Fot. Juventus Football Club

Marcowy raport z wypożyczeń

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 04.04.2025 14:50 / Ostatnia aktualizacja: 04.04.2025 14:52

Marzec już z nami, zatem zapraszamy do miesięcznego podsumowania poczynań graczy Chelsea na wypożyczeniach.


Standardowo zacznijmy od Brazylii i mocno oczekiwanego talentu, czyli Estêvão. Niestety w finale jego Palmeiras nie dało rady wygrać dwumeczu w finale Paulista Série A1, przez co mistrzem stanu São Paulo zostało Corinthians, wygrywając 1:0 (0:0 w rewanżu). Niestety wychodzi na to, że „Messinho” nie zdobędzie żadnego trofeum z Verdão przed transferem do Chelsea. Poza tym wróciły rozgrywki ligi Campeonato Brasileiro Série A i w meczu otwarcia Palmeiras zremisowało bezbramkowo z zeszłosezonowym mistrzem, Botafogo.





W tym samym turnieju zagrał Santos, w którym aktualnie gra Deivid Washington. Ci jednak już na etapie półfinału musieli uznać wyższość późniejszych triumfatorów, ulegając im 1:2. W późniejszym czasie napastnikowi co ciekawe udało się trafić bramkę w towarzyskim meczu z Cortibą, który jego drużyna wygrała 4:1.


Przejdźmy do Francji, w której absolutnie niebywałą formę ma drugi klub spod znaku BlueCo, RC Strasbourg. Od siedmiu spotkań pozostają niepokonani, pokonując każdego z przeciwników. Najjaśniejszą gwiazdą ekipy Le RCS jest Andrey Santos, który mimo że jest tam tylko wypożyczony zaczął regularnie przyodziewać opaskę kapitańską. Nie ma co się dziwić, ponieważ jest on łącznikiem między wszystkimi formacjami na boisku. Co więcej udało mu się zdobyć bramki w dwóch meczach z rzędu: z Toulouse (2:1) oraz z bezpośrednim rywalem o europejskie puchary- Olympique Lyon (4:2). Brazylijczyk ma już uzbierane 9 goli i jest na dobrej drodze, aby uzbierać dwucyfrówkę do końca kampanii.





Nie można zapomnieć także o bramkarzu Đorđe Petroviciu, który na przestrzeni czterech marcowych spotkań zachował dwa czyste konta. Niemniej najbardziej trzeba go wyróżnić za triumf z OL, w którym odnotował aż 9 interwencji. Poza tym na przestrzeni miesiąca zanotował świetną średnią powstrzymanych goli mecz, na poziomie 0,99 oraz solidny wynik wyprowadzonych podań na spotkanie (około 47).


Zadowolony za to nie może być João Félix, który w ostatnim miesiącu stracił miejsce w wyjściowej jedenastce Milanu. Portugalczyk okazał się kompletnym niewypałem i z tego względu przyjął rolę „kadrowej zapchajdziury”, czyli persony potrzebnej wyłącznie tylko do rotacji. Sama gra Rossonerich nie zachwyca. Na przestrzeni czterech marcowych meczów wygrali tylko dwa i to ledwo z niżej notowanymi rywali: 3:2 z Lecce i 2:1 z Como. Musieli za to uznać wyższość Lazio (1:2) i Napoli (1:2). Wiele wskazuje, że kampanię 2024/25 Il Diavolo będa musieli puścić w niepamięć i zacząć odbudowywać projekt w następnym sezonie.


Do gry w końcu wrócił Renato Veiga, jednakże Juventus jest w absolutnym dołku. Co prawda Stara Dama przegrała tylko trzy mecze w sezonie (z czego dwa razy w marcu), ale liczba aż 13 remisów (najwięcej lidze) postawiła warsztat Thiago Motty pod wielkim znakiem zapytania. Ostatecznie przełożyło się to na zwolnienie włosko-brazylijskiego szkoleniowca, na którego miejsce wszedł Igor Tudor. Chorwat w przeszłości pełnił rolę asystenta w sztabie Andrei Pirlo. Póki co pod jego wodzą Juve rozegrało jeden mecz z Genoą, który wygrali 1:0. Veiga rozegrał pełne 90 minut i przede wszystkim wyróżnił się czterema wybitymi piłkami.


Nadal swojego miejsca w Borussi Dortmund nie potrafi znaleźć Carney Chukwuemeka. Ze względu na kontuzje zdołał uzbierać zaledwie 29 minut na boisku. Najbardziej trzeba go pochwalić za wkład w wygranym 3:1 meczu z Mainz, gdzie udało mu się zdobyć asystę.


Analizując za to występy Mike’a Pendersa po wielu wątpliwościach w końcu można przyznać, że na dobre zadomowił się między słupkami Genk. Na przestrzeni trzech występów w marcu dwa razy zachował czyste konto, a jego zespół wygrał każde z tych spotkań. Wkład 19-latka był tym razem jednak niewielki, bo w tym okresie obronił łącznie 7 strzałów, średnią powstrzymując 0,37 gola na mecz (najwięcej wyniósł ten współczynnik w starciu z Gent - 0,62). Jego zespół aktualnie aktywnie walczy o mistrzostwo Belgii. Genk w sezonie zasadniczym uzbierał 68 punktów i miał przewagę aż 9 punktów nad drugim Club Brugge. Na ten moment w rundzie finałowej dalej okupują pozycję lidera, przewyższając tych samych oponentów o cztery oczka.


Przechodząc do Anglii, zacznijmy od Lesley’a Ugochukwu i jego poczynań w Southampton. Zespołowi Ivana Juricia pozostało wyłącznie bronić własnego honoru, gdyż spadek jest już praktycznie pewną kwestią. Na ich nieszczęście marzec im w tym nie pomógł, gdyż przegrali jedyne dwa spotkania. Natomiast należy powiedzieć, że w obu meczach wyglądali solidnie, jak na dyspozycję do której zdążyli nas przyzwyczaić. Z Liverpoolem zdobyli bramkę jako pierwsi, a z Wolves przez bardzo długi czas wydawało się, że wyjdą zwycięsko. Ostatecznie na ich przegranych zaważyła jak zwykle tragiczna organizacja w obronie, a w tym aspekcie kompletnie nie pomagał im francuski pomocnik, który odpowiada w dużym aspekcie za asekurację własnego pola karnego.


Miniony miesiąc był za to o wiele korzystniejszy dla Axela Disasiego. Defensor ze swoją Aston Villą awansował do następnej rundy Ligi Mistrzów ogrywając w dwumeczu Club Brugge aż 6:1. Co więcej, Francuz został wybrany najlepszy graczem spotkania w Brentford, gdzie wyróżnił się swoim uparciem i walką do ostatniej chwili. Skromnym wyróżnieniem mogła być także bramka zdobyta w meczu towarzyskim z Al-Ain FC, która była jego debiutanckim trafieniem dla The Villans. Po dość nierównym okresie trzeba przyznać, że klub z Birmingham wraca do dobrej formy i powolnymi krokami zbliżają się do miejsc gwarantujących grę w europejskich pucharach.





Pierwszy raz w wyjściowym składzie Crystal Palace zagrał Ben Chilwell. Było to w wygranym meczu 3:1 z Millwall, który w eterze odbił się szerokim echem z powodu faulu jakiego dopuścił się bramkarz Liam Roberts na Jeanie Philipie Matecie. Sam Anglik był jednak słabo widoczny, a w następnym starciu z Ipswich Town wszedł już tylko na 18 minut.


W naszym cyklu podsumowań doszło do niemałego naruszenia przyjętych norm. Po serii absurdalnie mizernych występów, w których nic nie pokazywał, Raheem Sterling nie tylko zdobył dwie asysty w zremisowanym 2:2 rewanżu z PSV (ostateczny wynik 9:3 dla Arsenalu), ale ponadto został piłkarzem meczu. Nieprzychylni powiedzą, że po pierwszym triumfie 7:1 Kanonierzy nie pochodzili do drugiego spotkania aż tak przejęci wynikiem, ale to tylko szczegóły. Fakty są takie, że poza tym ogromnym wyróżnieniem Anglik ani razu nie wszedł na boisko.


Swoje nie pięć, a dziesięć minut Armando Broja, w trakcie których nie zrobił absolutnie nic. Zmieniając Beto Albańczyk zdążył 9 razy przyjąć futbolówkę, podać ją cztery razy (z czego raz niecelnie) i wygrać 2 z 3 pojedynków jeden na jednego. Ostatecznie Everton zremisował z West Hamem 1:1 po chyba najnudniejszym spotkaniu kolejki.


Dość niespodziewanie loty obniżyło Bournemouth. Na przestrzeni czterech marcowych starć wygrali tylko z Wolves w FA Cup i to po karnych. Następnie zremisowali 2:2 z Tottenhamem i przegrali 1:2 z Brentford i z Manchesterem City, z którym odpadli w krajowym pucharze. Kepa Arrizabalaga w zasadzie reprezentował podobną formę do wyników swojego zespołu, średnio broniąc po dwa strzały na mecz i powstrzymując najwyżej średnio 0,22 bramki. Cóż, jak widać plotki o transferze definitywnym nie do końca go zmotywowały...


W końcu, po trzymiesięcznej przerwie wrócił Caleb Wiley. Na przestrzeni marca trzy razy wybiegł na boisko, zaliczając kolejno porażkę 1:2 z Millwall, wygraną 1:0 ze Swansea i remis 0:0 z Plymouth. Najlepiej wypadł w tym ostatnim bezbramkowym rezultacie, gdzie zaliczył ponad 60 podań, z czego 54 było celnych (90%). Samo przejście do Watford nie wydaje się złym pomysłem, ze względu na grę tą samą formacją 4-2-3-1, co Enzo Maresca.


Poza tym do gry wrócił Alfie Gilchrist, który dostał 2 minuty w wygranym 3:1 przez Sheffield United spotkaniu z Coventry City. Wciąż pozostaje zagadką kiedy do gry wróci Bashir Humphreys, o którego stanie zdrowia dostaliśmy ostatni raz informację pod koniec lutego.

Hubson
Author: Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close