Fot. Chelsea FC

Penders: Każdy błąd staram się przekuć w coś pozytywnego

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 08.11.2026 08:34 / Ostatnia aktualizacja: 08.11.2026 08:34

W ostatnich tygodniach Mike Penders nie może narzekać na nudę. Belg zadebiutował w barwach Chelsea w związku z kontuzją Emiliano Martíneza, a następnie zaliczył dwa udane występy.

W ligowym spotkaniu z Evertonem Mike Penders zadebiutował w barwach Chelsea. Następnie zagrał w spotkaniu z Tottenhamem, jednak nie będzie najlepiej wspominał tego występu, ponieważ strzelił gola samobójczego, a jego zespół przegrał 0:2. Młody bramkarz wyciągnął wnioski z tego meczu, dzięki czemu w następnych meczach z Liverpoolem i Manchesterem United spisał się bardzo dobrze.

– Obecnie czuję się bardzo dobrze. To był prawdziwy rollercoaster, ale cieszę się, że w dwóch ostatnich meczach udało mi się zareagować pozytywnie – przyznał Mike Penders. Jeśli chodzi o presję, staram się zachować jak największy spokój. Błędy oczywiście się zdarzają. To normalne, że o nich myślisz, ale ja staram się przekuć je w coś pozytywnego. Staram się na nich uczyć. Lubię oglądać nagrania, żeby zobaczyć, co mogę robić lepiej, a później to robię.

– To była lekcja. Poza tym jednym błędem, czułem się dobrze przez cały mecz – nawiązał do samobójczego gola w spotkaniu z Kogutami 21-latek. Najważniejsze było to, by pozytywnie zareagować w kolejnych spotkaniach i cieszę się, że mi się to udało.

– W wywiadach trener wypowiadał się o mnie bardzo pozytywnie, co dało mi dużo pewności siebie przed kolejnym meczem. Poza tym, obrońcy i pozostali zawodnicy podchodzili do mnie, żeby ze mną porozmawiać. Bardzo to doceniam. Takich rzeczy się nie zapomina, prawda? Kiedy koledzy podchodzą do ciebie albo piszą krótką wiadomość: "Głowa do góry, działaj dalej", to znaczy to bardzo dużo.

W ostatnim meczu z Manchesterem United Mike Penders zaliczył znakomitą interwencję po uderzeniu Bryana Mbeumo, która dała mu wiele radości. Dopiero dokładne powtórki wykazały, że bramkarz musnął piłkę końcami palców, dzięki czemu uratował swój zespół przed utratą gola.

– Piłka leciała tak szybko, że nawet nie zdążyłem jej dobrze zobaczyć. To był instynkt, czysty instynkt. Poczułem, że piłka otarła się o moje palce, a później wykrzyczałem wszystkie pozytywne emocje. Musiałem to zrobić. W tamtej chwili byłem tak bardzo szczęśliwy.

– Później, po meczu, nikt nie chciał uwierzyć, że dotknąłem piłkę! Mówiłem: "Oczywiście, że ją dotknąłem, później to zobaczycie. Następnie nagranie trafiło na twittera. Jeden kolega wszedł do szatni i powiedział: "Naprawdę ją dotknął." Bardzo się cieszę, że ujęcie kamery było wyraźne, ponieważ gdyby kąt kamery byłby inny, wciąż mogliby mieć wątpliwości.

Kariera Mike'a Pendersa nabiera rozpędu. Belg chce realizować własne ambicje, choć wie, że przed nim jeszcze daleka droga.

– Mam mnóstwo marzeń, naprawdę mnóstwo. Mam nadzieję, że zdobędę z klubem jak najwięcej trofeów. Największe marzenie? Myślę, że jest nim zwycięstwo w Lidze Mistrzów lub wygranie mistrzostw świata z reprezentacją, coś na tym poziomie. A później może jakieś największe nagrody indywidualne. Te marzenia są jeszcze odległe, ale chcę do nich dążyć. To dopiero początek tej drogi – dodał bramkarz Chelsea.


Źródło: Chelsea FC

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close