Konferencja prasowa Liama Roseniora po meczu z Burnley

Autor: Oliwer Jaworowski Dodano: 22.02.2026 00:18 / Ostatnia aktualizacja: 22.02.2026 10:49

Liam Rosenior wypowiedział się na temat meczu po zremisowanym spotkaniu z Burnley na Stamford Bridge. Szkoleniowiec opowiedział o swoich celach, ocenie meczu, czy stanie zdrowotnym najważniejszych zawodników.


Jaka jest atmosfera w szatni? Jak czuje się Wesley Fofana?


- To nie była jego wina. To była kwestia naszej gry. Po pierwszym golu brakowało nam konkretów, gdy mieliśmy kontrolę nad meczem. Chcę konkretów. Chcę, żebyśmy tworzyli falę za falą ataków. Byliśmy zbyt zachowawczy w posiadaniu piłki. Kiedy dajesz drużynie, jakiejkolwiek drużynie, prowadzenie jedną bramką, wszystko może się zdarzyć. Dochodzi czerwona kartka, grasz w dziesiątkę. Wiedzieliśmy, że ich największym zagrożeniem z Ward-Prowse’em na boisku są stałe fragmenty gry. Ustawiliśmy się możliwie jak najwyżej i jak najmocniej fizycznie, bo to była jedyna droga, którą mogli zdobyć bramkę grając w dziesięciu. A mimo to nie dowieźliśmy wyniku. Największa frustracja dotyczy dwóch ostatnich meczów u siebie. Z pozycji wygranych, przy kontroli gry, nie potrafimy ich wygrać. To jest najbardziej frustrujące. To nie jest obwinianie jednostki.


Czy to wymaga jakiegoś śledztwa, skoro to powtarzający się motyw, nie tylko za twojej kadencji?


- Nie. Już o tym mówiłem. Byłem o to pytany wcześniej. Nigdy nie będę mówił o tym, co było przede mną. Za mojej kadencji oddaliśmy cztery punkty w dwóch meczach u siebie. Każdy, kto oglądał mecz, widzi, że to za mało jak na klub tej rangi. To za mało, żebym przyszedł i powiedział, że byliśmy lepsi. Musimy być lepsi i wygrywać mecze. Wiem, jaka jest odpowiedź i zajmiemy się tym w tygodniu. Po każdym meczu jest analiza, niezależnie od wyniku. Uczę się zawodników. Uczę się, na kim można polegać, kiedy sprawy nie idą po naszej myśli i trzeba dowieźć wynik. To musimy bardzo szybko poprawić.


Powiedziałeś w telewizji, że niektórzy mieli konkretne zadania na boisku i ich nie realizowali. Chodziło o gola czy ogólną grę?


- Bardziej o ogólną grę. Uważam, że nasza druga połowa była o wiele lepsza niż pierwsza, mimo że do przerwy prowadziliśmy 1:0. Do momentu czerwonej kartki to była fala za falą ataków. Nie podejmowaliśmy właściwych decyzji w kluczowych momentach i nie zamknęliśmy meczu, kiedy powinniśmy. A kiedy tego nie robisz, zostawiasz sobie otwartą furtkę. Ale jest zbyt wiele takich sytuacji, nawet odkąd tu jestem, wyjazd z Wolves, wyjazd z Crystal Palace, Leeds u siebie i dzisiejsze spotkanie, gdzie tracimy gole przez brak koncentracji i odpowiedzialności. Jeśli chcemy maksymalnie wykorzystać potencjał, który wiem, że mamy, musimy to szybko poprawić.


Wielokrotnie mówiłeś, że to młody zespół. Ale po straconych punktach i czerwonych kartkach, nie uważasz, że potrzeba więcej chłodnych głów, więcej liderów?


- Młodość to jedno, odpowiedzialność to drugie. Ja jestem odpowiedzialny. Jestem trenerem, menedżerem zespołu. Odpowiadam za każdy wynik i każdy występ. Potrzebujemy zawodników, na których można polegać w kluczowych momentach i którzy wykonują swoje zadania. Stałe fragmenty są ogromnie ważne w Premier League. Nasza skuteczność w obronie przy stałych fragmentach w tym sezonie nie jest na poziomie, który pozwoli nam osiągnąć nasze cele. I to jest coś, czym muszę się zająć.


Czy to kwestia mentalności?


- Nie chcę mówić o tym, co było przed moim przyjściem. Skupiam się na tym, co było dziś. Są pewne wartości, które drużyna musi mieć. Najlepsze zespoły, te które zdobywają tytuły, a do tego chcemy dojść, wygrywają 1:0, nawet jeśli nie grają najlepiej. Dziś to powinno być co najmniej 1:0. Nawet grając 25 minut w dziesiątkę. Wiem, czego potrzeba, żeby tam dojść. To nie kwestia wieku, tylko oceny zawodników i tego, na kim można polegać w trudnych momentach.


Mówiłeś o tym, że uczysz się, na kim możesz polegać. Czy masz wystarczająco takich zawodników?


- Tak. Zdecydowanie tak.


W kwestii czerwonej kartki to mówiłeś, że nigdy nie karałeś finansowo zawodnika. Czy zmienisz podejście?


- Nie. Odkąd tu jestem, nasza dyscyplina była bardzo dobra. To była pechowa czerwona kartka dla Wesa, wszedł w pojedynek. Uważam, że sędzia mógł wcześniej lepiej zareagować na inną sytuację, która została niezauważona. Czerwone kartki się zdarzają, ale jest ich za dużo. To na pewno. Jednak odkąd pracuję z tą grupą, uważam, że nasza dyscyplina była dobra.


Gdy został wybity rzut rożny, Andrey Santos wykonał ważny wślizg i cieszył się z niego. Podoba ci się takie zachowanie?


- Tak. Lubię zawodników, którzy czerpią radość z bronienia. Ale prawda jest taka, że nie wykonaliśmy kolejnego elementu wystarczająco dobrze. Czułem, że jedyną drogą Burnley do gola był stały fragment Ward-Prowse’a. Chciałem ustawić możliwie najsilniejszy skład w tym momencie. Reece był już zmęczony, chciałem go chronić. Pedro Neto też odczuwał zmęczenie. Mieliśmy wystarczająco dużo jakości na boisku, by poradzić sobie z tą sytuacją, a mimo to tego nie zrobiliśmy. I to kosztowało nas kolejne dwa punkty.


Powiedziałeś, że bardzo szybko uczysz się zespołu. Czego nauczyłeś się dziś?


- Nauczyłem się, że w Premier League rozegraliśmy sześć meczów. Cztery wygraliśmy, dwa zremisowaliśmy. Wiem, że mam dobrą drużynę. Ale żeby maksymalnie wykorzystać jej potencjał, który jest bardzo wysoki, potrzebujemy zawodników, którzy w kluczowych momentach potrafią doprowadzić sprawy do końca i podejmować profesjonalne decyzje.


Czy Reece James doznał urazu? Jak sytuacja z Estevao Willianem?


- Zejście Reece'a to tylko kwestia zmęczenia. Jest dla nas bardzo ważny jako kapitan i jako światowej klasy piłkarz. Przy najmniejszych oznakach zmęczenia wolę go zdjąć z boiska. Potrzebuję go na mecz z Arsenalem. Powinno być z nim w porządku. Jeśli chodzi o Estevao, przechodzimy obecnie badania i skany.


Co się stało przy golu Burnley?


- Nie został wykonany przydzielony obowiązek. Błąd w kryciu. Wiemy, że Flemming najlepiej gra głową w ich zespole. Jeden z zawodników, nie będę nikogo publicznie obwiniał, zawsze chronię swoich piłkarzy i zajmiemy się tym w tygodniu, miał go kryć, ale przypilnował nie tego zawodnika, którego powinien.


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close