Mogło być pięknie, gdyby nie indywidualne błędy. Awans do finału Carabao Cup wciąż możliwy. Chelsea FC 2:3 Arsenal FC
Dodano: 14.01.2026 22:55 / Ostatnia aktualizacja: 14.01.2026 23:06W pierwszym meczu półfinałowym Carabao Cup Chelsea po emocjonującym pojedynku przegrała z Arsenalem 2:3. The Blues mogą czuć niedosyt, gdyż wszystkie gole stracili po indywidualnych błędach. Rewanż zostanie rozegrany za trzy tygodnie na Emirates Stadium.
Arsenal już w pierwszych minutach spotkania wyszedł na prowadzenie. W siódmej minucie Kanonierzy wykorzystali jeden ze swoich największych atutów. Declan Rice dośrodkował z rzutu rożnego, Robert Sánchez został umiejętnie zablokowany, zaś niekryty Ben White pewnym uderzeniem głową skierował piłkę do bramki. Bramkarz Chelsea podjął próbę przecięcia dośrodkowania, jednak nie trafił w futbolówkę.
W dalszej części spotkania oglądaliśmy wyrównaną grę. Chelsea dzielnie walczyła i choć Arsenal grał wysokim pressingiem, The Blues potrafili stworzyć zagrożenie pod bramką rywali. Mocne uderzenie zza pola karnego oddał Enzo Fernández, jednak dobrze ustawiony Kepa Arrizabalaga spokojnie złapał piłkę.
Później dobrą szansę miał też Estêvão. Po jednej z szarż na prawym skrzydle minął obrońcę i mocno uderzył, jednak wprost w Kepę. Brazylijczyk podjął jeszcze kilka prób dryblingu.
Spotkanie przebiegało w dobrym tempie i mogło się podobać. Obie drużyny ambitnie walczyły, jednak brakowało klarownych sytuacji strzeleckich. Po stracie gola defensywa Chelsea prezentowała się przyzwoicie i choć przytrafiały jej się drobne błędy, nie dopuszczała rywali do stuprocentowych szans.
The Blues starali się wykorzystać szybkość swoich skrzydłowych, by zaskoczyć rywali szybkim atakiem, jednak ci, choć grali wysokim pressingiem, dobrze radzili sobie w obronie i skutecznie bronili dostępu do bramki.
Po zmianie stron Chelsea odważnie ruszyła do ataku i zepchnęła rywali do defensywy. Kanonierzy odpowiedzieli jednak w najlepszy możliwy sposób. Po zagraniu z prawego skrzydła Robert Sánchez popełnił fatalny błąd, przepuścił piłkę między rękami i Viktor Gyökeres strzałem z najbliższej odległości skierował ją do bramki.
The Blues znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, ale nie zamierzali się poddawać. Dalej atakowali i przyniosło to oczekiwany efekt. W 57. minucie Pedro Neto dośrodkował z prawego skrzydła, a piłka trafiła pod nogi zamykającego akcję Alejandro Garnacho. Argentyńczyk opanował futbolówkę i pewnym uderzeniem skierował ją do bramki.
W dalszej części spotkania oglądaliśmy naprawdę ciekawy i pełen walki pojedynek. Chelsea ambitnie walczyła o wyrównującego gola, zaś Arsenal dobrze bronił i też groźnie atakował.
Lepiej z tej wymiany ciosów wyszli Kanonierzy, którzy w 71. minucie strzelili trzeciego gola. Viktor Gyökeres podał w polu karnym do Martína Zubimendi'egp, a ten balansem ciała zwiódł Wesleyfa Fofanę, po czym mocnym uderzeniem skierował piłkę do bramki. Robert Sánchez nie miał szans na obronę.
Podopieczni Mikela Artety czuli się bardzo swobodnie mając dwubramkowe prowadzenie i szukali kolejnych trafień. Znakomitą szansę miał Mikel Merino, który miał dużo miejsca w polu karnym, przygotował sobie pozycję do strzału, potężnie uderzył, ale Robert Sánchez znakomicie obronił to uderzenie nogą i akcja skończyła się rzutem rożnym.
Końcówka spotkania przyniosła kolejne ataki Arsenalu. The Gunners nieustannie atakowali i starali się w ogóle nie dopuszczać Chelsea pod swoją bramkę. The Blues jednak nie ustępowali i walczyli ile sił. W 83. minucie Estêvão przeprowadził dobry rajd prawym skrzydłem i wywalczył rzut rożny. Pedro Neto dośrodkował, a wybita przez obrońców piłka trafiła do dobrze ustawionego Alejandro Garnacho, który pewnym uderzeniem strzelił swojego drugiego gola w tym meczu.
Ostatnie minuty były bardzo emocjonujące, Chelsea napierała, ale wynik nie uległ zmianie. Arsenal zwyciężył 3:2 i wypracował sobie dobrą pozycję przed rewanżem, zaś Chelsea może czuć niedosyt, gdyż zagrała przyzwoicie, a gole straciła po indywidualnych błędach.
Chelsea FC 2:3 Arsenal FC (0:1). Bramki: Alejandro Garnacho 57', 83' – Ben White 7', Viktor Gyökeres 49', Martín Zubimendi 71'
Chelsea FC: Robert Sánchez; Josh Acheampong (Benoît Badiashile 53'), Trevoh Chalobah, Wesley Fofana (Jorrel Hato 75'), Marc Cucurella (Tosin Adarabioyo 81'); Enzo Fernández (c), Andrey Santos; Estêvão, João Pedro (Shim Mheuka 81'), Pedro Neto; Marc Guiu (Alejandro Garnacho 53')
Arsenal FC: Kepa Arrizabalaga; Ben White, William Saliba, Gabriel Magalhães, Jurriën Timber; Martin Ødegaard (c) (Mikel Merino 68'), Martín Zubimendi, Declan Rice (Kai Havertz 82'); Bukayo Saka, Viktor Gyökeres (Gabriel Jesus 82'), Leandro Trossard (Gabriel Martinelli 67')
- Źródło: własne
Skrót: Chelsea FC 2:3 Arsenal FC
15.01.2026 04:24
OCENY ZA MECZ: Chelsea 2:3 Arsenal
14.01.2026 23:55
Składy: Chelsea FC vs. Arsenal FC
14.01.2026 19:46
OFICJALNIE: Wypożyczenie Teddy'ego Sharmana-Lowe'a został anulowane
14.01.2026 19:17
Badiashile: Skupiam się wyłącznie na przyszłości. Trudną przeszłość zostawiam za sobą
14.01.2026 15:24
Rosenior: Chcę, żeby Estêvão miał wspaniałą karierę
14.01.2026 15:03
Rosenior: Potencjał Palmera jest oszałamiający. Chcę go z niego wydobyć
14.01.2026 10:11
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.
Garnek to może być nasza recepta na przyszłe mecze z 4senalem. Szkoda że nie udało się wywalczyć remisu.
oh stary dobry rob sanchez! brakowało go przez te kilka długich miesięcy co? półfinał ( tylko carabao, no ale zawsze to półfinał ) a on odwala takie coś przy pierwszych dwóch bramkach. Mike Penders chyba już latem między słupkami, tym bardziej że jego człowiek czyli Rosenior za "sterami" Chelsea... wait, nie ważne. Zapomniałem że tutaj trener nic nie ma do gadania. Fajne wejście Garnacho, Estevao robił szum, jedyne pozytywy, brazylijczyk widać że jest jedynym piłkarzem jaki byl dziś na boisku w niebieskiej koszulce z faktycznym piłkarskim talentem - a reszta, Neto dalej jest oszałamiająco słabym zawodnikiem od dłuższego czasu, Badiashile dalej miernym obrońcą. Ze zdrowym Palmerem, Jamesem, odwieszonym Caicedo i nie wierze że to mówie.. Delapem na szpicy, może remis byśmy urwali, może nawet wygraną. Nie było tragicznie, natomiast mamy kilku tragicznych zawodników, to zadecydowało.
w chelsea nie było przedewszytkim caicedo i jamesa w arsenalu byli wszyscy najmocniejsi i jak dla mnie chelsea walczyła jak równy z równym nie oszukujmy się arsenal aktualnie jest w formie a chelsea wyszła półrezerwowym składem więc pownni gładko z nami wygrać a my się im postawiliśmy i walczyliśmy do końca widziałem również dobre zmiany myślę że u mareski estevao pewnie by od 70min siedział na ławce a w tym meczu pokazał jaki jest ważny przy napędzniu akcji
i pierwsza bramka nie powinna zostać uznana gyokeres był na spalonym i brał udział w akcji
Niestety błędy sancheza przegrały mecz,ale jestem pozytynie nastawiony nowym trenerem przynajmiej używa 5 zmian i nie boi się stawiać na młodych.
Arsenal zremisował tylko 2 mecze u siebie w tym sezonie , o jakim awansie ty w tytule piszesz xd.
Ale była walka i to się liczy.