Na temat [#01] Już go lubię!

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 27.10.2020 20:20 / Ostatnia aktualizacja: 27.10.2020 20:20

Raptem nieco ponad miesiąc temu Édouard Mendy podpisał kontrakt z Chelsea, a ja już stałem się jego fanem. Ba! Wielkim fanem! Polubiłem go za zachowanie na boisku, waleczność i przede wszystkim za to, że dał Chelsea to, czego tej tak bardzo brakowało przez ostatnie miesiące, a mianowicie spokój w bramce. Tak, wiem, że to dopiero miesiąc i na taką ocenę tego transferu jest jeszcze za wcześnie, ale nic nie poradzę na to, że "Edek", jak zwykłem go pieszczotliwie nazywać, skradł moje serce.


Po odejściu Petra Čecha mieliśmy (mam nadzieję, że użycie formy przeszłej jest jak najbardziej na miejscu) duże problemy z obsadą bramki. Najpierw w jego buty nieudolnie próbował wejść Thibaut Courtois, który nie przekonywał mnie ani swoją grą, ani zachowaniem poza boiskiem, a dokładniej mówiąc, wypowiedziami. Belg wprost przyznawał, że chce się przenieść do Realu Madryt, by być bliżej swoich dzieci. I choć nie ma w tym nic złego, to pojawia się lekka rysa na jego profesjonalizmie, bowiem zawodnik tej klasy nie powinien moim zdaniem w tak bezpośredni sposób wyrażać braku swojego przywiązania do klubu, który jest jego pracodawcą. Pałeczkę po nim przejął Kepa Arrizabalaga. Początkowo wydawało się, że gorzej już być nie może, ale mogło... i było. I to o wiele bardziej, niż za czasów rosłego Belga. Kepa do dzisiaj nie udźwignął presji i z bramkarza, któremu wieszczono wielką karierę, stał się pośmiewiskiem. Mówiąc o nim, częściej usłyszymy rzeczownik "ręcznik" niż jego faktyczne imię bądź nazwisko. Mam świadomość, że jest to obraźliwe w kontekście piłkarza określenie, ale każdy piłkarz na najwyższym poziomie musi liczyć się z tym, że jeśli zawiedzie, ludzie nie zostawią na nim suchej nitki. Życie, cóż poradzić.


Przed bieżącym sezonem miałem głęboką nadzieję, że Lampard zdecyduje się na odważny krok i szybko sprzeda Kepę, a potem zacznie szukać nowego bramkarza. Tygodnie mijały, klub ogłaszał kolejne transfery ofensywnych graczy, co sprawiało wielką frajdę, ale z tyłu głowy cały czas miałem obawę, że znakomita ofensywa nic nam nie da, jeśli na bramce stoi ktoś, kto przyprawia o palpitację serca za każdym razem, gdy w jego kierunku leci piłka. Ten ktoś nie zasługiwał po prostu, żeby bronić barw Chelsea. Nie mówię tylko o prezentowanym przez niego poziomie sportowym, ale także o zachowaniu. Odmówienie Maurizio Sarriemu zejścia z boiska w finale Carabao Cup przelało czarę goryczy i pokazało, jakim "charakterkiem" jest nasz bramkarz.


Sezon wystartował, zagraliśmy trzy mecze, a Kepa nadal był naszym podstawowym bramkarzem. Ciężko się było z tym pogodzić, ale co zrobić. I w końcu BUM! Wchodzę na Facebooka, a tam "Édouard Mendy signs for Chelsea". W pierwszej chwili pomyślałem: "Kto!?" Podejrzewam, że nie byłem odosobniony z taką reakcją wśród kibiców Chelsea. O Senegalczyku chyba mało kto słyszał. Pojawiały się informacje łączące go z transferem do zachodniego Londynu, ale mało kto traktował je poważnie. I choć Mendy nie był mi znany to szybko zrozumiałem, że gorszy od Kepy nie będzie i może w niewielkim stopniu wprowadzi spokój w szeregi defensywne naszej drużyny. Miałem też wrażenie, że to on, a nie ten najdroższy bramkarz świata, będzie podstawowym wyborem Franka Lamparda. I mam nadzieję, że tak właśnie będzie.


Urodzony w Montivilliers 28-latek rozegrał jak na razie trzy mecze dla Chelsea, dwa w Premier League, jeden w Lidze Mistrzów. Co ciekawe, jeszcze ani razu nie dał się pokonać. W przypadku Kepy o takiej serii moglibyśmy tylko pomarzyć. Mendy gra pewnie, jest bardzo czujny, potrafi dobrze wprowadzić piłkę do gry nogami i bardzo dobrze radzi sobie w powietrzu, umie wyjść do dośrodkowania i pewnie chwycić piłkę. Nie wiem, czy Kepa mógłby dorównać mu w którymś z tych elementów. Być może, ale chyba w innym wcieleniu. W ostatnim meczu "Edek" potwierdził, że umie też zaliczyć interwencję, którą będą zachwycali się nie tylko koledzy z drużyny, ale także eksperci czy nawet przeciwnik. Mendy zaliczył dwie fenomenalne parady po uderzeniach Marcusa Rashforda, a mi do gustu przypadła szczególnie ta druga. Gdy piłka zbliżała się do Anglika, Mendy cały czas tańczył przed swoją bramką, jakby tylko czekał na celne uderzenie i moment, w którym będzie mógł się wybić i z kocią zwinnością wybić piłkę za boisko. I tak też się stało. Rashford oddał naprawdę dobry (co najważniejsze, celny) strzał, a nasz bramkarz rzucił się do piłki i to on był górą. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że takie interwencje zaliczał Petr Čech za swoich najlepszych czasów.


Podsumowując powyższe, chciałbym jeszcze raz wyraźnie zaakcentować, iż mam świadomość, że ocenianie jakiegoś transferu raptem po miesiącu jest przesadą, ale ja już teraz wiem, że Édouard Mendy da nam nową jakość, nie tylko w bramce, ale w całej formacji defensywnej, co będzie miało wpływ na całą drużynę. Świadomość, że w bramce jest pewien człowiek, doda pewności każdemu zawodnikowi. Szkoda tylko, że "Edek" ma 28 lat, nie jest ciut młodszy, ale jeszcze co najmniej przez pięć lat powinien być w najlepszym momencie swojej kariery. Jeśli tak będzie i jeśli kontuzje nie pokrzyżują mu planów, w końcu powinniśmy mieć bramkarza zasługującego na dumne noszenie koszulki z niebieskim lwem na piersi.


PS. Jest to mój pierwszy tekst w ramach cyklu "Na temat". Osoby pamiętające mnie z działalności na ChelseaLondyn.pl pamiętają zapewne, że swego czasu prowadziłem serię "Solą po oczach". Niniejszy wpis, jak i każdy kolejny z tej edycji, będzie miał taki charakter, jak wpisy z "Solą po oczach".

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Szeryf
komentarzy: 51
30.10.2020 16:55

No Kepa tak świetnie grał nogami, że co chwila podawał do przeciwnika na 30 m od bramki, a nawet czasami bliżej.

Owen_krk
komentarzy: 70
28.10.2020 09:26

Widzę, że Pan Mateusz swoim pierwszym tekstem również postanowił zaprezentować jakim to jest "charakterkiem". Mendyemu nie ujmuję w niczym, cieszę się że dołączył do klubu, bo defensywa z nim i Tiago Silva od razu wygląda solidniej. Nie mniej, uważam że powinno się oddać Kepie sprawiedliwośc w dwóch sprawach.

Po pierwsze, za swój wybryk podczas Carabao Cup przeprosił. [tutaj link do artykułu: https://apnews.com/article/e49f329be8ca40918bd6646b1dcb4497] Nie lubię, gdy młodym ludziom, a miał wtedy zaledwie 24 lata, zapamiętuje się i wypomina błędy z młodości. Nigdy po tym wydarzeniu nie kwestionował poleceń trenera, sędziego czy też kapitana. Wypowiadał się bardzo lojalnie wobec klubu i managera, a Lampard nie raz swoimi wypowiedziami wobec Kepy był daleki od profesjonalizmu.

Druga kwestia to gra nogami obu bramkarzy. Pomijam śmieszne podanie Mendiego do linii końcowej w meczu z ManU, mnie szczerze ubawiło :) I umówmy się, gdyby Kepa miał tylko takie błedy, to nie szukalibyśmy nowego bramkarza. Jednak pomijając to podanie, Mendy radzi sobie w wyprowadzaniu podań gorzej niż Kepa [tutaj artykuł analizujący aspekty gry obu bramkarzy: https://www.dailymail.co.uk/sport/football/article-8734283/Edouard-Mendy-upgrade-Chelseas-Kepa-NOT-Alisson-Edersons-level.html].
Ja świetnie rozumiem, że to jest miesiąc miodowy z nowym graczem, który w dwóch na 3 mecze zachował czyste konto i ogólnie wydaje się że czego nie dotknie to zamienia w złoto, ale muszę oddać Kepie sprawiedliwość i na chwilę obecną gra lepiej nogami niż Mendy. To się może zmienić, ale mówię o stanie na dzień dzisiejszy.

ChelseaGol
komentarzy: 593
27.10.2020 21:21

Fajna inicjatywa co do takich tekstów:)
Na temat i oczywiście o Mendym który raczej każdemu z nas rozwijał wątpliwości kto jest numerem 1 w naszej bramce.
Oby tak daje!

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close