Enzo Maresca, Enzo Fernández, akademia i wiele więcej! Wywiad z Filipem Strzelcem
Dodano: 19.08.2026 22:12 / Ostatnia aktualizacja: 19.08.2026 22:14Kontynuujemy serię wywiadów na naszej stronie. Tym razem postanowiliśmy przeprowadzić rozmowę z Filipem Strzelcem, redaktorem z Manchester City Poland.
Na pierwszy rzut oka można zadać pytanie - o czym może rozmawiać kibic Chelsea z kibicem City? (poza pieniędzmi). Niemniej wystarczy pomyśleć trochę dłużej, że w ostatnim czasie jest wiele wspólnych wątków między dwoma klubami: wspólny trener, wspólni zawodnicy, a nawet i najbardziej rozpalający transfer tego okienka. Zapraszamy zatem do lektury, z której można się dowiedzieć o perspektywie z drugiej strony barykady!
Postacią która łączy oba kluby jest Enzo Maresca. Rozstanie Włocha z Chelsea było dość burzliwe z powodu ukrytych negocjacji z nowym pracodawcą. Jak wyglądała ta kwestia z perspektywy City?
— Z perspektywy kibica City trzeba przyznać, że nie wyglądało to idealnie. Dzisiaj wiemy już, że przedstawiciele City prowadzili z Mareską poufne rozmowy jesienią i zimą 2025 roku, kiedy Włoch był jeszcze trenerem Chelsea. Klub sam to później potwierdził. Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć, dlaczego City chciało mieć Mareskę na radarze. On zna ten klub od środka, wcześniej prowadził drużyny młodzieżowe, pracował u boku Guardioli i był częścią sztabu w sezonie zakończonym potrójną koroną. To nie był więc przypadkowy trener, który nagle pojawił się na liście życzeń. Natomiast jako kibic City nie próbowałbym wybielać całej sytuacji. Chelsea miała prawo być wściekła, szczególnie że Maresca odszedł w środku sezonu. Ostatecznie oba kluby zawarły porozumienie finansowe, a City zapłaciło Chelsea odszkodowanie. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że City nie „ukradło” sobie trenera w ostatniej chwili. To był element długofalowego planowania sukcesji po Guardioli. Klub zresztą przyznał, że Maresca był wcześniej uwzględniany w planach dotyczących przyszłości zespołu.
Czy uważasz że Maresca udźwignie posadę? Przychodzi jednak po absolutnej legendzie Premier League, a sam nie ma na swoim koncie wielkich osiągnięć
— To jest właśnie największy znak zapytania. Guardiola ustawił poprzeczkę absurdalnie wysoko. Ja kibicuję City od 2020 roku, więc praktycznie od początku mojego kibicowania oglądałem zespół prowadzony przez człowieka, który wygrywał Premier League, Ligę Mistrzów, krajowe puchary i ustanawiał kolejne rekordy. Maresca nie będzie miał łatwego zadania. Ale jednocześnie jestem większym zwolennikiem tego wyboru niż przeciwnikiem. To nie jest człowiek znikąd. Zna strukturę City, zna zawodników, zna sposób funkcjonowania klubu i przede wszystkim zna filozofię, która przez lata była budowana przez Guardiolę. W City pracował już dwukrotnie, a w 2020/21 poprowadził drużynę U-23 do mistrzostwa Premier League 2. Do tego dochodzą jego wyniki w Leicester i Chelsea. Z Leicester awansował do Premier League, a z Chelsea wygrał Ligę Konferencji i Klubowe Mistrzostwa Świata. Czy to jest dorobek Guardioli? Oczywiście, że nie. Ale też nikt normalny nie powinien od niego oczekiwać, że w pierwszym sezonie zacznie kopiować Pepa jeden do jednego. Dla mnie kluczowe będzie to, czy Maresca będzie potrafił być Mareską, a nie „Guardiolą 2.0”. Pierwszy mecz z Arsenalem w Community Shield oczywiście nie napawał optymizmem, bo przegraliśmy 0:3 i momentami wyglądaliśmy bardzo źle, ale po jednym spotkaniu absolutnie nie zamierzam go skreślać.
Jak podchodzisz do sprawy Enzo Fernandeza? Z dużym prawdopodobieństwem transfer nie dojdzie do skutku, ale czy osobiście oczekiwałeś że zawita na Etihad?
— Szczerze? Tak, chciałem tego transferu, ale nie za każdą cenę. Jeżeli rzeczywiście tracimy Rodriego, to środek pola potrzebuje zawodnika najwyższej klasy. Fernández jest piłkarzem, którego bardzo dobrze znamy z Premier League, a dodatkowo Maresca już z nim pracował. To ogromny plus. Argentyńczyk był jednym z najważniejszych zawodników Chelsea w okresie pracy Włocha. Problemem jest oczywiście cena. Chelsea wycenia go na około 120 milionów funtów, a City nie złożyło oferty przed wyznaczonym przez Chelsea terminem 14 sierpnia. I tutaj jako kibic mam mieszane uczucia. Z jednej strony Enzo Fernández jest świetnym zawodnikiem, z drugiej — nie jestem przekonany, czy wydawanie kolejnych ponad 100 milionów na jednego pomocnika jest najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza że tego lata City już wydało ogromne pieniądze na Elliotta Andersona, a jednocześnie przebudowuje środek pola. Gdybyśmy zapłacili 120 milionów i Fernández okazałby się kluczowym elementem nowego City, nikt nie będzie pamiętał o cenie. Ale jeśli ma być to transfer „bo odszedł Rodri, więc musimy kupić Enzo”, to jestem bardziej sceptyczny.
Jak kibic City podchodzi do Chelsea? Uważam że dwa kluby mają łatkę zespołów bez historii, pompowanych przez pieniądze bogatych właścicieli. Jak podchodzisz do takich zarzutów?
— To jest argument, który zawsze mnie trochę bawi, bo jest w nim ziarno prawdy, ale bardzo dużo uproszczenia. Nie będę udawał, że City stało się światowym gigantem wyłącznie dzięki świetnemu zarządzaniu i ciężkiej pracy. Pieniądze właścicieli miały fundamentalne znaczenie. Bez nich nie byłoby takiej infrastruktury, takich transferów i takiej pozycji klubu. Ale określanie City jako klubu „bez historii” jest dla mnie zwyczajnie niesprawiedliwe. City istniało na długo przed erą Abu Dhabi, miało swoich kibiców, zdobywało trofea i miało też bardzo trudne okresy. To nie jest klub założony w 2008 roku. Z Chelsea jest zresztą podobnie. Owszem, era Abramowicza całkowicie zmieniła skalę możliwości klubu, ale Chelsea zdobywała trofea również wcześniej. I tutaj powiedziałbym coś jako kibic City: nie mam problemu z tym, że ktoś nas nie lubi za pieniądze. Rywale mają prawo. Sam pewnie też miałbym z tym problem, gdybym patrzył na City z zewnątrz. Natomiast argument „nie macie historii” jest już trochę nudny. Historia nie zaczyna się w momencie, w którym zaczynasz zdobywać dużo trofeów. A jeśli ktoś chce dyskutować o tym, kto więcej wydał, to możemy dyskutować godzinami, tylko że wtedy musimy patrzeć na cały futbol, a nie wybierać sobie wygodnego fragmentu.
Nie jest tajemnicą że Chelsea sporo korzysta z graczy którzy przeszli przez system szkolenia City Football Academy. Poszerza się to także o kwestie trenerów, ale także dyrektorów sportowych (dla przykładu Glenn van der Kraan jest dyrektorem akademii w Cobham. Czy uważasz taką praktykę za sensowną?
— Tak. I szczerze mówiąc, jako kibic City mogę być z tego nawet trochę dumny. Jeżeli Chelsea zatrudnia ludzi wyszkolonych w City, to znaczy, że nasz sposób organizacji klubu jest doceniany również przez konkurencję. Dobrym przykładem jest Glenn van der Kraan, który po pracy w City został dyrektorem technicznym akademii Chelsea, a obecnie nadal odpowiada za rozwój młodych zawodników w Cobham. To samo dotyczy Mareski. On jest wręcz idealnym przykładem tego, jak działa City Football Group. Trafił do City, pracował z młodzieżą, później był członkiem sztabu Guardioli, następnie poszedł do Leicester, Chelsea, a ostatecznie wrócił jako pierwszy trener. Jeżeli klub potrafi wychować ludzi, którzy później są rozchwytywani przez inne wielkie zespoły, to jest to ogromna wartość. Oczywiście jako kibic nie chcę, żeby Chelsea za bardzo „podkradała” nam ludzi. Ale z biznesowego punktu widzenia rozumiem ten kierunek. Jeżeli masz możliwość zatrudnić człowieka, który zna nowoczesne metody szkolenia i pracował w jednym z najlepiej zorganizowanych klubów świata, to dlaczego miałbyś z tego nie skorzystać?
Ostatnie pytanie oderwane od normy - jakich zawodników z Chelsea wiedziałbyś w kadrze City?
— Tutaj mam trzy nazwiska. Moisés Caicedo — prawdopodobnie mój pierwszy wybór. Przy obecnej przebudowie środka pola jego charakterystyka bardzo mi odpowiada. Jest fizyczny, świetnie pracuje bez piłki, potrafi odbierać i zabezpieczać zespół. Gdybym miał wskazać zawodnika Chelsea, którego najbardziej chciałbym zobaczyć w City, to właśnie jego. Enzo Fernández — właśnie dlatego, że mamy problem w środku pola i dlatego, że Maresca doskonale wie, jak go wykorzystać. Nie jestem jednak gotowy powiedzieć, że City powinno wyłożyć za niego 120 milionów funtów. Gdybym miał wybrać tylko jednego? Caicedo. Gdybym miał wybierać czysto pod względem talentu ofensywnego? Palmer. I oczywiście istnieje jeszcze jedna odpowiedź, której jako kibic City nie mogę pominąć: Reece James, jeśli byłby zdrowy. Przy jego jakości technicznej i fizycznej mógłby być świetnym zawodnikiem w systemie City. Problem w tym, że jego historia kontuzji sprawia, że byłby dla mnie dużym ryzykiem.
OFICJALNIE: Alfie Osborne piłkarzem Chelsea
19.08.2026 19:41
Chelsea podała numery piłkarzy na sezon 2026/27
19.08.2026 18:53
OFICJALNIE: Reggie Walsh wypożyczony do Wigan Athletic
19.08.2026 15:43
OFICJALNIE: Zmiana nazwy akademii
19.08.2026 09:49
The Athletic: Wszystko co trzeba wiedzieć o sprzedaży udziałów przez Todda Boehly'ego
19.08.2026 08:57
Raport transferowy The Athletic: Chelsea sprzedaje, ale nie wyklucza, że jeszcze kogoś kupi
18.08.2026 18:40
Rogers: Mamy zupełnie różne style z Palmerem
18.08.2026 17:30
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.