Chelsea dmucha na zimne. Chilwell wrócił do Cobham [AKTUALIZACJA]
Dodano: 13.10.2020 13:52 / Ostatnia aktualizacja: 13.10.2020 20:32FA poinformowała, że Ben Chilwell opuścił zgrupowanie reprezentacji Anglii i wrócił do Londynu. Lewy obrońca nie wystąpił w towarzyskim spotkaniu z Walią oraz w mecz z Belgią w Lidze Narodów.
23-latek wrócił niedawno po długiej rehabilitacji i wystąpił w meczu Chelsea z Crystal Palace (4:0). Chilwell otrzymał powołanie na zgrupowanie reprezentacji Anglii, ale początkowo trenował indywidualnie z powodu choroby, później wrócił do treningów z resztą kadry, ale dzisiaj został odesłany do Londynu.
Powody takiej decyzji nie są do końca znane, ale brytyjskie media twierdzą, że Chilwellowi odnowił się uraz stopy. Na piątkowej konferencji prasowej Frank Lampard powinien udzielić w tej sprawie szerszego komentarza.
[AKTUALIZACJA]
Matt Law z "The Telegraph" poinformował, że wycofanie Bena Chilwella z kadry ma charakter zapobiegawczy. Dostępność lewego obrońcy na mecz z Southampton ma zostać oceniona przed weekendem.
- Źródło: Chelsea FC
Analiza: Solidność Chelsea okazała się krótkotrwała
19.09.2026 14:39
Konferencja prasowa Xabiego Alonso po meczu z Brentford
19.09.2026 11:24
Colwill: Nie powinniśmy dążyć do wyrównania za wszelką cenę
19.09.2026 09:27
Skrót: Brentford FC 3:0 Chelsea FC
19.09.2026 09:07
Składy: Brentford FC vs. Chelsea FC
18.09.2026 19:47
Brentford - Chelsea gdzie oglądać? Transmisja TV i online (18.09.2026)
18.09.2026 08:18
Gdzie oglądać mecze 5. kolejki Premier League 2026/27? Transmisje TV i online za darmo
18.09.2026 07:45
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.
No, już miałem zakładać sznur na głowę i nie wchodzić na devilpage i kanonierów z powodu olbrzymiej beki. Brawo. Jak jeszcze się Big Ed wykuruje i Pulisic z Ziyechem ustabilizują formę to chcę widzieć maszynę!
Spokojnie, Trenejro Anglików stwierdził, że Chill jest przeziębiony [ ale o dziwo, to nie ten wirus, na który się teraz choruje...].
Czas odkurzyć Alonso.
Ja perdole...