Co zrobi Todd Boehly?

Autor: Bartłomiej Wójcik Dodano: 05.06.2022 19:51 / Ostatnia aktualizacja: 05.06.2022 19:51

Z jednej strony można odczuwać zazdrość wobec Todda Boehly'ego. Nie dość, że facet ma miliony dolarów na koncie, to jeszcze niedawno został nowym właścicielem naszego ukochanego klubu. Jeśli jednak wyobrazimy sobie ogrom pracy do wykonania, który stoi przed amerykańskim biznesmenem, ta zazdrość pewnie trochę stopnieje.

 

Zwrot, jaki dokonał się na Stamford Bridge w ciągu ostatnich 12 miesięcy, jest trudny do pojęcia. Raptem parę dni temu obchodziliśmy rocznicę wspaniałego triumfu w Lidze Mistrzów, który zdawał się być początkiem nowej, pięknej ery. Dzisiaj z tamtych nadziei niewiele już zostało i choć określanie drużyny mianem rozbitej byłoby przesadą, to jednak w ostatnich miesiącach zrobił się spory bałagan. I właśnie ten bałagan musi posprzątać nowy właściciel.

 

Wystarczy rzucić okiem na sytuację w obronie, aby uświadomić sobie skalę wyzwania. Jeśli niebawem okaże się, że wśród środkowych obrońców faktycznie pozostaną tylko wysłużony

Thiago Sliva, niedoświadczony Trevoh Chalobah i niepewny Malang Sarr, to ciężko będzie patrzeć w przyszłość z optymizmem. Ewentualny transfer Julesa Koundé? Być może to trafny wybór, ale wobec kadrowych ubytków jeden nowy zawodnik z pewnością nie wystarczy. Czy ktokolwiek na pokładzie pracuje nad pozyskaniem innych defensorów?

 

Teoretycznie dużo lepiej wygląda temat środka pola, bo przecież niebawem w klubie powinna zameldować się rewelacja minionego sezonu Premier League. Conor Gallagher, bo oczywiście o nim mowa, wzbudza uzasadnione emocje wśród fanów The Blues. Dokonania 22-letniego pomocnika na Selhurst Park były doprawdy imponujące i trzeba mieć nadzieję, że nikt nie wpadnie na chory pomysł, aby wysyłać wychowanka na kolejne wypożyczenie. Nie ulega wątpliwości, że Gallagher jest już w pełni gotowy do walki o najwyższe cele w niebieskich barwach. Ma także papiery na to, aby być wzmocnieniem, a nie tylko uzupełnieniem formacji pomocy. Szkopuł w tym, że w tej sferze przypływ świeżej krwi również może okazać się niewystarczający, bo niemal pewne jest pożegnanie z Rossem Barkley'em i Saulem Niguezem. Co prawda wymienieni zawodnicy i tak nie nagrali się zbytnio w ostatniej kampanii, ale niepewny jest także los Jorginho i Rubena Loftus-Cheeka.Wobec tego ilość nazwisk znów niekoniecznie będzie się zgadzać.

 

Temat graczy ofensywnych to oczywiście sprawa najcięższa, bo oprócz Masona Mounta, w zasadzie tylko Kai Havertz jest pewny swojej przyszłości. Do pewnego stopnia tyczy się to jeszcze Calluma Hudson-Odoia. W przypadku Christiana Pulisica, Hakima Ziyecha oraz Timo Wernera dosłownie wszystko jest możliwe. Ktoś mógłby stwierdzić, że nie ma sensu trzymać w zespole tak chimerycznych piłkarzy, ale nawet ich trzeba będzie jakoś zastąpić, a o kandydatach póki co nic nie słychać.

 

Cytując klasyka: w ataku bez zmian, czyli znów same problemy. O ile odejście Romelu Lukaku staje się coraz bardziej prawdopodobne (już nie ma sensu roztrząsać tego tematu, najlepiej po prostu przemilczeć), o tyle wybór kolejnej opcji jest niewiadomą. Bardzo możliwe, że nowy właściciel będzie chciał powalczyć o nową gwiazdę, ale z wiadomych przyczyn większość fanów Chelsea chyba wolałaby oszczędzić sobie takich historii. Może po prostu trzeba na poważnie wypróbować Armando Broję? Przynajmniej będzie mniejszy wstyd i mniejsza strata, gdyby znów miało się nie udać. No bo jeśli mamy po raz kolejny wydawać ogromne pieniądze na napastnika z wielkim nazwiskiem, który zawiedzie oczekiwania, to chyba lepiej postawić na piłkarza bez wielkiej sławy, ale za darmo. Nawet, gdyby ten ostatni również nie podołał wyzwaniu. Przemawia za tym prosty rachunek zysków i strat.

 

Swoją drogą, skoro jesteśmy przy napastnikach, to ciężko oprzeć się pewnemu porównaniu. Gdy w ubiegłym roku Chelsea ogłaszała największy transfer w swojej historii, rzucił mi się w oczy pewien komentarz na temat potężnego napastnika z Belgii. Jeden z niezbyt entuzjastycznie nastawionych fanów przewidywał wówczas, iż Lukaku będzie tylko "bardziej napakowanym Abrahamem". Tymczasem prawda okazała się być chyba jeszcze bardziej brutalna. Większość zapewne skwituje najświeższe dokonania Tammy'ego Abrahama stereotypowym twierdzeniem w stylu: "w słabej Serie A to każdy może strzelać", tylko że Abraham udowodnił, że nawet jako napastnik Chelsea jest w stanie notować znacznie lepsze liczby niż Lukaku. Gdyby ktoś zapomniał, to przypomnę, że w swoim pierwszym sezonie Tammy zdobył aż 15 bramek ligowych w 34 występach. 8 trafień Lukaku w 26 grach wygląda przy tym wyjątkowo słabo, a przecież wychowanek The Blues był w swoim pierwszym sezonie piłkarskim żółtodziobem. W świetle tych faktów i liczb śmiem twierdzić, że ekipa ze Stamford Bridge nie wyszłaby gorzej na rezygnacji ze sprowadzeniu Romelu Lukaku kosztem postawienia na Tammy'ego Abrahama. Dziwne, że Thomas Tuchel nie dostrzegał potencjału w napastniku grającym dzisiaj w AS Romie, ale za to dostrzegł coś takiego w byłym i być może przyszłym graczu Interu Mediolan. No chyba, że w rzeczywistości Belg w ogóle nie był jego pomysłem, czyli wracamy do punktu wyjścia w osobie właściciela i jego wpływu na zespół.

 

Co zatem zrobi Todd Boehly? Czy będzie starał się na siłę ściągać nowe gwiazdy? Przekona przynajmniej część obecnych graczy do pozostania w klubie? A może ma jeszcze inny pomysł na niebieską ekipę? Oby tylko jego ostateczne wybory okazały się trafne.

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

lololo
komentarzy: 70
07.06.2022 22:05

Sporo pracy. Moje skromne okienko :
Kępą do Srok za 40 baniek. Szukają bramkarza a u nas i tak nie pogra za wiele a zmiennika poszukać za 10. Kupić Kounde za 60 Następnie kupić do pomocy Bissouma lub Tirlemansa za 40 a sprzedać Rossa i Jorginho za te 30 baniek. Następnie ściągnąć Dembele ( jeśli Tuchel ma wolna rękę to będzie go chciał) tu wyjdzie pewnie ze 30 milionów a potem kupić Sterlinga lub Bowena tu 60 milionów trzeba liczyć i można sprzedać ZiyEcha za 25 . Lukaku do Interu na wypożyczenie z opcja wykupu za 30 milionów a do nas za to Bastoni. Wtedy z atakiem zostaje Kai na stałe na 9 na zmianę Broja/Werner.
Przy takim okienku jesteśmy z bilansem około 100-130 milionów na minusie więc jeśli te 200 milionów to prawda to zostaje kasa na zimę i dodatkowo Broja i Werner jako karty przetargowe.

+
3

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close