Fot. Chelsea FC

Prosiliśmy się o kłopoty, ale wszystko skończyło się dobrze. Chelsea FC 4:3 Brighton & Hove Albion FC

Autor: Mateusz Ługowski Dodano: 30.08.2026 16:56 / Ostatnia aktualizacja: 30.08.2026 17:08

W meczu drugiej kolejki Premier League Chelsea po emocjonującym spotkaniu pokonała na Stamford Bridge Brighton & Hove Albion 4:3. W pierwszej połowie The Blues wypracowali sobie trzybramkową przewagę. Jeszcze przed przerwą Mewy strzeliły gola, a w drugiej części spotkania zdobyły gola kontaktowego. The Blues odpowiedzieli na to czwartym golem, ale w ostatniej minucie doliczonego czasu gry Mewy strzeliły trzeciego gola. Na listę strzelców wpisali się Roméo Lavia, Pedro Neto, João Pedro i Cole Palmer.

Można powiedzieć, że w pierwszej połowie Brighton grało, a Chelsea strzelała. The Blues bardzo spokojnie weszli w to spotkanie i oddali inicjatywę gościom, jednak nie przeszkodziło im to, by już w czwartej minucie wyjść na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego João Pedro uderzył głową, a uderzenie starał się zatrzymać stojący na linii Mats Wieffer, jednak zrobił to na tyle nieudolnie, że nie dość, że przeszkodził swojemu bramkarzowi, to w dodatku jako pierwszy do odbitej od niego piłki dopadł Roméo Lavia, który skierował ją do bramki.

W kolejnych minutach Brighton atakowało, jednak Chelsea bardzo dobrze broniła i nie dopuszczała do niebezpiecznych sytuacji pod swoją bramką. Przed upływem kwadransa gry Niebiescy podwyższyli prowadzenie. Po wyrzucie z autu Morgan Rogers ograł obrońcę, po czym dograł do wbiegającego Pedro Neto, a ten płaskim uderzeniem pokonał bramkarza.

Podopieczni Xabiego Alonso byli bardzo konkretni i choć przez większość czasu przebywali na swojej połowie, to gdy decydowali się na wyprowadzenie ataku, stwarzali duże zagrożenie pod bramką rywali. Znakomitą szansę na podwyższenie prowadzenia miał João Pedro, któremu piłkę po znakomitej akcji na prawej stronie wyłożył Pedro Neto. Brazylijczyk opanował futbolówkę i miał dużo czasu na podjęcie decyzji – zdaje się, że zbyt długo, gdyż jego strzał z kilku metrów w stuprocentowej sytuacji okazał się niecelny. Bliski strzelenia gola był też Morgan Rogers, ale i jego strzał zza pola karnego nieznacznie minął słupek.

Po upływie pół godziny gry napastnik Chelsea zrehabilitował się i tym razem nie dał szans bramkarzowi Brighton. Kapitalną szarżę na lewym skrzydle przeprowadził Jorrel Hato, który przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów, a następnie wyłożył ją João Pedro. Ten przymierzył i pewnym uderzeniem skierował ją do bramki.

Chelsea była zabójczo skuteczna, ale Brighton nie składało broni. Trzy minuty po trzecim golu The Blues Mewy również mogły cieszyć się z trafienia. Po szybkiej akcji Malick Yalcouyé efektownym wolejem dobił uderzenie kolegi.

W pierwszej połowie przewaga Brighton w posiadaniu piłki była przytłaczająca i wynosiła ponad 70 procent. Chelsea była jednak niemal bezbłędna w obronie i zabójczo skuteczna w ataku. W ciągu 45 minut The Blues strzelili trzy gole, choć przy odrobinie szczęścia mogli ich strzelić jeszcze więcej.

Po zmianie stron obraz gry wyglądał bardzo podobnie. Brighton wciąż atakowało i choć zdołało kilka razy zagrozić bramce Chelsea, jak choćby wtedy, gdy po mocnym uderzeniu głową Diego Gómez piłka nieznacznie minęła bramkę Emiliano Martíneza, to wciąż The Blues stwarzali większe zagrożenie bramkowe. W odstępie kilku minut dwie dobre okazje miał Cole Palmer. Jego pierwszy strzał został zablokowany, zaś drugi, po dograniu od Morgana Rogersa, oddany z zaledwie kilku metrów, okazał się niecelny.

Dając rywalom tak dużą swobodę Chelsea prosiła się o kłopoty i doczekała się ich w 63. minucie. Mewy zdołały zdobyć gola kontaktowego. Pascal Gross dośrodkował w pole karne, ale piłka odbiła się od nogi João Pedro i wpadła do bramki. Tym samym napastnik The Blues zupełnie pechowo strzelił gola samobójczego.

W kolejnych minutach w grze Chelsea było widać nerwowość. The Blues byli co prawda na prowadzeniu, ale tylko jednobramkowym. W dodatku Mewy utrzymywały wysokie posiadanie piłki i konsekwentnie wyprowadzały kolejne ataki. Po jednym z nich Emiliano Martínez z trudem obronił uderzenie zza pola karnego.

Niebiescy wyszli z tej niekomfortowej sytuacji w najlepszy możliwy sposób i w 74. minucie strzelili czwartego gola. João Pedro cofnął się do środkowej strefy boiska, przyjął na klatkę piersiową wyrzuconą z autu piłkę i natychmiast odegrał ją do Cole'a Palmera, który zrobił resztę. Anglik pognał na bramkę i dobiegając do pola karnego huknął lewą nogą w ten sposób, że nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Brighton.

Końcówka spotkania przyniosła kolejne emocje. Mająca dwubramkową przewagę Chelsea nadal pozwalała rywalom na wiele, co zemściło się w doliczonym czasie gry. Po wyrzucie z autu Pascal Gross wykazał się najlepszą orientacją i mocnym uderzeniem głową skierował piłkę do bramki. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie. Tym samym w pierwszym ligowym meczu przed własną publicznością The Blues odnieśli zwycięstwo. Podopieczni Xabiego Alonso zawdzięczają to bardzo dobrej skuteczności, gdyż Mewy miały zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, która w całym meczu wyniosła ponad 70 procent.

Chelsea FC 4:3 Brighton & Hove Albion FC (3:1). Bramki: Roméo Lavia 4', Pedro Neto 14', João Pedro 32', Cole Palmer 74' – Malick Yalcouyé 35', João Pedro 63' (sam.), Pascal Gross 90'

Chelsea FC: Emiliano Martínez; Wesley Fofana (Josh Acheampong 68'), Maxence Lacroix, Levi Colwill (c) (Pep Chavarría (72'); Pedro Neto (Moisés Caicedo 68', Valentín Barco 82'), Malo Gusto, Roméo Lavia (Reece James 68'), Jorrel Hato; Cole Palmer, Morgan Rogers, João Pedro

Brighton & Hove Albion FC: Bart Verbruggen; Ferdi Kadıoğlu, Luka Vušković, Lewis Dunk (c), Olivier Boscagli; Mats Wieffer (Joao Costinha 81'), Pascal Gross; Diego Gómez, Malick Yalcouyé (Ibrahim Osman 74'), Maxim De Cuyper; Charalambos Kostulas (Promise David 81')


Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

eGzid
komentarzy: 1110
30.08.2026 18:46

Patrząc na skład nie mogło być inaczej. Gusto to co najwyżej ogony może grać lub w pucharze myszka Miki. Nie wierzę, że to piszę, ale brakowało Enzo i Caicedo w środku pola.

pawelwa
komentarzy: 180
30.08.2026 19:39

Enzo mistrz i vice mistrz świata kontrowersyjny zawodnik ale wartościowy chciał podwyżkę nie chcieli mu dać to zdecydował się odejsc zarząd woli walić kasę takim szklanym jak James.

Trunek
komentarzy: 1063
30.08.2026 17:59

06.09 będzie prawdziwy sprawdzian

ZlotySayanTheBlue
komentarzy: 1
30.08.2026 17:59

z Fulham mieli inną strategie i to widac bylo z Brighton bardziej defensywna to kazdy widzial ... mi sie po zmianie defensywy bardzo fajnie podobal Achempong chlopak nabiera doswiadczenia chce grac i mysle ze za fofane bylo by git ... Atak jak to Atak calkiem spoko ... mi to bardziej brakuje kogos na srodku kto przechwyci pilke od naszych obroncow i majsterszczykiem zagra do skrzydla czy do pedro z przodu ... bo takie wybijania pilek na slepo do przodu nie dalo do konca rezultatu ... moim zdaniem jakis taki mocny srodkowy pomocnik .

Alturiack89
komentarzy: 184
30.08.2026 17:56

Wnioski:
1. Grając ciągle jednym garniturem a) nie damy rady nawet tylko na 3 frontach i b) nie ogramy piłkarzy z myślą o przyszłości
2. Pomijając eksperyment z Gusto na ŚP, środek pola musi lepiej funkcjonować w pressingu a do tego trzeba ŚPO w pełni sił bo zbyt dużo miejsca zostawiamy na przedpolu i narażamy ...
3. ... wąsko ustawioną obronę na piłki za plecy. To już jest nasza choroba od kilku sezonów, że co rusz dajemy sobie zagrać piłkę za plecy na dalszy słupek, tylko dzisiaj mogliśmy tak stracić 2-3 bramki.
4. Caicedo złapał wirusa od Lavii, odpuściłbym mu do końca roku serio. Niech grają Barco, James, Lavia i może ten Camara co ma przyjść. Moi na spokojnie po nowym roku.
5. Bardzo dobrze, że nie sprzedaliśmy Neto, chłopak jest samolubny ale gazicho ma wstrętne, jak przywyknie do nowej pozycji to będzie potworem.
6. Możemy narzekać na skuteczność i lepsze to niż brak pomysłu na stwarzanie zagrożenia co dokuczało nam w minionych latach.
7. Martinez wchodzi z marszu i daje jakość. Żadna z bramek nie idzie na jego konto ba nawet kilka interwencji było kluczowych.
8. Na chwilę obecną Acheampong > Colwill, Levi częściej jest spóźniony i nie notuje pewnych interwencji ale liczę, że to ze względu na jego dopiero 6 mecz "o stawkę" w roku 2026.
9. Możliwe, że ten mecz był już przetarciem przed Arsenalem gdzie też będziemy raczej forsować grę z kontrataku.

pawelwa
komentarzy: 180
30.08.2026 17:48

Za tydzień Arsenal na wyjeździe z taką grą to będzie dopiero tragedia
Nie wiem dzisiaj czy to była taktyka Alonso czy ta nasza Chelsea taka słaba a Brighton taki mocy że tak nas zdominowali
Tragedia.

Witesik
komentarzy: 290
30.08.2026 17:22

Kolejny mecz, w ktorym tracimy bramki od leszczy. Gusto nie dosc ze nic nie daje w ataku i obronie na swojej nominalnej pozycji to tutaj jako pomocnik nie robil tego podwojnie. Sprzedac leszcza razem z fofana

Chelsea1905
komentarzy: 799
30.08.2026 17:20

Obrona tragedia 18 mecz bez czystego konto z rzędu.Alonso musi to ogarnąć a do tego daleka droga.Wygrywac 3 0 i stracić prawie kontrolę nad meczem to tragedia.

MateuszCH
komentarzy: 237
30.08.2026 17:16

5 bramek, 2 mecze, nie wiem na kim stoi nasza obrona, Bastoni mógłby rozwiązać część tych problemów, tylko nikt nie widzi potrzeby wzmocnienia obrony. Plus to 6 punktów.

Luki-7-
komentarzy: 69
30.08.2026 17:07

Jest wygrana, na nie narzekamy!

BLUE BERRY
komentarzy: 118
30.08.2026 17:16

Dlaczego?
Może nikt nie chcę patrzeć jak dostajemy łącznie 6 bramek od 2 średniaków i będziemy czekać co nasz atak zrobi ?

BLUE BERRY
komentarzy: 118
30.08.2026 17:04

Piszcie sobie ci chcecie ale ja nie jestem wcale zadowolony .
Dojdzie do spotkania z kimś większym to zobaczycie ile ta forma grania jest warta.

Mystakorsarz
komentarzy: 1509
30.08.2026 17:04

Kolejna wygrana z workiem goli.

Palmer zamknął mecz.

Słaba obrona i środek ale atak to marzenie :D

FanTheBlues
komentarzy: 4009
30.08.2026 17:03

W ataku jest moc. No ale ta obrona to mocno do poprawy. Wygrywać 3:0 i stracić 2 gole żeby było nerwowo przez jakiś czas to jest niedopuszczalne. Całe szczęście że gol Palmera wszystko uspokoił. Po koniec meczu też już nasi byli w szatni no i gol oczywiście też musieli stracić. Martwi też kolejna kontuzja Caicedo. Oby tylko to nic poważnego nie było.

pawelwa
komentarzy: 180
30.08.2026 17:02

Zwycięstwo i 3pkt są ale styl to pozal się Boże drużyną z takim potencjałem z takim składem żeby tak słabo grała
Dno i syf.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close