Wielkie zwycięstwo i powody do radości. Wnioski po meczu z Evertonem

Autor: Mikołaj Biegański Dodano: 08.03.2020 20:40 / Ostatnia aktualizacja: 08.03.2020 20:40

Chelsea pokonała w przekonujący sposób Everton na Stamford Bridge. Powiększyła dzięki temu przewagę nad Wolverhampton i Tottenhamem oraz utrzymała dystans dzielący ją od Manchesteru United i Sheffield United. Zarówno wynik jak i gra podopiecznych Franka Lamparda napawają optymizmem, niektórych kibiców do tego stopnia, że ci zaczynają wierzyć w remontadę na Alianz Arenie. Spokojnie, nie jest to w tej chwili priorytetem.

 

Znakomicie pokazali się zwłaszcza pomocnicy The Blues. Ross Barkley zanotował dwie asysty, Mason Mount strzelił pierwszego gola od grudnia, Billy Gilmour kolejny raz nie okazał strachu i kapitalnie regulował grę w środku pola. Okazuje się, że pod nieobecność Jorginho, Kovacicia i Kante mamy nadal odpowiednią jakość by wygrać walkę w centrum boiska. Oczywiście na tle dzisiejszego Evertonu takie opinie nie mają odpowiedniej mocy, ale wobec problemów z kontuzjami w zespole napawają optymizmem przed decydującą fazą sezonu.

 

Frank Lampard kolejny raz ograł swojego byłego menadżera. Po wygranych z Jose Mourinho, obnażył braki jakościowe zespołu Carlo Ancelottiego. Everton, mimo ostatniej zwyżkowej formy, jest nadal półkę niżej niż kluby z Londynu, ale osoba włoskiego taktyka będzie z każdym kolejnym miesiącem zwiększać jego znaczenie. Trener Chelsea doskonale zna sposób myślenia Portugalczyka i Włocha, co znacznie ułatwiło mu przygotowania do meczu, jednak nie należy zapominać, że i tak potrzebował odpowiednich narzędzi by wdrożyć swój sposób gry na mecze z Kogutami i The Toffies. Już mecz z Liverpoolem udowodnił, że były pomocnik The Blues szybko się uczy i potrafi znaleźć odpowiednie rozwiązania by zaskoczyć przeciwnika.

 

Zespół Chelsea zachował dzisiaj czyste konto. Niewielka w tym zasługa Kepy, który dziś bardziej wyróżniał się swoimi podaniami. Forma Hiszpana wyraźnie rośnie, bowiem w momencie największego kryzysu to właśnie podania do kolegów z zespołu były jego największą bolączką. Długie piłki, zagrywane na nos do Oliviera Giroud, rozgrywanie do bocznych obrońców i stoicki spokój - to wszystko było dziś udziałem Baska. Obrona, poza momentem zapalnym Zoumy i Alonso, zagrała poprawnie i nie ma się w zasadzie do czego przyczepić. Oby tak samo skutecznie pokazała się w spotkaniu z Aston Villą za tydzień.

Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Live Chat

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close