Ostatni gwóźdź do trumny Lamparda? Wnioski po meczu Leicester 2:0 Chelsea

Autor: Maciej Dreśliński Dodano: 20.01.2021 00:19 / Ostatnia aktualizacja: 21.01.2021 09:10

Jakie słowo najlepiej opisuje postawę Chelsea w meczu z Leicester? Bezradność? Katastrofa? Beznadzieja? Z pewnością nie tego oczekiwali kibice, a powoli zaczyna brakować argumentów. To załamanie formy, które w końcu minie? Czy ten projekt ma w ogóle szanse na powodzenie? Skoro trudno, by było gorzej, to czy będzie już tylko lepiej? Pytań jest wiele, tylko odpowiedzi brak.

 

Kolejny mecz do zapomnienia

 

Jeśli The Blues dalej będą tak grać, to za kilka lat kibic Chelsea na pytanie o najlepsze wspomnienia z sezonu 20/21 będzie mógł odpowiedzieć bardzo lakonicznie. Od grudnia mamy więcej powodów do zmartwień niż do radości. Wszyscy wiedzieli, że mecz z Leicester to będzie bardzo trudny pojedynek. Każdy miał świadomość, że można przegrać, a jednak rezultat inny niż zwycięstwo lub chociaż remis w dobrym stylu, to kolejny kamyczek w ogródku Franka Lamparda. Anglik myli się praktycznie co mecz, a jego decyzje absolutnie się nie bronią. Brak pomysłu, nieskuteczność, niezorganizowana obrona i ogólny chaos. Czy coś w ogóle funkcjonuje tak jak powinno? Sam mecz nie daje cienia nadziei na lepsze jutro. Gospodarze nawet przesadnie się nie zmęczyli. Szybko zdobyli gola, potem wykorzystali błąd w ustawieniu defensywy Chelsea i to wystarczyło. Chelsea nie trzymała gardy, a ciosy wyprowadzane na oślep nie były nawet blisko celu. Nikt nie musi się nas obawiać. Przynajmniej dopóki nie nastąpi poważny przełom. Zwycięstwo nad osłabionym Fulham chwały na pewno nie przynosi, a bezradność w każdym meczu z zespołem z górnej części tabeli to już standard. Brendan Rodgers zniszczył Franka Lamparda doświadczeniem, choć Mikel Arteta pokazał, że niekoniecznie jest to decydujący czynnik. Wciąż mówimy, że coś się w tej machinie zacięło. Wciąż znajdujemy nowe wytłumaczenia dla piłkarzy i trenera. Przecież graliśmy dobrze i potrafiliśmy chociażby w dobrym stylu pokonać Sevillę czy Leeds. Może to właśnie te dobre spotkania to był przypadek, a teraz piłkarze grają tak, jak Frank Lampard ich do tego przygotował? Zastanawiać będziemy się jeszcze długo, choć każdy z pewnością chciałby już zapomnieć o kompromitacjach i zacząć marsz w górę tabeli.

 

Czas odmrozić formę

 

Możemy skupiać złość i frustrację na Franku Lampardzie, ale piłkarze na pewno nie pomagają legendzie Chelsea. Przebłysk jednego zawodnika nie pomoże wyjść z kryzysu. Ostatnio o zwycięstwie zadecydował Mason Mount. Dziś nie było piłkarza, który wziąłby sprawy w swoje ręce i Chelsea dostała lekcję footballu od Lisów. Przestój nastąpił w grudniu i trwa do teraz. Pojedyncze mecze, gdzie udało się wywalczyć punkty o niczym nie świadczą. Brakuje serii zwycięstw, która cechuje najmocniejsze zespoły. Obrona nie wygląda już tak imponująco jak kilka miesięcy temu, a z jakichś powodów Lampard zaczął eksperymentować. Boczni obrońcy doznali urazów, więc oczywistą sprawą było zastąpienie ich rezerwowymi. Tylko czy Lampard nie mógł zapobiec tym urazom, dając wcześniej odpocząć Chilwellowi i Azpilicuecie? Tego się nie dowiemy. Drugi mecz z rzędu Zouma został zastąpiony przez Rudigera. Anglik bez słowa odsunął Francuza, który prezentował stabilną formę. Mendy też nie jest już ścianą nie do przebicia, a kilka jego błędów kosztowało utratę punktów. Druga linia oraz ofensywa wciąż się zmieniają, a piłkarze są rzucani po pozycjach bez ładu i składu. Nie usprawiedliwia to jednak tego, że Timo Werner marnuje stuprocentowe sytuacje, Kai Havertz jest niewidoczny, a Hakim Ziyech nie wnosi zbyt wiele do gry ofensywnej. Zarzuty można z resztą skierować w kierunku każdego z piłkarzy, a oczekujemy przecież, że Chelsea to będzie kolektyw. Łatwo jest uderzać w trenera i szukać zastępcy. Media wciąż prześcigają się w tym, kto pierwszy prawidłowo wytypuje następcę Anglika. Przecież Roman Abramowicz nie wymieni nagle połowy piłkarzy, zwłaszcza, że ledwie kilka miesięcy temu zrobił potężne zakupy. Bez formy są piłkarze i trener, zdecydowanie coś musi się zmienić. Jeżeli nie zrobi tego Lampard, to ratować sytuację będzie ktoś inny. Całkiem możliwe, że ten tekst szybko stanie się nieaktualny, bo za moment przeczytamy oficjalny komunikat, że Frank Lampard przestał pełnić rolę trenera Chelsea. Piłkarze mu nie pomagają, ale klub taki jak Chelsea nie może pozwolić na regres, a najprostszym sposobem będzie zmiana trenera. Brutalne, ale prawdziwe. Marsowa mina Anglika zdaje się odzwierciedlać nastroje wszystkich sympatyków The Blues. Oby to się szybko zmieniło, bo wszyscy skończymy z masą zmarszczek jak wynudzone stare mopsy.

 

Przyszłość w czarno-białych barwach

 

Przed meczem z Leicester łudziłem się, że wbrew wszystkiemu to ten mecz będzie określany mianem nowego początku. Wszystko zapowiadało klęskę. Historia spotkań, aktualna forma Lisów i słaba dyspozycja The Blues. Tym razem logika nie zawiodła i można powiedzieć, że wszystko skończyło się tak, jak skończyć się miało. Nasz następny mecz to pucharowe starcie z Luton. Może chociaż tutaj nie będziemy drżeć o wynik, chociaż teraz chyba już nic nie zdziwi kibiców Chelsea. Do końca stycznia rozegramy jeszcze mecze z Wolverhampton i Burnley. W obecnej formie każda strata punktów w lidze nie będzie już określana jako niespodzianka. Teraz przekonujące zwycięstwo i dobra gra byłyby czymś niezwykłym. Jak mantrę można powtarzać, że nie widać pozytywów i przyszłość nie mieni się w jaskrawych barwach. Nie wiemy nawet, czy kolejny mecz poprowadzi Frank Lampard, a miał to być przecież trener, który będzie pracował na Stamford Bridge długie lata. Drużyna przeciwna nie musi już grać wielkiego meczu, żeby pokonać The Blues. Teraz wystarczy, że wrzuci trzeci bieg i nie wpadnie w większy poślizg. To wystarczy, bo Chelsea nie potrafi wykorzystywać błędów, a jedyna sama je tworzy. Nie jesteśmy pewni niczego i przykro to mówić, ale jeżeli nic się nie zmieni, to będziemy musieli zacząć cieszyć się z małych rzeczy. Na to absolutnie nie powinniśmy pozwolić, a największym marzeniem kibiców jest to, by Frank Lampard był tak znakomitym trenerem, jakim był piłkarzem. Wtedy Roman Abramowicz nie będzie myślał o żadnej zmianie, ale do tego długa droga. Może nowy rozdział Anglik będzie pisał poza Chelsea, ale to nadal tylko gdybanie...

Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

marek
komentarzy: 297
20.01.2021 09:27

Lampard rozmienił swoją LEGENDĘ na drobne.
Lampard ! wstydu oszczędź jak nie sobie ( bo już straciłeś resztki) to nam!

Adamo
komentarzy: 382
20.01.2021 09:22

Wnioski po poszczególnych meczach w ostatnich miesiącach zdają się być ciągle takie same - totalna kompromitacja i jednocześnie [złudna] nadzieja, że może następnym razem coś zaskoczy. Otóż nie, nie zaskoczy.
Ten projekt nie ma żadnej przyszłości w obecnym składzie osobowym ławki trenerskiej. To nie jest kryzys jaki może dopaść każdego. Przegrana 2-3 meczy to normalna sytuacja, jednak u nas jest to permanentny zjazd w przepaść żałosnego futbolu. W tej drużynie nie funkcjonuje NIC i NIC nie przemawia za tym aby ta mizeria miała się skończyć.

Oczywiście możemy obwiniać także zawodników. Każdy z nich poczynił regres formy w ostatnim czasie. Od Mendego po Wernera. Taka dziwna sytuacja ma najprawdopodobniej swoje podłoże w prowadzeniu drużyny - od treningów, przygotowania fizycznego, mentalnego, po założenia taktyczne. Widać to doskonale podczas meczów, w których wszyscy biegają tak jakby zebrali się po raz pierwszy.

Czas na rozstania. Im szybciej tym lepiej. Lampard zapisał się w historii klubu wielkimi literami jako wybitny zawodnik, jednak musimy pogodzić sie z tym, że na tym poziomie jako trener sobie nie poradził.





Omen
komentarzy: 175
20.01.2021 07:28

Bardzo fajny tekst i mimo braku chęci czytania czegokolwiek po takim meczu dotyczącego naszego klubu fajnie się czytało.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close