Yellowstone show, czyli mocni jak żółta skała

Autor: Bartłomiej Wójcik Dodano: 20.11.2021 18:41 / Ostatnia aktualizacja: 20.11.2021 18:41

Dotychczas nie lubiłem wyjazdowych ani alternatywnych koszulek Chelsea FC. Niebieskie barwy podobały mi się właściwie od zawsze, a z żółtym kolorem było zupełnie odwrotnie. Tak szczerze mówiąc, akurat ta barwa drażniła mnie odkąd sięgam pamięcią. Jeśli jednak podopieczni Thomasa Tuchela mieliby grać w żółtych koszulkach tak jak w meczu z Leicester, to nie mam nic przeciwko.  

 

Pomimo paru drobnych zgrzytów, występ na King Power Stadium był wręcz idealny w wykonaniu piłkarzy The Blues. Jeśli komuś znudziły się tak sztampowe określenia, to ewentualnie można stwierdzić, że zobaczyliśmy typową Chelsea dowodzoną przez Thomasa Tuchela. Pewne zwycięstwo, totalna dominacja nad rywalem, czyste konto, obrońca i wahadłowi zaangażowani w zdobywanie bramek. Nie zabrakło nawet bramek zdobytych ze spalonego. Krótko mówiąc, kwintesencja niebieskości, która dla niepoznaki została zastąpiona wspomnianym kolorem żółtym. Osobiście nasunęło mi się takie słowotwórcze skojarzenie - Yellowstone. Chelsea grająca w tych barwach była dzisiaj mocna niczym żółta skała.

 

Trenerowi i zawodnikom należą się wielkie słowa uznania, ponieważ wykonali zadanie na 150%. Zdobycie trzech punktów zawsze jest najważniejszym celem, ale tak okazałego i pewnego zwycięstwa potrzebowaliśmy jak mało kiedy. Raz, że za nami była rozczarowująca strata punktów. Dwa, bo było to świeżo po reprezentacyjnej pauzie. Wreszcie trzy, bo dawno nie odnotowaliśmy wygranej w tzw. dużym meczu i to jeszcze na wyjeździe. Taki pozytywny, mentalny kopniak był bardzo potrzebny, skoro w bliskiej perspektywie są kolejne szlagiery.

 

Raduje się serce kibica, gdy po wygranym meczu ciężko jest wskazać najlepszego gracza. W końcu Antonio Rudiger do zdobytej bramki dorzucił pewną grę w obronie. N'Golo Kante też zdobył bramkę niezwykłej urody i zaprezentował (wreszcie) grę na swoim najlepszym poziomie. Jorginho podawał z chirurgiczną precyzją, a Ben Chilwell stale stwarzał zagrożenie pod bramką swojej byłej drużyny. Nawet Edouard Mendy popisał się paroma pięknymi skokami w stylu czarnej pantery. Na uwagę zasługuje również postawa Calluma Hudson-Odoia, mimo braku bramek czy asyst. Był to kolejny występ, w którym młody Anglik grał bardzo konkretnie. Potrafił wziąć grę na siebie, wiedział, kiedy przyspieszyć i uderzał, gdy nadarzała się okazja. Od pewnego czasu coraz mniej jest w jego poczynaniach chaosu, a coraz więcej pożytku. Widać gra w ataku mu służy, czego nie można powiedzieć o ustawieniu na wahadle.

 

Można utyskiwać na nienajlepszą postawę Masona Mounta czy Kaia Havertza, ale czy jest sens? Byłby, gdyby nie znakomite rezerwy. W pewnym sensie to zabawne, że świetną zmianę dali zawodnicy, którzy przez wielu są tak chętnie są wypychani z drużyny. Akcja bramkowa w wykonaniu duetu Hakim Ziyech & Christian Pulisic mogła się podobać i była najlepszą odpowiedzią na krytykę. Nawet "spalone" bramki nie bolą zbyt mocno, bo co innego palić akcje przy pewnym prowadzeniu, a co innego przy stanie 0:0. Choć oczywiście trochę żal tego, że Reece James mógł mieć kolejną niezwykłej urody perełkę na koncie... W starciu z Leicester City piłkarze Chelsea zagrali po prostu jak przystało na ekipę z mistrzowskiego poziomu. Miejmy nadzieję, że takiego zaangażowania, koncentracji i przede wszystkim chęci zdobywania bramek nie zabraknie w kolejnych meczach.

 

A te wcale nie muszą być łatwe. Fakt, ligowe dokonania Juventusu nie powalają na kolana, ale nie raz i nie dwa przekonywaliśmy się, że starcia w Lidze Mistrzów to zupełnie inna bajka. Zespół Starej Damy z pewnością nie jest tak mocny, jak w czasach pierwszej kadencji Massimiliano Allegriego, ale klasowych piłkarzy tam nie brakuje. Co więcej, wystarczy przypomnieć sobie, że w wyjazdowym meczu załatwili sprawę właściwie jedną dobrą akcją. W Manchesterze United różowo też z pewnością nie jest, a łomot, jaki tej ekipie sprawił Watford, może być kroplą, która przeleje czarę goryczy. Mam na myśli oczywiście zmianę na stanowisku trenerskim. Na Old Trafford powodów do radości raczej nie ma, ale tacy goście jak Bruno Fernandes czy Cristiano Ronaldo z pewnością przypomną sobie jeszcze, że potrafią grać w piłkę. Trzeba zrobić absolutnie wszystko, aby nie stało się to za tydzień. Chelsea jest bardzo dobra, ale może i powinna być najlepsza. A najlepszej drużynie nikt nie może być straszny.  

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close