Konferencja prasowa Caluma McFarlane'a po meczu z Fulham

Autor: Oliwer Jaworowski Dodano: 08.01.2026 00:17 / Ostatnia aktualizacja: 08.01.2026 10:05

Calum McFarlane ostatni raz poprowadził pierwszą drużynę Chelsea przed przyjściem Liama Roseniora. The Blues przegrali na wyjeździe 1:2 z Fulham, a trener wypowiedział się o przebiegu meczu po czerwonej kartce, przyszłości ekipy czy swoim spotkaniu z nowym szkoleniowcem.


Jak duży wpływ na mecz miała czerwona kartka?


— Byliśmy bardzo rozczarowani, bo właśnie w tym momencie zaczynaliśmy łapać rytm i coraz lepiej rozumieć, jakie rozwiązania działają przeciwko Fulham i jak ustawiają się w defensywie. To wydarzyło się w naprawdę złym momencie dla nas. Uważam, że miało to ogromny wpływ na mecz.


Kolejna czerwona kartka. Czy w klubie jest problem z dyscypliną?


— Oczywiście, w tym sezonie dużo mówi się o czerwonych kartkach. Nie uważam jednak, że ta konkretna była efektem braku dyscypliny. To jest piłka nożna i takie sytuacje się zdarzają. Zostajesz złapany w sytuacji jeden na jednego, a Marc jest jednym z najlepszych obrońców na świecie. Dziewięć razy na dziesięć poradziłby sobie w takiej sytuacji. Harry Wilson zachował się sprytnie i pokazał jakość. To bardzo dobry zawodnik. Zostaliśmy złapani z piłkarskiego i strukturalnego punktu widzenia. Ta czerwona kartka nie wynikała więc z braku dyscypliny.
Trzy żółte kartki zaraz po niej to coś, czemu będziemy musieli się przyjrzeć i nie chcemy, żeby to się działo. Z drugiej strony można też powiedzieć, że zawodnicy wykazali się dyscypliną, bo w trudnym meczu, grając w dziesiątkę, nie dostali kolejnej żółtej kartki. Można na to spojrzeć na dwa sposoby. Na pewno musimy to przeanalizować i nie będziemy uciekać od tego tematu. Ale ta czerwona kartka nie była efektem braku dyscypliny.


Czy to problem kulturowy?


— Jaki problem kulturowy?


Dyscyplina, w kontekście kultury zespołu?


— W jakim sensie?


Po czerwonej kartce zawodnicy dyskutowali z sędzią. Czy to coś, co ty albo Liam możecie uznać za element kultury zespołu i nad czym trzeba popracować?


— To nie jest problem kulturowy. To raczej emocje meczu i jego dynamika. Ci zawodnicy bardzo chcą wygrywać, są rywalami, wojownikami. Emocje wzięły górę, tak samo jak u mnie, gdy dostałem żółtą kartkę, czego nie chciałem. To nie jest kwestia kultury. To świetni chłopcy, waleczni i bardzo ambitni. Wyciągną z tego wnioski. Rozmawiamy o tym, uczymy się i stajemy się lepsi.


Co widziałeś w Liamie Delapie w czasie, gdy z nim pracujesz, i jak ważne to będzie?


— Uważam, że Liam był znakomity, gdy wszedł na boisko na Etihad. Było widać, że grał przeciwko swojemu byłemu klubowi z ogromną determinacją. Dał nam realne wyjście do gry. Jego gra kombinacyjna i gra tyłem do bramki były wyjątkowe. Dziś trudne okoliczności, samotna „dziewiątka” i gra w dziesięciu. A mimo to widać było, jak walczy, przepycha się, kontroluje środkowych obrońców i pozwala nam wyjść wyżej. Miał dużą sytuację, której będzie żałował, po świetnej akcji jego i Cole’a Palmera. Cieszę się, że strzelił gola. Zasłużył na to. To da mu pewność siebie i mam nadzieję, że utrzyma ten poziom.


Wygląda na to, że Chelsea poprawiła się w grze w dziesiątkę w tym sezonie…


— Mieli dużo praktyki!


Jakie było twoje przesłanie w przerwie, jeśli chodzi o podejście do dalszej części meczu?


— To zmienia plany zarówno w defensywie, jak i w ataku. Jeśli spojrzycie na pierwsze 20 minut, byliśmy bardzo agresywni w pressingu, graliśmy mocno jeden na jednego. Odebraliśmy piłkę trzy lub cztery razy w tym okresie. To się zmienia, bo w dziesięciu nie da się tak pressować. Musieliśmy być bardziej kompaktowi, bronić, walczyć, chronić własne pole karne i czekać na momenty. Myślę, że zrobiliśmy to bardzo dobrze. W drugiej połowie mieliśmy kilka momentów, w których strzeliliśmy gola lub mogliśmy to zrobić. Dobrze broniliśmy pola karnego, poza bramką Wilsona, która przesądziła o meczu. Przekaz w przerwie był taki, że musimy walczyć, zacisnąć zęby. Plan gry jest inny, ale zaakceptujmy to.


Czy możesz powiedzieć, za co dokładnie dostałeś żółtą kartkę?


— Nie jestem pewien. Za narzekanie na decyzję sędziego.


Wracasz teraz do zespołu U-21?


— Z tego co wiem, jutro wracamy do U-21. Grają dziś wieczorem. Szczerze mówiąc, nie znam wyniku. Chętnie bym go poznał, jeśli ktoś wie?


Przegrali 6:2…


— Okej. Wracam więc do U-21 i będziemy przygotowywać się do meczu z Crystal Palace w PL2 w sobotę.


Widzieliśmy, jak Rosenior przyjechał z zespołem autokarem. Jak duży wpływ miał na ten mecz?


— Liam przyszedł wczoraj, prawdopodobnie na około godzinę przed treningiem. Mieliśmy wtedy odprawę zespołu, podczas której omawialiśmy, jak będzie wyglądał trening. Przyszedł jeszcze przed tym spotkaniem. Porozmawiał z zawodnikami o tym, jak bardzo cieszy się z bycia w klubie, o swoich wartościach, o tym, co chce wnieść do zespołu i jakie są cele. Potem się wycofał i obserwował trening.

Po treningu porozmawiałem z Liamem o tym, jak on widział plan gry na podstawie odpraw, które obejrzał wcześniej w innym terminie. Widział trening, obserwował, jak pracujemy. Po zajęciach rozmawialiśmy też o tym, na czym skupiamy się dziś. Ponieważ dołączył tak późno, wszystkie przygotowania były już zrobione, więc zostawił to nam.

Poza słowami wsparcia i bardzo pozytywną oceną pracy, którą wykonaliśmy, dał nam pełną swobodę w wyborze składu i ustaleniu taktyki. Zresztą i tak bardzo podobnie patrzymy na piłkę nożną, więc gdyby było zupełnie inaczej, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. Był naprawdę bardzo szanujący, ufny i pozwolił nam wykonać tę pracę, zanim od jutra zacznie bezpośrednio pracować z zespołem.


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close