Do trzech razy sztuka, czyli czy Rosenior tym razem pokona Artetę? Arsenal - Chelsea [zapowiedź]
Dodano: 28.02.2026 10:53 / Ostatnia aktualizacja: 28.02.2026 10:53W najbliższą niedzielę, o godzinie 17:30 polskiego czasu odbędzie się hit 28. Kolejki Premier League. Chelsea wybierze się na The Emirates, gdzie zmierzy się z aktualnym liderem ligi – Arsenalem. Dwa kolejne ligowe remisy poddenerwowały całe piłkarskie środowisko The Blues, więc najbliższe spotkanie będzie okazją do odpowiedzi na ostatnie niepowodzenia.
Świeżo po losowaniu Ligi Mistrzów
W piątek o 12:00 polskiego czasu odbyło się losowanie par 1/8 finału Ligi Mistrzów. Jeśli Chelsea marzy o powtórzeniu sukcesu z 2012 czy 2021 roku, będzie trzeba pokonać naprawdę trudnych rywali. Na samym początku wylosowano Paris Saint-Germain. Wygrany tej pary zmierzy się ze zwycięzcą zestawienia Galatasaray Stambuł – Liverpool. W tej samej części drabinki zagrają jeszcze Real Madryt, Manchester City, Atalanta Bergamo i Bayern Monachium. Nie ma co ukrywać – same tuzy.
⏮️🏆 pic.twitter.com/hcOJZOtNIM
— Chelsea FC (@ChelseaFC) February 27, 2026
Zadowoleni z losowania mogą z kolei być kibice Arsenalu. Kanonierzy na początek zmierzą się z Bayerem Leverkusen, a potencjalny awans będzie oznaczał potyczkę z Bodø/Glimt lub Sportingiem Lizbona. Pozostałe zespoły to Newcastle United, Barcelona, Atlético Madryt i Tottenham.
Pierwsze mecze odbędą się 10 i 11 marca a rewanże 17 i 18 marca. Dla Chelsea oznacza to koszmarnie trudny terminarz w nadchodzącym miesiącu, a mecz z Arsenalem jest tylko jego początkiem.
Confirmed dates for PSG. 🇫🇷 pic.twitter.com/mj1yX0wqZE
— Chelsea FC (@ChelseaFC) February 27, 2026
Kompromitujące straty punktów
Liam Rosenior zaliczył bardzo dobre wejście w Chelsea, a poza dwoma porażkami właśnie z Arsenalem w ramach półfinału Pucharu Ligi Angielskie, był bardzo bliki uzyskania kompletu punktów. Tym samym luty mógł być miesiącem dającym nadzieję po styczniowych zawirowaniach. Niestety nie był. Dwa niemal wygrane mecze, podczas których The Blues byli w dość komfortowej sytuacji, przeciwko beniaminkom, zostały wypuszczone w fatalnym stylu.
Najpierw tragiczne błędy obrony i strata dwóch goli w sześć minut przeciwko Leeds przysporzyła wielu nerwów. Na domiar złego w ostatniej akcji meczu koszmarnie spudłował Palmer, a Chelsea zamiast dowieźć spokojne zwycięstwo, oddała to, na co wcześniej przez godzinę ciężko pracowała cała drużyna.
No cóż, zdarza się. Kilka dni później przyszedł czas na powetowanie sobie tej straty, a po trzech asystach Delapa i trzech golach Neto i jednym Estêvão, Niebiescy awansowali do kolejnej rundy Pucharu Anglii. Rosenior dał zawodnikom chwilę odpoczynku, co na pewno było dobrą decyzją, zważywszy na fakt, że Chelsea grała co 3-4 dni od końca grudnia.
Powrót do rozgrywek ligowych stał pod znakiem kolejnego starcia z beniaminkiem na własnym stadionie. Tym razem Chelsea gościła Burnley. Bardzo szybko objęte prowadzenie ustawiło spotkanie i wydawało się, że następne trafienia są kwestią czasu. Te nie padły, a z biegiem meczu The Clarets zaczynali odważniej meldować się pod bramką Sáncheza. Jeden błąd, druga żółta i w konsekwencji czerwona kartka (siódma w tym sezonie Premier League), nerwówka i strata gola na remis w doliczonym czasie gry. Ileż to już razy widzieliśmy to od sierpnia.
W ostatnich dniach zrobiło się głośno o reakcji Roseniora, którego gorszą stronę mieli poznać piłkarze. Trener z pewnością nie był zadowolony z postawy, a głupie błędy indywidualne doprowadziły do utraty czterech bardzo ważnych punktów w kontekście walki o przyszłoroczną Ligę Mistrzów.
Full-time. #CFC | #CHEBUR pic.twitter.com/qvYGWSeDL2
— Chelsea FC (@ChelseaFC) February 21, 2026
Forma João Pedro
Wyniki w lutym nie były idealne, choć miały potencjał takimi być. Świetnie z kolei spisuje się João Pedro, który w 12 meczach 2026 roku zdobył siedem bramek, zanotował asystę oraz wywalczył trzy rzuty karne. Często, oglądając mecze Chelsea można było odnieść wrażenie, że bez niego po prostu zespół nie istnieje w ofensywie. Trafienia z bliska, z daleka, obiema nogami czy głową – Brazylijczyk robił wszystko, by dać The Blues prowadzenie lub możliwość powrotu do meczu.
JP’s 11th #PL goal of the season. ⚽️  pic.twitter.com/oQdDp9aBSS
— Chelsea FC (@ChelseaFC) February 23, 2026
Można śmiało powiedzieć, że jest na tą chwilę najlepszym letnim transferem Chelsea z ostatniego okienka. Liam Delap jest napastnikiem o zupełnie innym profilu, ale z pewnością są aspekty, których może i powinien się uczyć od bardziej skutecznego kolegi. W całym sezonie Pedro w 36 występach strzelił 14 goli i zanotował pięć asyst, co daje średnio bezpośredni udział przy bramce mniej więcej w co drugim meczu.
Sytuacja kadrowa
Liam Rosenior na przedmeczowej konferencji prasowej poinformował, że do pełni zdrowia wrócił Reece James. To naprawdę ważna wiadomość w kontekście starcia z derbowym rywalem i jednocześnie liderem ligi, ponieważ wychowanek Chelsea zawsze potrafi dorzucić coś „ekstra”, jako że wie z czym wiąże się ta rywalizacja.
Do gry wrócił także Roméo Lavia, natomiast wydaje się, że dla niego może być jeszcze zbyt wcześnie na udział w meczu na tak dużej intensywności. Internet nie tak dawno obiegły zdjęcia, gdy trener oraz wielu piłkarzy obserwowało poczynania Belga podczas spotkania drużyny do lat 21. Takie obrazki również wywołują uśmiech, ponieważ zespół musi się wspierać nie tylko na boisku, ale także w trakcie walki o powrót do zdrowia i formy.
Postępy w drodze do zdrowia robi Marc Cucurella, ale Hiszpana na pewno nie zobaczymy w niedzielę. Na boisko treningowe wrócił też Dário Essugo, na którego czekamy już bardzo długo. Progres wykonuje również Jamie Gittens. Trener wykluczył udział w spotkaniu Estêvão, który nadal zmaga się z problemami zdrowotnymi.
W starciu z Arsenalem na pewno zabraknie Wesleya Fofany, który będzie pauzował na dwie żółte kartki w spotkaniu z Burnley. Niestety, długa jest ta lista nieobecnych.
Arsenal prep. 🏋️♀️ pic.twitter.com/DaYaKuBfAn
— Chelsea FC (@ChelseaFC) February 28, 2026
Przewaga Arsenalu topnieje
Po pierwszej połowie sezonu The Gunners prowadzili w tabeli z przewagą czterech punktów nad Manchesterem City. Rok rozpoczął się dla nich świetnie, ponieważ od wygranej, podczas gdy Chelsea urwała remis na Etihad Stadium. Od tego czasu średnia punktowa spadła, a zespół zaliczył kilka wpadek. W następnych ośmiu meczach Arsenal zdobył 13 punktów. Obecnie przewaga nadal wynosi pięć punktów, ale drużyna Mikela Artety ma rozegrany jeden mecz więcej.
Kibice Manchesteru City z pewnością w niedzielę staną po stronie Chelsea, która stanie przed kolejną szansą zmniejszenia straty do Aston Villi i Manchesteru United. Ostatnie wpadki z beniaminkami powiększyły tą stratę. Równie dobrze The Blues mogą polec, co także nie będzie zaskoczeniem, a przy jakimkolwiek zapuntkowaniu Liverpoolu, ekipa Roseniora spadnie na szóste miejsce.
The Gunners mają za sobą niedawne wysokie zwycięstwo w North London Derby, gdzie pokazali miejsce w szeregu Tottenhamowi. Powetowali sobie tym samym stratę punktów w Wolverhampton, które coraz bardziej zaczyna zaskakiwać – w piątek pokonali na własnym boisku Aston Villę. Do utrzymania może to jednak nie wystarczyć. Kilka dni wcześniej wysoko pokonali Wigan Athletic, ale ponownie była to reakcja na stratę punktów z Brentford. Uczciwiej wobec Pszczół byłoby powiedzieć jednak, że to właśnie one te punkty straciły, niż wywalczyły.
Arsenalowi do końca ligowych rozgrywek pozostało dziesięć spotkań. Terminarz wskazuje, że na papierze czekają tą drużynę trzy naprawdę trudne mecze, w tym kluczowy pojedynek z Manchesterem City na Etihad. Pozostałe dwa to Chelsea i Newcastle. Jak już życie pokazało nieraz, do sukcesów potrzeba jak najmniejszej liczby wpadek z pozornie słabszymi zespołami, a w lidze angielskiej nie ma łatwych meczów.
Przykładem niech będzie West Ham United, który w ostatnim czasie zaczął lepiej punktować, a pod koniec sezonu może jeszcze naprawdę namieszać.
Dostępność zawodników Artety
Poza grą nadal pozostaje Mikel Merino, który musiał przejść operację stopy. Hiszpan na konferencji prasowej wskazał, że nie ma wiadomości o nowych urazach, w związku z czym będzie dysponował niemal całą swoją kadrą. Młody Max Dowman ma zaliczyć minuty w drużynie do lat 21, natomiast sytuacja Kaia Havertza ma się wyjaśnić po ostatnim treningu przed meczem.
Podobnie jak João Pedro, dobrą formą imponuje ostatnio Viktor Gyökeres. Szwed w tym roku kalendarzowym ma już osiem trafień w czternastu spotkaniach. Jego postać wydaje się obecnie być kluczowa dla ofensywy The Gunners wespół z Eberechim Eze (obaj dublet z Tottenhamem). W środku pola trzon zespołu stanowią Declan Rice oraz Martín Zubimendi, którzy będą niejednokrotnie walczyć o kontrolę w tej strefie boiska z Moisésem Caicedo, Andreyem Santosem czy Enzo Fernándezem. Zobaczymy również, jak João Pedro, Cole Palmer i Pedro Neto wypadną tym razem na tle solidnej obrony Arsenalu.
Z pewnością czeka nas bardzo dobre widowisko.
Arsenal (A) in the #PL. 😤 pic.twitter.com/sUBPtBIcGj
— Chelsea FC (@ChelseaFC) February 26, 2026
Sędziowie meczu Arsenal – Chelsea:
Sędzia główny: Darren England
Asystenci: Scott Ledger, Akil Howson
Sędzia techniczny: Stuart Attwell
VAR: John Brooks
Asystent VAR: Dan Robathan
Przewidywany skład Chelsea:
Sánchez; James, Adarabioyo, Chalobah, Gusto; Caicedo, Santos; Neto, Palmer, Fernández, Pedro
- Źródło: własne
Najnowsze artykuły
Arsenal - Chelsea Typy – Bukmacher daje 247 zł za wytypowanie drużyny z golem
28.02.2026 14:33
Pedro Neto: Oczekujemy, że z roku na rok będziemy osiągać coraz lepsze wyniki
28.02.2026 09:48
Głosowanie na najlepszego zawodnika lutego!
27.02.2026 13:40
Poznaliśmy pary 1/8 finału Ligi Mistrzów! Chelsea zmierzy się z PSG
27.02.2026 12:53
The Athletic: Chelsea odnotowała koszmarne wyniki finansowe
27.02.2026 10:57
Chelsea i West Ham ukarane grzywną za "masową konfrontację"
25.02.2026 16:48
Szczęśliwa trzynastka brazylijskich The Blues którzy trafili gola dla Chelsea
24.02.2026 19:32
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.
Szkoda tego Burnley. Grają ambitnie, ale być może to nie wystarczy, aby się uratować. Trochę za późno zaczęli walczyć.
Natomiast Liverpool zaczyna punktować regularnie, więc możemy im już mówić "pa pa"...