Konferencja prasowa Liama Roseniora po meczu z Evertonem

Autor: Oliwer Jaworowski Dodano: 21.03.2026 22:27 / Ostatnia aktualizacja: 21.03.2026 22:27

Liam Rosenior wypowiedział się o porażce Chelsea 3:0 przeciwko Evertonowi, złej passie drużyny, o kontuzjach czy swojej wizji na przyszłe spotkania.


Jakie są twoje pierwsze przemyślenia po tej porażce?


- To zdecydowanie najbardziej rozczarowujący wieczór do tej pory, biorąc pod uwagę rzeczy, o których rozmawialiśmy, czyli nie rozdawanie bramek przeciwnikowi i utrzymanie się w meczu oraz kontrolowanie gry. Tego zabrakło i zrobił się bardzo trudny wieczór, w którym zarówno wynik, jak i gra były dalekie od tego, czego oczekiwaliśmy i czego chcieliśmy.


Mówisz, że występ nie był taki, jakiego chciałeś. Wcześniej rozmawialiśmy o indywidualnych momentach. Jakie inne czynniki poza tym miały dziś znaczenie?


- Dla mnie dochodziliśmy często do tercji ataku. Po pierwszym golu mieliśmy nerwowy początek, traciliśmy piłkę w prostych sytuacjach. Później przejęliśmy kontrolę nad meczem i tworzyliśmy sytuacje, których nie wykorzystujemy, brakuje nam skuteczności. A potem nagle przeciwnik strzela gola, jakby znikąd. To nie pierwszy raz, kiedy tak się dzieje. W piłce, jeśli masz trudną serię meczów z silnymi rywalami, poziom energii i pewności siebie spada, gdy przeciwnik strzeli pierwszy. Tak właśnie było. Przy stanie 0:1 Pickford broni w znakomity sposób. W drugiej połowie znowu mamy kontrolę nad grą, a potem popełniamy błąd i jest 0:2, co daje im jeszcze więcej energii. Chodzi o rytm i momentum, a my tego dziś nie mieliśmy.


W kontekście wypowiedzi Enzo Fernandeza, czy uważasz, że zawodnicy dają z siebie wszystko i pracują na najwyższym poziomie?


- Gdy przegrywasz 0:3 i próbujesz pressingiem wrócić do meczu, wygląda to tak, jakby odległości między zawodnikami były ogromne. Nie uważam, żeby brakowało zaangażowania, wiary czy determinacji. Widziałem, że Enzo walczył do samego końca. Wiem, że przy takiej serii porażek takie zarzuty się pojawiają, ale moim zdaniem to nie jest teraz problem.


Z czego wynika to, że w ostatnich meczach bywaliście momentami zbyt otwarci?


- Pierwszy gol może przypominać ten z meczu z Newcastle, ale po analizie widać, że to nie jest kwestia taktyki. Nie graliśmy dziś jeden na jednego. Ustawiliśmy się w 4-4-2 i nasza struktura była dobra. Kontrolowaliśmy ich posiadanie, czego się nie spodziewali. Często oddawali nam piłkę i przejmowaliśmy kontrolę. I potem pojawia się jeden moment, chwila braku koncentracji. Zawsze będę bronił swoich zawodników i biorę odpowiedzialność za ten brak skupienia, ale to właśnie to się wydarzyło. I zdarzało się to zbyt często w ostatnim czasie, żebym miał tego nie powiedzieć wprost.


Jakie było założenie taktyczne zmiany w przerwie?


- Uważałem, że mamy dużą kontrolę nad meczem. Brakowało tylko wykończenia. Mieliśmy sytuacje, Pickford obronił niesamowicie, coraz częściej dochodziliśmy do tercji ataku. Chcieliśmy wprowadzić pozytywną zmianę i dodać skrzydłowego. Moises Caicedo dobrze wykonywał tę rolę wcześniej przeciwko Evertonowi, grając odwrócony z prawej obrony. Starasz się podejmować pozytywne decyzje, żeby wpłynąć na mecz. Nawet po tej zmianie, do momentu drugiego gola, często byliśmy w polu karnym rywala, ale brakowało skuteczności. I potem popełniamy błąd przy drugim golu.


Jaka jest sytuacja Jamiego Gittensa?


- Niestety wrócił do treningów i ponownie doznał kontuzji. Stało się to jeszcze przed meczem z Newcastle.


Pojawiały się statystyki, że Everton i inne zespoły przebiegły więcej. Czy to efekt udziału w Klubowych Mistrzostwach Świata?

- Nie. Jeśli spojrzysz na dane z całego sezonu, jeszcze sprzed mojego przyjścia, są bardzo podobne. Nie chcę szukać wymówek, bo to nie było wystarczająco dobre. Ostatni tydzień też nie był. Ale jeśli podejdziesz do tego logicznie i spojrzysz na obciążenie oraz liczbę meczów, to wniosek jest dość oczywisty. Przerwa reprezentacyjna przychodzi w dobrym momencie. Zawodnicy zmienią środowisko, choć większość z nich i tak poleci na drugi koniec świata grać dla swoich reprezentacji. Być może taki reset pomoże i wrócą bardziej świeży.


Chelsea nie strzeliła gola od ponad 300 minut. Czy to coś, co naturalnie wróci?


- Jeśli nadal będziesz dochodzić do sytuacji i je tworzyć, w końcu je wykorzystasz. Statystycznie to nie jest problem braku strzałów czy wejść w tercję ataku. Problemem jest skuteczność i nad tym musimy pracować.


Czy czułeś, że powinieneś podejść do kibiców na wyjeździe po meczu?


- Oczywiście. Płacą za bilety, kochają ten klub i pokonują długą drogę, żeby nas wspierać. To trudny moment dla klubu, biorąc pod uwagę odpadnięcie z Ligi Mistrzów i ostatnie porażki. To boli. Niezależnie od roli, przegrywanie boli. Patrząc w przyszłość, trzeba spojrzeć szerzej. Jesteśmy tylko punkt od miejsca dającego Ligę Mistrzów. Musimy dalej pracować w ten sposób, budować pewność siebie zawodników i liczyć na to, że ta przerwa przychodzi w odpowiednim momencie.


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close