O tym jak transfer Jadona Sancho zmienił podejście młodych piłkarzy akademii

Autor: Bartek Kijko Dodano: 10.02.2020 22:19 / Ostatnia aktualizacja: 17.02.2020 12:47

Transfer Jadona Sancho otworzył oczy wielu młodym, utalentowanym piłkarzom w Anglii. Do tej pory przekonani do tego, że nieustanne wypożyczenia w kraju są normą, zdali sobie sprawę, że warto zawalczyć o swoje. To też sprawiło, że trenerzy w Anglii w obawie przed utratą największych talentów, postanowili dawać im coraz więcej szans. Jednym z głównych zwolenników gry młodych adeptów szkółek stał się Frank Lampard. Czy to jego świadoma czy wymuszona decyzja?

 

Postęp w rozwoju podejścia do młodych zawodników można zauważyć na dwóch płaszczyznach. Jedna to murawa, gdzie duży postęp Tammy'ego Abrahama, Masona Mounta, Fikayo Tomoriego, Reece'a Jamesa czy Calluma Hudsona-Odoi'a wreszcie zaczął odzwierciedlać wielką pracę Neila Batha i jego współpracowników w Cobham w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Druga płaszczyzna to stół negocjacyjny, gdzie również Chelsea odniosła ostatnio sporo sukcesów. Hudson-Odoi, Mount, Tomori, James, Loftus-Cheek, Gilmour, Guehi – ci wszyscy piłkarze podpisali w tym sezonie długoterminowe kontrakty wiążace ich z klubem na wiele lat.

 

Ostatnim i wręcz kluczowym w tej kwestii zawodnikiem jest Tammy Abraham, który wciąż negocjuje z klubem warunki kontraktu, licząc na podobne zarobki, jakie wynegocjował Callum Hudson-Odoi. Tino Anjorin i Ian Maatsen, dwoje najzdolniejszych zawodników z zaplecza Chelsea, są następni na liście, którzy mają przedłużyć umowę z klubem. Obydwoje trenują regularnie z pierwszym składem Lamparda, odkąd zadebiutowali w wygranym 7:1 spotkaniu z Grimsby Town w Pucharze Ligi. Zawodnikom kończą się kontrakty już w lecie 2021 roku, dlatego klubowi zależy na tym, by nie popełniać błędów z przeszłości i przedłużyć umowy, zanim staną się wolnymi zawodnikami. Rozmowa pomiędzy klubem, a Anjorinem odnośnie nowej umowy, która związałaby zawodnika z Chelsea do 2025 roku, przebiega dobrze i doniesienia odnośnie postępów negocjacji są optymistyczne. Podobna sytuacja dotyczy Maatsena, którego rozmowy kontraktowe zostały przerwane przez Mistrzostwa Świata do lat 17, na których reprezentował Niderlandy.

 

Nie wszystko jednak przebiega najlepiej. W styczniu Chelsea straciła Tariqa Lampteya na rzecz Brighton oraz Clintona Molę, wszechstronnego gracza zdolnego do gry w środku pomocy, obrony i na jej lewej stronie, który przeszedł do Stuttgartu. Tariq w dwóch spotkaniach zdołał pokazać swój duży talent, jednak w obawie przed konkurencją z Reecem Jamesem, postanowił nie przedłużać kontraktu z klubem. Te sytuacje pokazują, że póki dokumenty nie są podpisane, wszystkie opcje są możliwe dla młodych zawodników, którzy sami coraz częściej decydują się na odważne ruchy, pomagające im w dalszym rozwoju. Źródła bliskie klubowi podawały, że Lamptey zgodził się na warunki nowego kontraktu w połowie stycznia, niecałe dwa tygodnie po imponującym debiucie w meczu z Arsenalem. Frank Lampard w wywiadach miał nadzieję, że młody zawodnik poczuł nieco więcej przywiązania do klubu. Warunki umowy uległy jednak zmianie i pojawiły się nowe opcje w postaci Brighton i francuskiego Lille. Lamptey nie był skłonny do przeprowadzki za granicę i zdecydował się dołączyć do popularnych „mew”. Zawodnik nie widział możliwości wywalczenia sobie składu w rywalizacji z Cesarem Azpilicuetą oraz wschodzącą gwiazdą, Reecem Jamesem, którzy grają na prawej stronie obrony.

 

Tymczasem 18-leni Mola nie czuł się jakby był związany z pierwszą drużyną. Rzadko kiedy był zapraszany do trenowania z seniorami, mimo bycia reprezentantem Anglii do lat 19. Obserwował jak jedynie 5 miesięcy starszy Hudson-Odoi, były kolega z akademii, stał się kluczowym zawodnikiem pierwszego składu Chelsea, gdy on ciągle należał do juniorskiego składu. Chelsea zaoferowała mu nowy kontrakt, jednak Stuttgart przedstawił lepszą możliwość dalszego rozwoju. Dyrektor sportowy niemieckiej drużyny, Sven Mislintat, wcześniej pracujący dla Arsenalu i Borussii Dortmund, zapewnił Molę o natychmiastowych szansach w pierwszym zespole. Przestawił zawodnikowi, jak bardzo wpasowuje się w długoterminowe plany klubu z Niemiec. Nie można zaprzeczyć, że pieniądze nie odegrały ważnej roli w obu przypadkach, a seniorskie warunki zaproponowane przez Brighton i Stuttgart były lepsze niż to, co Chelsea oferuje swoim juniorom. Niektóre źródła podają jednak, że gdyby Mola kierował się tylko względami finansowymi, to wybrałby lepszą ofertę z AC Milan. Mola został przekonany wczesnymi szansami na pokazanie swoich umiejętności. Nie musiał długo czekać na uiszczenie obietnic, gdyż wszedł z ławki rezerwowych w pucharowym spotkaniu z Bayerem Leverkusen. Średnia wieku wyjściowej jedenastki w tym spotkaniu wynosiła zaledwie 24 lata i 6 miesięcy, podczas gdy Mola był jednym z pięciu nastolatków, którzy zasiedli na ławce rezerwowych.

 

Część problemu, jaki Chelsea napotkała zarówno z Lampteyem jak i Molą dotyczyła pytań, które dręczyły Lamparda przez cały sezon – czy ten ruch młodych zawodników miałby miejsce, gdyby nie zakaz transferowy. To pytanie zadają ludzie nie tylko spoza Chelsea, którzy dostrzegali przez wiele lat lekceważenie rozwoju młodzieży w klubie, lecz także wpływowe osoby interesujące się rozwojem młodych talentów. Niektórzy dalej uważają, że przestawienie się na granie wychowankami było spowodowane bardziej decyzją FIFA, niż jakąkolwiek zmianą filozofii klubu. Uważa się, że tacy zawodnicy jak Mount, Abraham i Tomori zostali beneficjentami tej decyzji, lecz nie ma pewności, jak zostaną potraktowani w przyszłości. Frank Lampard wielokrotnie upierał się, że świadomie dokonuje swoich wyborów i ufa, że połączenie młodości z doświadczeniem da wymierne korzyści dla klubu.

 

Ciekawym faktem jest brak aktywności Chelsea w styczniowym oknie transferowym, pomimo zniesienia zakazu dokonywania transakcji zawodników. Może to być dowód na to, że Chelsea chce rzeczywiście zmienić sposób funkcjonowania klubu i mocniej postawić na zawodników z jednej z lepszych akademii w Europie. Niektórzy ludzie są sceptyczni, czy Frank Lampard dostałby posadę trenera Chelsea, gdyby nie moment w jakim znajdował się klub. Podkreślają, że klub wydał rok temu 59 milionów funtów na Christiana Polisica, mimo że Mason Mount to zawodnik o podobnym profilu, jakości i w zbliżonym wieku, który już był dobrze znany z gry na wypożyczeniach. Krótko mówiąc, sceptycy potrzebują większej ilości dowodów na to, że klub planuje zmienić koncepcję swojego działania i będą bacznie przyglądać się poczynaniom w czasie letniego okna transferowego.

 

Nie brakuje klubów, szczególnie w Niemczech, które są przygotowane do zaoferowania młodym zawodnikom z Premier League lepszej perspektywy rozwoju. Jadon Sancho zmienił wszystko. Jego olśniewająca transformacja w ciągu 2,5 roku w Dortmundzie, od sfrustrowanego zawodnika akademii Manchesteru City do najbardziej rozchwytywanych nastolatków na świecie, zasadniczo zmieniła całą dyskusję na temat najbardziej utalentowanych angielskich piłkarzy. Rozmowy z najlepszymi zawodnikami akademii nigdy nie były trudniejsze. Sukces Sancho skłonił kluby z całej Bundesligi do systematycznego i agresywnego przejmowania najlepszych nastolatków z elitarnych akademii w Premier League, dając agentom możliwości zapewnienia o lepszych warunkach kontraktowych i rozwojowych od ich obecnych pracodawców, obiecując natychmiastową grę w pierwszym zespole nowych drużyn.

 

Kluczowym elementem agresywnej walki Bayernu o Hudsona-Odoi'a było zapewnienie, że może być ich wersją Jadona Sancho. Chelsea ostatecznie wygrała to przeciąganie liny, podpisując z 19-latkiem lukratywny kontrakt, jednak kosztowało ją to zapewnienie bardzo dużej tygodniówki, która nieco zaburzyła równomierny wzrost płac z każdym rokiem gry w klubie. Wielu ludziom jednak bardzo spodobało się to, jak zaciekle klub walczył o zatrzymanie utalentowanego zawodnika. Bayernowi udało się jednak zakontraktować w tamtym roku Jamala Musialę i Brighta Arrey-Mbiego z akademii Chelsea. Kolejni zawodnicy będą dalej kuszeni.

 

Rozwijając Sancho i innych zawodników, Bundesliga stała się pewnym poligonem doświadczalnym dla utalentowanych piłkarzy wszystkich narodowości, a także niezawodną odskocznią w drodze do największych europejskich klubów. Rośnie przekonanie, że wyróżnianie się w Bundeslidze jest pewniejszą drogą do regularnej gry w Top6 Premier League. Najlepsze kluby w Anglii cenią dobre występy w niemieckiej lidze, które lepiej pozwalają ocenić potencjał zawodnika niż gra w Championship czy innych mniejszych ligach.

 

Chelsea może bardziej niż kiedykolwiek przekonać Anjorina, Maatsena i resztę swoich najlepszych talentów akademii, z Lampardem jako trenerem pierwszego zespołu i Morrisem oraz Joe Edwardsem jako jego asystentami, że to najlepszy czas, by być częścią Chelsea. Rosnąca ilość wychowanków w składzie zdaje się tylko to potwierdzać. To samo w sobie może stanowić również problem, gdyż Chelsea ma zbyt wielu dobrych młodych zawodników, którzy wyróżniają się z akademii, by wszystkim zapewnić możliwości gry. Lamptey odszedł, gdyż nie widział możliwości gry w rywalizacji z Jamesem, podczas gdy długotrwała obecność w pierwszym składzie Tomoriego i Christensena, w połączeniu z szybkim awansem Guehiego, skłoniła Molę do odejścia z klubu.

 

Wielu młodych zawodników jest również coraz bardziej ostrożnych jeśli chodzi o grę na wypożyczeniach. Jeden zły ruch może całkowicie zniweczyć ich możliwości rozwoju, gdzie alternatywą jest podążanie drogą rówieśników, którzy wybrali grę w klubach z możliwością szybkiego rozwoju. Porównując jednak obecną sytuację z tą sprzed zaledwie kilku lat, gdy Chelsea włączała do składu młodych zawodników tylko po to, by spełnić wymogi rejestracji zawodników do Premier League, są to pozytywne problemy z jakimi do czynienia ma obecnie londyński klub. Każdy niewątpliwie chce mieć kłopoty bogactwa.

 

Bez względu na predyspozycje czy szczęście zawodników, bądź połączenie tych dwóch aspektów, boiska treningowe akademii nigdy nie były w tak bliskiej odległości od murawy Stamford Bridge. Nie jest to już próg, którego nie można przekroczyć, a jeszcze rok temu tylko najwięksi optymiści mogli wyobrazić sobie tak potężny wpływ wychowanków na grę Chelsea. Tak długo, jak Lampard będzie w stanie utrzymać równowagę między swoim wprowadzaniem młodzieży, a wzmocnieniem się nowymi zawodnikami tego lata, tak Chelsea powinna nadal wygrywać więcej niż przegrywa, utrzymując najlepsze talenty z najlepszej i najbardziej produktywnej akademii w Anglii. Jeśli równowaga nie zostanie utrzymana, wtedy inne kluby bez skrupułów wykorzystają niedostateczny brak szans dla młodych zawodników, którzy nie zastanawiają się już dwa razy nad możliwością regularnej gry i perspektywą zrobienia dużej kariery w klubach, które gwarantują grę w pierwszym składzie.

 

 

źródło: The Athletic/własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

KawkieHerbatkie
komentarzy: 46
11.02.2020 21:01

Bardzo ciekawy, merytoryczny i dobrze napisany artykuł. Oby więcej takich!

Live Chat

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close