Fot. CFC Pics

Świetne derby dla oka, w szkiełku pozostawiły wiele pytań Fulham FC 2:3 Chelsea FC

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 24.08.2026 22:54 / Ostatnia aktualizacja: 24.08.2026 22:54

Był to obiektywnie piękny mecz, najlepszy w tej kolejce Premier League. Dla fanów Chelsea nie ma co ukrywać nie było to wiadome zwycięstwo i trzeba było drżeć o trzy punkty do samego końca. Piękne widowisko, które jednak uwypukliło braki w zespole Xabiego Alonso

Derby Zachodniego Londynu rzadko przyciągają ciekawość widzów, ale tym razem było sporo argumentów żeby usiąść do tego spotkania. Przede wszystkim była to pierwsza kolejka Premier League, a kibice stęsknieni za klubowym futbolem w końcu mogli usiąść do najlepszej ligi świata, a ponadto w dwóch klubach doszło do znaczących roszad w szeregach piłkarskich oraz trenerskich.

Początek jak u Hitchcocka - od trzęsienia ziemi. Zaledwie po 30 sekundach wysokie podanie przejął Lacroix i oddał piłkę na krótko do Palmera. Anglik długo nie myślał zagrał przepiękne podanie do wybiegającego João Pedro, który lobem nie dał szans broniącemu, ale i osamotnionemu Berndowi Leno.

Mecz na wysokim ryzyku, bo już w piątej minucie Colwill musiał się ratować faulem przy kontrataku Fulham i cudem nie dostał czerwonej kartki. Później podobny numer wywinął Roméo Lavia w okolicach 12 minuty.

Chelsea w porównaniu do zeszłego sezonu w obronie grała dużo bardziej agresywnie, dając wiele swobody rywalom, nieustannie do nich doskakując. Ponadto spora wymienność pozycji - docelowo grający na skrzydle Palmer i Rogers niejednokrotnie zbiegali na centralne półprzestrzenie, ustępując miejsca wahadłowym Hato i Gusto. Wszystko oczywiście zależało od sytuacji, ale ten wariant wprowadzał niemałe zamieszanie w szeregach rywali.

W ofensywie podstawą stanowiły przerzuty do wybiegającego João Pedro. Gra w porównaniu do strategii Mareski i Roseniora nabrała o wiele większej dynamiki i polotu.

Po efektownym początku, w drugiej tercji pierwszej połowy zaczęła się wymiana ognia od bramki do bramki. Dwie drużyny szukały swojej szansy, ale to Fulham wyszło z tej kanonady zwycięstwo. Z daleka lukę znalazł sobie Josh King i kąśliwym, aczkolwiek bitym w stronę środka strzałem pokonał złego ustawionego Robert Sáncheza.

Gospodarze od tego momentu poczuli krew i przejęli inicjatywę. Na tym etapie zarysował się problem nowej taktyki związany z wahadłami. Niejednokrotnie przy zbyt długo rozgrywanej akcji z przodu, potem brakowało przede wszystkim Hato z tyłu. Przez to Oscar Bobb miał sporą swobodę w działaniu, a odpowiedzialny za bezpośrednie przejęcie mu piłki był Maxence Lacroix.

W 31 minucie blisko do zdobycia dubletu był João Pedro. Palmer zdołał przejąć piłkę w drugiej tercji i stamtąd poprowadził piłkę aż pod pole karne skąd dorzucił. Niestety Brazylijczyk minimalnie chybił z nożyc.

Później w 36 minucie blisko po rożnym był Lavia, ale strzał z około siódmego metra obronił Bernd Leno, popisując się fenomenalnym refleksem.

Ostatecznie w 41 minucie w końcu się udało piłkę zmieścić w siatce. Lacroix biegnąc po skrzydle (!) przeprowadził fantastyczną szarżę na bramkę, wyprowadzając Leno na manowce. W odpowiednim momencie wrzucił niekrytemu Rogersowi, który wpisał się na listę strzelców w debiucie. W ten sposób piłkarze zeszli do szatni przy stanie 2:1.

W drugiej części meczu, podobnie jak w pierwszej nie musieliśmy długo czekać na gola. Akcja rozpoczęta od od dalekiego wykopu Sáncheza. Z okolic połowy boiska Colwill zagrał piłkę do João Pedro. Nowo ochrzczona 9-tka zabawiła się z obroną i tym samym zrobiła miejsce Cole’owi Palmerowi, który z ostrego kąta zmieścił piłkę między nogami Leno. W ten sposób każdy z nowego ofensywnego tria RPP strzelił po jednym golu.

Fulham jednak nie postanowiło zwalniać. W 54 minucie akcja rozpoczęta od przerzutu ze środka obrony. Z pola karnego strzał oddał Castagne, który obronił Robert Sánchez. Piłkę jednak futbol, co skrupulatnie wykorzystał z główki Gonzalo Garcia zdobywając bramkę w debiucie. Ewidentnie było widać braki w grze obronnej wahadłowych, czego można się było spodziewać po drastycznej zmianie systemu gry.

Na wysokości zadania przy coraz częstszych akcjach stanął Maxence Lacroix, który z całych sił i całym sobą starał się stopować indywidualnie akcje rywali. Dobrze zasłaniał piłkę ciałem i z ogromnym spokojem rozgrywał ją do kolegów ustawionych wyżej. Po roszadach na wahadle częściej widzieliśmy na prawym wahadle Josha Acheamponga. Gdzie Hato mocno zaskoczył i z przodu wyglądał nieźle, tak Josh no nie ma co się oszukiwać i nie umiał wnieść tyle jakości.

Końcówka należała w pełni do podopiecznych Arbeloi. W 79 minucie z przodu do wysokiej futbolówki dopadł Antonee Robinson. Robert Sánchez z nie do końca zrozumiałego powodu postanowił wyjść do przodu - nie tyle zakrywając przestrzeń Amerykaninowi - po prostu wyszedł i stanął w połowie drogi. W tym momencie jedynie co uratowało Chelsea to nie nastawiony celownik bocznego defensora.

W końcówce Chelsea starała się jak najbardziej grać na czas i oddalać zagrożenie. W tym wszystkim udało się uśpić czujność rywali. W 91 minucie Quenda dopadł do wyrzuconej piłki od Sáncheza i oddał strzał, który obronił Leno. Do piłki znowu dopadł João Pedro, który wpisałby się drugi raz na listę strzelców, gdyby nie spalony.

Fulham FC 2:3 Chelsea FC (2:1). Bramki: João Pedro 1’, Morgan Rogers 41’, Palmer 49’:Josh King 23’, Gonzalo Garcia 54’

Fulham FC (4-2-3-1): Bernd Leno; Timothy Castagne, Calvin Bassey, Jorge Cuenca, Antonee Robinson (Rodrigo Muniz 83’); Josh King, Sander Berge (Ryan Sessegnon 73’); Oscar Bobb (Shea Charles 67’), Alex Iwobi, César Palacios (Kevin 73’); Gonzalo Garcia

Chelsea FC (3-4-3): Robert Sánchez; Josh Acheampong, Maxence Lacroix, Levi Colwill; Malo Gusto (Pedro Neto 76’), Reece James, Roméo Lavia (Enzo Fernández 65’), Jorrel Hato (Pep Chavarria 65’); Cole Palmer (Estêvão 83’), João Pedro, Morgan Rogers (Geovany Quenda 83’)

Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Redaktor naczelny, a w samym Chelsea Poland od 2024 roku. Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: własne

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

bleedsblue
komentarzy: 28
25.08.2026 00:00

Palmer świetnie wyglądał, możliwe że Tuchel zrobił nam wielką, kolosalną przysługę nie biorąc go na Mundial. Cała trójka w ataku spisała się mega. Obrona, są niedociągnięcia ale Lacroix mi się bardzo podobał. Wszystko pięknie, wymieniamy drewna na porządnych graczy którzy mogą nas naprawdę doprowadzić daleko, ale.. no właśnie ale. Pozostaje jeden ostani relikt początków BlueCo czyli nasz słynny Bobby Sanchez. Pierwszy mecz sezonu a on zalicza takiego stinkera. Myślę że jak zawali nam jeszcze pare meczów, punktów to będzie Xabi próbował Pendersa. Już nawet by mógł to zrobić po tym meczu, Sanchez sam daje powody by go usadzić.

MateuszCH
komentarzy: 232
24.08.2026 23:48

Wrócił stary dobry Sanchez xD.

Mystakorsarz
komentarzy: 1500
24.08.2026 23:17

Atak super ale obrona to padaka.

Sanchez właśnie dał szansę Pendersowi.

Gusto klasycznie nic nie daje w obronie ani w pressingu ani w ataku.

Rozczarował mnie również Estevao, myślałem, że powalczy w końcówce a tu ... taka sama gra jak w meczach przedsezonowych - słabizna!

Oby Palmer bez urazu i Caiceido oraz Palestra wrócili do składu.

Fajnie jakby Enzo został, bez niego nasz środek nie istnieje, Fulham totalnie nas w tym obszarze dominowało.

FanTheBlues
komentarzy: 3992
24.08.2026 23:10

Super mecz. Ale gdyby nie ten mizerny Sanchezik, to mogliśmy spokojnie 3:0 wygrać. Bardzo cieszy przełamanie Palmera z golem na koncie. No i Rogers idealnie pasuje do naszego ataku. Niech tylko jeszcze wróci Caicedo, to dopiero będzie się działo.

Majkel905
komentarzy: 512
24.08.2026 23:03

1. Nie wyobrażam sobie kolejnego sezonu z tą parodią bramkarza. Niech broni młody, to jest świetny sezon, bez europejskich pucharów na wprowadzenie. Popełni błędy, oczywiście że popełni, ale nikogo nie wkurwi już bardziej niż łysy.
2. Ważne zwycięstwo na start.
3. Trio Morgan, Palmer, Pedro wygląda już świetnie, a może być tylko lepiej.
4. Lacroix liderem defensywy, nie żaden Colwill. Dalej elektryczny, glupia kartka, z obecnym bramkarzem może spokojnie bić pionę.
5. Wahadła, komu to potrzebne, skoro i tak 90% idzie środkiem
6. In Alonso we trust.

Cieszę się straszliwie, że sezon się zaczął . Pozdro niebiescy.

Garden
komentarzy: 807
24.08.2026 23:00

Ofensywa trójka, pięknie, ale kto mi zaimponował najbardziej? Ano acheampong! Za to sanchez dzisiaj podpisał na siebie wyrok, co to jest za ręcznik, niesamowite co takie coś robi w bramce w której kiedy stał cech, courtis czy chociażby mendy.

Sir.Legolas
komentarzy: 43
24.08.2026 23:00

Pedro, Palmer oraz Rogers mocno na +. Sanchez dramat wg mnie do pożegnania, powinien być już dawno sprzedany. Ważne 3 punkty choć były ciężary. Cieszy zwycięski debiut Alonso.

pawelwa
komentarzy: 167
24.08.2026 23:03

Tak Sanchez do wymiany zmieniają się trenerzy a ciągle stawiają na niego
Dziwne to bardzo.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close