezonach radzi sobie fantastycznie i skrupulatnie poprawia swoje wyniki.


— Sam Roberto także jest niesamowitym trenerem. Jestem przekonany, że przyjdzie moment, w którym dostanie szansę być w innej pozycji niż teraz, bo na to zasługuje.


Z tak młodym składem udało Ci się dotrzeć do finału Carabao Cup, półfinału FA Cup oraz wciąż jesteście w walce o europejskie puchary. Co w takim razie może zostać uznane za udany sezon?


— Głównym problemem, grając w lidze angielskiej jest to, żeby utrzymać serię zwycięstw przez pierwsze 10 spotkań. Na nasze nieszczęście nie udało się to nam i teraz musimy gonić resztę. Chcę być przy tym optymistycznie nastawiony. Nie chcę po raz kolejny mówić o tym, że mamy młody skład i problemy z kontuzjami. Zamiast tego wolałbym omawiać ewolucję w różnych aspektach naszej gry oraz naszego nastawienia.


— Aktualnie utknęliśmy na ,,wstecznym biegu", dosłownie jak w piosence Coldplay ,,Fix you". Swoją drogą jestem ich dużym fanem.


Czy myślisz, że kibice polubili Cię w tym sezonie?


— To pytanie nie powinno być kierowane do mnie, tylko do fanów. Mój pierwszy sezon w Tottenhamie też był ciężki. Nie będę nikogo okłamywać w momencie, gdy wciąż musimy stworzyć między sobą nić emocjonalną. Łatwo jest przyjechać i po pierwszym, lepszym spotkaniu całować herb klubu, ale to nie w moim stylu.


— Potrzebujemy kibiców, by wspierali naszą drużynę, ale nie zmuszę ich do tego by mnie kochali. Zrobią to sami, w momencie kiedy zobaczą, że jesteśmy poważnymi ludźmi, którym zależy na klubie.


— Oczywiście przejmuje się opinią fanów, tak samo jak właścicieli, piłkarzy, jak i personelu związanego z Chelsea. Wciąż pracuję w piłce nożnej, bo uwielbiam to robić- to moja pasja i obsesja. Nie chcę jednak stwarzać obrazu wielkiej koneksji z kibicami której na ten moment nie ma.


— Bez wątpienia, małymi krokami uda nam poprawić wyniki, konsekwencją czego poprawimy relacje z fanami.


Od 26 grudnia, tylko trzy drużyny zebrały więcej punktów od Chelsea- Arsenal, Manchester City i Liverpool. Czy nie napawa Cię to optymizmem na nowy sezon?


— [Klaszcze] Tak, jestem bardzo podekscytowany. Wielu z naszych zawodników robi postępy i są coraz bardziej dojrzali, stawiając pierwsze kroki w Premier League.


— Wciąż mamy problemy ze zbyt dużą ilością traconych bramek, czego głównym powodem jest nieograna linia defensywna. Do tego Petrović przyszedł z MLS i mimo że wykonuje imponującą pracę na boisku, to wciąż się uczy.


Uważasz, że Reece James zostanie powołany przez Gareth`a Soutgate`a na Euro?


— Tak, przy czym musimy kontrolować czas, który spędza na boisku, by mógł zakończyć sezon w pełni zdrowy. Coraz widoczniej wraca do formy i mamy nadzieję, że będzie mógł zagrać więcej minut, niż przeciwko Nottingham Forest.

Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close