Bolesna porażka w derbach – zabrakło zdecydowania. Chelsea FC 0:2 Tottenham Hotspur FC
Dodano: 24.10.2026 20:25 / Ostatnia aktualizacja: 24.10.2026 20:35W hicie 8. kolejki Premier League Chelsea przegrała z Tottenhamem na Stamford Bridge 0:2. Oba gole padły w drugiej połowie. Najpierw piłkę do własnej bramki pechowo skierował Mike Penders, a chwilę później bramkarza Chelsea po indywidualnej akcji pokonał Mathys Tel.
Pierwsza połowa nie była zachwycająca, gdyż obejrzeliśmy w niej tylko kilka ciekawych okazji bramkowych. Żaden gol jednak nie padł.
Jako pierwsza dobrą okazję na otwarcie wyniku miała Chelsea. Przed upływem kwadransa gry Pedro Neto wywalczył piłkę w prawym narożniku, po czym zagrał ją w pole karne do Cole'a Palmera. Anglik krótko podał do Morgana Rogersa, a ten zdecydował się na podanie zwrotne. Cole Palmer uderzył z pierwszej piłki, ale jako, że kąt uderzenia był dość ostry, dobrze ustawiony Antonín Kinský wybił piłkę na rzut rożny.
Kilkanaście minut później Tottenham zdołał przeprowadzić akcję, która mogła dać gola. Po szybkiej akcji lewą stroną piłka trafiła w pole karne do Omara Marmousha, który uderzył bez przyjęcia, jednak Mike Penders zachował czujność i obronił uderzenie, choć z pewnością nie było to łatwe.
Kilka minut później Chelsea odpowiedziała bardzo groźnym uderzeniem i była to najciekawsza akcja pierwszej połowy. Po serii krótkich podań bez przyjęcia w okolicach linii pola karnego, Cole Palmer wyłożył piłkę Jordanowi Hendersonowi. Ten miał dobrą pozycję do strzału i choć uderzył mocno, to nieco zbyt w środek bramki, dzięki czemu bramkarz Kogutów wybił piłkę.
Trudno jednoznacznie wskazać, która z drużyn wypadła lepiej w pierwszych 45 minutach. Wyraźną przewagę w posiadaniu piłki miał Tottenham. Koguty były przy piłce przez 70% czasu, a także wymieniły więcej podań w polu karnym przeciwnika, jednak ta przewaga nie była aż tak widoczna w ogólnym obrazie gry. Chelsea była bowiem skoncentrowana w defensywie i nie pozwalała rywalom na tworzenie groźnych sytuacji pod swoją bramką. Niebiescy wyprowadzili też kilka ciekawych ataków, które mogły zakończyć się golami.
Po zmianie stron obraz gry wyglądał bardzo podobnie. Tottenham częściej był w posiadaniu piłki, ale nie potrafił tego wykorzystać i nie miał pomysłu na przedarcie się przez obronę Chelsea. Z kolei The Blues grali bardzo spokojnie i czekali na odpowiedni moment, by wyprowadzić kontratak.
Po godzinie gry podopieczni Xabiego Alonso stworzyli sobie dość dobrą okazję. Po odbiorze piłki w środkowej strefie boiska, Cole Palmer krótko zagrał do Pedro Neto, a ten przyjął sobie piłkę i mocno uderzył, jednak wprost w bramkarza Tottenhamu. Portugalczyk miał trudną pozycję, gdyż uderzał z miejsca.
W dalszej części spotkania oglądaliśmy wyrównaną grę. Żadna z drużyn nie potrafiła przejąć inicjatywy, a obaj bramkarze mieli niewiele pracy.
W 77. minucie Tottenham wyszedł na prowadzenie po samobójczym trafieniu Mike'a Pendera. Belg miał dużego pecha, ponieważ po dośrodkowaniu z rzutu rożnego chciał wypiąstkować piłkę, jednak został minimalnie trącony przez rywala, przez co uderzona przez niego piłka trafiła do bramki. Wybić ją próbował jeszcze Maxence Lacroix, jednak nie zdążył on z interwencją. Technologia gola-line z pewnością pomogła sędziemu, ponieważ w pierwszej chwili brak było pewności, czy piłka przekroczyła linię bramkową.
Na tym jednak problemy Chelsea nie skończyły się. Kilka minut po stracie gola Cole Palmer spóźnił się z interwencją i wyraźnie nadepnął na rywala, przez co dostał drugą żółtą kartkę i został wyrzucony z boiska. Kilka minut wcześniej Anglik został indywidualnie ukarany za niesportowe zachowanie po faulu rywala.
Grając w osłabieniu The Blues było bardzo trudno przejąć inicjatywę i zepchnąć rywali do defensywy, tym bardziej, że ci grali bardzo solidnie i nie zamierzali oddawać inicjatywy.
W 87. minucie Tottenham zadał drugi cios, który okazał się decydujący. Mathys Tel przeprowadził długi rajd z piłką, po czym płaskim uderzeniem zza pola karnego pokonał spóźnionego Mike'a Pendersa.
Ostatnie minuty meczu były bardzo spokojne. Tottenham skupiał się na utrzymywaniu się przy piłce i nie starał się na siłę szukać trzeciego gola. Natomiast Chelsea była bezradna i nie była w stanie zareagować na tak trudną sytuację. The Blues byli bezradni i nie byli w stanie choćby podjąć próby strzelenia gola honorowego. Tym samym mecz zakończył się zwycięstwem Tottenhamu 2:0.
Chelsea FC 0:2 Tottenham Hotspur FC (0:0). Bramki: Mike Penders 77' (sam.), Mathys Tel 87'
Chelsea FC: Mike Penders; Josh Acheampong, Maxence Lacroix, Levi Colwill; Pedro Neto (Danny Welbeck 88'), Moisés Caicedo (c), Jordan Henderson, Jorrel Hato (Marco Palestra 65'); Cole Palmer, Geovany Quenda (Estêvão 72'), Morgan Rogers
Tottenham Hotspur FC: Antonín Kinský; Archie Gray, Jan Paul van Hecke, Micky van de Ven (c), Andrew Robertson (Pedro Porro 65'); Mateus Fernandes, Sandro Tonali; Mohammed Kudus (Dejan Kulusevski 89'), James Maddison (Conor Gallagher 51'), Mathys Tel (Ben Davies 89'); Omar Marmoush (Dominic Solanke 65')
- Źródło: własne
Konferencja prasowa Xabiego Alonso po meczu ze Spurs
24.10.2026 22:13
Skrót: Chelsea FC 0:2 Tottenham Hotspur FC
24.10.2026 20:57
Składy: Chelsea FC vs. Tottenham Hotspur FC
24.10.2026 17:18
Xabi Alonso: Lacroix ma silną osobowość. Jest dla nas kluczowy
24.10.2026 12:29
OFICJALNIE: Shaun Wade wypożyczony do Dulwich Hamlet
24.10.2026 12:13
Chelsea - Tottenham: gdzie oglądać? Transmisja TV i online (24.10.2026)
24.10.2026 11:35
Rogers: Wypominanie Hendersonowi wieku napędza go
24.10.2026 10:12
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.
Przegrać z Tottenhamem na Stamford Bridge to hańba. Zamiast siąść na tych slabiakach to graliśmy "swoje" daliśmy im pilke i co z tego wynikało? Absolutnie nic. Pierwsza połowa to była tragedia. Drugi mecz bez JP i drugi w papę do zera. Żeby tylko to nie był jakiś poważniejszy uraz.
Nie wiem jak niektórzy ogladaja mecze ale ze totki zagraly dobry mecz. Przecietny to tak. To byl mecz na remis. Do błędu pandersa. A pozniej to tylko głupota palmera i oslabienie druzyny.
Trenował z nimi na spokojnie przez tydzień, żeby potem wystawić skład na który bym się nie odważył nawet w Football Managerze. Coś Ty zrobił, Xabi?!
Wstyd I zenada.
Wstyd piłkarzyki!!!!!!!!!
Nikt im nie powiedział, ze to derby I ten mecz przegrać to wstyd ktory długo z nich nie zejdzie.Charakteru zero w tej drużynie.Zmiany ida na konto Alonso.Palmer tej popisóweczkę wykonał choc juz z Evertonem powinien czerwień zobaczyć.A tak po drugie dawno czerwonej kartki nie dostalismy to teraz fatum wraca.Wstyd I zenada z tokami wpierdol ostać!!!!!!!
Nie ma się co dziwić wszystko co było to gra na farcie dziś Tottenham zdominował nas zupełnie zasłużenie wygrali byli lepsi ,u nas zmienicy zupełnie bez formy nic nie grali ten Palestra to jak dziecko we mgle co piłka to strata a wywalone za niego grube miliony
W tygodniu wyjazd na Anfield i znowu baty i to wysokie za tydzień MU i nie wiadomo czy znów nie będzie batów.
Tragedia
Tak gównianego meczu Chelsea to już dawno nie widziałem. Przegrać z totkami którzy przez tak długi czas byli na dnie, to jest naprawdę sukces. Alonso też odpowiada za tę porażkę. Zamiast wystawić Welbecka na szpicy w ataku, to on grał Rogersem. Estevao też powinien szybciej wejść, a nie kaleczył grę tym słabym Quenda który nic nie wnosił do gry. Wstyd i nic więcej.
Byliśmy dziś bezradni, słabi. Tottenham po świetnym meczu wygrał zasłużenie i pokazał że są mocni.
Jak na razie nie rozumiem zachwytów i tej otoczki wokół Alonso. Na razie jego praca mnie nie przekonuje.
W lato straciliśmy Enzo. Teraz wypadł Martinez, Pedro, James. I okazuje się, że mamy słaby skład i nie bardzo mamy kim grać. Bardzo ponury wieczór.
Zachwytów nie ma drużyna gra bardzo slabo za jego kadencji szczęście się skończyło i dobre wyniki też
Nie wiadomo jak on długo tu będzie .
Ech przegrywamy z lokalnym rywalem, po tym jak bramkarz sam wbił sobie bramkę i obrońcy dali się minąć jak tyczki gościowi który przebiegł z piłką pół boiska... Mizeria z przodu również, mniej strzałów, mniej posiadania i podań, a czas przy piłce był nieefektywny. Parę akcji z podaniami z klepki dało nadzieję, że w drugiej coś więcej zdziałamy, ale niestety. Szkoda tych strzałów w bramkarza i niecelnych ostatnich podań. Współczuję Pendersowi.
Hańba