Fot. Chelsea FC

The Guardian: Projekt BlueCo wygląda jakby był spisany przez ChatGPT

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 23.04.2026 08:23 / Ostatnia aktualizacja: 23.04.2026 08:23

Choć niedoświadczony trener ewidentnie nie był odpowiednią osobą na to stanowisko, płynąca stąd lekcja jest taka, że miliarderzy będący właścicielami klubów nie zawsze mają rację.

Uciekaj, Liam, uciekaj. Nie oglądaj się za siebie. Zrzuć z siebie kombinezon ochronny. Przemykaj obok bram bezpieczeństwa, gdzie strażnicy już wiją się i pienią się na ustach. I opuść ten kompleks na dobre — białe jak lód buty uderzają o ziemistą ścieżkę, designerska bluza powiewa na wietrze.

Dla Liama Roseniora pokusa, by oddalić się jak najbardziej od tego, co — jeśli nie jest najdziwniejszym i najbardziej nieudolnym projektem piłkarskim wszech czasów — to z pewnością jednym z takich projektów, musi być teraz ogromna. Witamy w BlueCo Chelsea, miejscu, w którym obwinianie trenera za to, co dzieje się na boisku, przypomina trochę narzekanie, że naukowcy w elektrowni jądrowej w Czarnobylu wciąż nie pozmywali filiżanek po kawie w stołówce.

Moment, w którym w środę rano stało się jasne, że Rosenior rzeczywiście zostanie zwolniony, nastąpił wtedy, gdy pojawiły się informacje o spotkaniu zarządu Chelsea. Teoria biznesu zazwyczaj sugeruje coś przeciwnego — że spotkania są najlepszym sposobem, by niczego nie załatwić. Ale to pomija istotę tego, z czym mamy tu do czynienia: ludźmi od wielkich interesów, dominującymi osobowościami, finansowymi „super-braćmi”. W pomieszczeniu pełnym silnych ego ktoś w końcu musi postawić na swoim.

W pewnym sensie zarząd Chelsea doszedł w końcu do konkretnej, opartej na wiedzy decyzji piłkarskiej. Zwolnienie trenera zespołu, którego ostatni ligowy gol zdaje się pochodzić z zamierzchłych czasów, wydaje się rozsądne. Ale jest to też decyzja będąca bezpośrednim skutkiem wielu wcześniejszych, bardzo złych decyzji. Przede wszystkim stworzenia tak wypaczonego środowiska, że podpisanie z niedoświadczonym trenerem sześcioletniego kontraktu w styczniu, a następnie jego rozwiązanie w kwietniu, może uchodzić za przejaw zdrowego rozsądku.

Powiedzmy to jasno: Rosenior wychodzi z tej sytuacji bez szwanku. Jego przyszłość wciąż stoi otworem. Może być dobrym trenerem albo nie — nikt tego nie wie, bo wadliwość całej struktury zdejmuje odpowiedzialność z każdego, kto się w niej znalazł, nawet jeśli sam również popełniał błędy.

Największy zarzut wobec Roseniora brzmiał, że „nie dorasta do tej roli”. Oczywiście, że nie dorasta. Nikt nie dorasta do tej pracy. Rosenior jest młody i inteligentny. Może odejść i założyć wartą miliardy firmę zajmującą się dobrostanem pracowników albo uczyć się trenerskiego rzemiosła w bardziej funkcjonalnym środowisku.

Ma inteligencję, determinację i — mimo niezręcznych konferencji prasowych — podstawową uczciwość. Być może najbardziej wymownym momentem sezonu Chelsea była jego brutalnie szczera, ostatnia pomeczowa wypowiedź po porażce z Brighton we wtorek wieczorem — wyczuwalne poczucie bólu i wstydu z powodu uczestnictwa w czymś tak kruchym i pustym.

Od dawna było jasne, że Rosenior stanie się jedynie kolejną przypisem w erze BlueCo. To projekt tak fundamentalnie dziwny, że nie zdziwiłoby odkrycie, iż jest w rzeczywistości artystycznym happeningiem — dziełem genialnych prowokatorów, mającym pokazać pustkę życia korporacyjnego, banalność skomercjalizowanego sportu i komizm sytuacji, gdy samozwańczo „najmądrzejsi w pokoju” okazują się najgłupsi.

Obecna Chelsea to przede wszystkim ostrzeżenie na przyszłość. Nie chodzi tylko o popełnione błędy. To sposób działania, który jest z natury destrukcyjny. Od dawna znamy tę grę: piłka jako produkt funduszy hedgingowych, magazyn talentów, przenośna marka rozrywkowa.

To jednak coś więcej niż zwykłe stawianie marki ponad treścią. Projekt Chelsea polega na burzeniu, dekonstrukcji i wymyślaniu wszystkiego na nowo w imię maksymalnych zysków. Todd Boehly mówił otwarcie o wizji przekształcenia Premier League w globalną platformę technologiczną, gdzie piłka nożna byłaby tylko narzędziem przyciągania uwagi — czymś więcej niż tylko streamingiem, raczej wszechobecną aplikacją kształtującą świat.

Może to brzmi dobrze w gronie finansistów, ale w tym momencie trzeba też uwzględnić zwykłą niekompetencję w działaniu. Graham Potter miał rację, mówiąc kiedyś, że właściciele pewnie wiedzą, co robią, skoro są miliarderami. Okazuje się jednak, że pierwsza lekcja z BlueCo Chelsea jest dokładnie odwrotna.

Właściciele zastosowali swój model działania znany z zarządzania problematycznymi aktywami. Najbardziej widocznym efektem jest stworzenie bardzo dziwnej drużyny — pełnej talentu, ale pozbawionej charakteru, tożsamości i spójności.

Początkowym, katastrofalnym ruchem było pozwolenie Boehly’emu na pełnienie roli dyrektora sportowego i kupowanie zawodników na podstawie tego, czy interesują się nimi inne kluby — jakby handel piłkarzami był po prostu handlem akcjami.

To, co stworzyli Boehly i jego następcy, przypomina „wersję ChatGPT sportu” — zespół bez równowagi, inteligencji i ludzkich cech. Niektórzy działacze twierdzą, że to oczywiste, iż Chelsea buduje jedną z najlepszych drużyn świata. Oczywiste jest raczej to, że decydenci nie mają pojęcia, jak rozpoznać talent.

Pojawiła się też teoria, że trenerzy są w zasadzie wymienni — kolejny sposób na „optymalizację gry”. Trudno o bardziej błędne założenie, co łatwo udowodnić, obserwując pracę najlepszych trenerów na świecie.

W efekcie mamy nie tylko zamek zbudowany na piasku, ale zamek, który uważa piasek za najlepszy możliwy materiał budowlany, a jednocześnie nie do końca rozumie, czym jest piasek ani czym jest zamek — ale i tak jest przekonany o swojej racji.

Najbardziej przerażające nie jest jednak samo niekompetentne działanie, lecz pustka — poczucie, że coś, co kochasz i z czym się utożsamiasz, zostaje wydrążone i zamienione w skorupę.

Wiele rzeczy zapowiadano już jako „śmierć futbolu” — od chuligaństwa po zniesienie limitów płac. Być może to właśnie okaże się tym czynnikiem: dryf, komercjalizacja, utrata dostępności i znaczenia jako źródła więzi społecznej.

W krótkim okresie nie ma sposobu, by naprawić Chelsea, chyba że właściciele odejdą lub uznają własną niewiedzę i ponownie wprowadzą do klubu prawdziwą wiedzę piłkarską.

Na razie BlueCo Chelsea przypomina najbardziej zaawansowaną formę późnego kapitalizmu w futbolu — imperium, które wciąż napędza świat, ale jednocześnie dławi się własną arogancją i izolacją.

I tak brną dalej, angażując ogromne środki i energię, bez jasnego celu, nie rozumiejąc natury przeciwnika. A jednak z poczuciem, że ktoś na szczycie i tak zgarnie całe złoto, niezależnie od bałaganu, jaki po sobie zostawi.

Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: The Guardian

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

mareska25
komentarzy: 114
23.04.2026 11:49

Absolutnie kluczowe będzie nazwisko nowego trenera i potem letnie transfery. Jeśli będzie to kolejny niedoświadczony pionek, gość z 'potencjałem' ze średniego/słabego klubu, a wzmocnieniami nadal będą przyszłościowi gracze lub gracze powyżej 25 ale na poziomie Tosina - to wiadomo że trajektoria tego projektu się oczywiście nie zmieni i dalej będą brnąć w to samo gówno które doprowadzi do niczego a klub będzie się staczać coraz niżej. Najgorsze jest to że nawet jak na rynku będą mocne, ciekawe trenerskie nazwiska żaden z nich nie będzie chciał z BlueCo współpracować. Koniec z "Yes" Manami, pokroju Pottera, Roseniora ( tak, Maresca czy Poch też nimi byli, do pewnego czasu ) koniec z pelną kontrolą z góry, to prowadzi do absolutnie niczego i im prędzej się z tym pogodzą tym lepiej. Żaden wielki klub z sukcesami nie był w pełni zarządzany przez panów z excela z trenerem pionkiem który odpowiada jedynie za prowadzenie piłkarzy których mu się z góry narzuca, żaden. Manager, nie wuefista. Tego chcemy.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close