Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Caluma McFarlane'a przed meczem z Fulham

Autor: Kacper Strojwąs Dodano: 06.01.2026 14:25 / Ostatnia aktualizacja: 06.01.2026 14:25

W środę, 7 stycznia, o 20:30 rozpocznie się spotkanie Chelsea w 21. kolejce Premier League. Przeciwnikiem The Blues będzie Fulham, a więc lokalny zespół. Przed tym spotkaniem Calum McFarlane spotkał się z dziennikarzami, by odpowiedzieć na ich pytania.

Czy Robert Sánchez, Marc Cucurella i Moisés Caicedo wrócą do składu?

— Wszyscy trenują dziś z zespołem. Za kilka godzin mamy jednostkę treningową i wezmą w niej udział. Po jej zakończeniu będziemy dużo mądrzejsi.

Na ten moment żaden z nich nie jest wykluczony?

— Nie, na razie nie. Przyjrzymy się, jak będą wyglądać na treningu, i wtedy podejmiemy decyzję.

Czy rozmawiałeś już z Liamem Rosenioriem? Jaka będzie twoja rola jutro?

— Rozmawiałem z Liamem krótko wczoraj wieczorem. Jest oczywiście bardzo podekscytowany objęciem tej roli, więc była to raczej krótka rozmowa. Z tego co wiem, dziś pojawi się w Cobham, więc na pewno będziemy mieli jeszcze okazję porozmawiać. Jeśli chodzi o jutro, zostałem poinformowany, że to ja poprowadzę zespół w meczu. Naszym celem jest wykonać swoją pracę najlepiej, jak potrafimy, zdobyć trzy punkty i dać Liamowi solidną bazę do dalszej pracy.

Zremisowaliście z Manchesterem City na wyjeździe, więc czy dałeś mu jakieś wskazówki podczas wczorajszej rozmowy?

— Nie.

A o czym rozmawialiście?

— To była naprawdę krótka rozmowa i wolałbym zachować jej szczegóły dla siebie. Nie zamierzam dawać Liamowi żadnych rad. To bardzo dobry trener, który świetnie rozpoczął swoją karierę. Na pewno ma własne pomysły i wizję. Moja rola polega na tym, by wspierać go w każdy możliwy sposób i pomóc mu najlepiej, jak potrafię.

Czy wasze drogi wcześniej się przecięły?

— Tak naprawdę jedynie pośrednio. Ja pracowałem w Southampton, gdy on był w Hull. Poza obserwowaniem naszych pierwszych zespołów, gdy rywalizowały ze sobą, nie mieliśmy większego kontaktu. Trzeba jednak przyznać, że w tamtych meczach jego drużyna prezentowała się bardzo dobrze i grała naprawdę atrakcyjny futbol. To jedyne moje doświadczenia związane z nim.

Czy miałeś już czas, by na spokojnie podsumować to, co udało się osiągnąć w niedzielę?

— Niespecjalnie. Wróciliśmy bardzo późno, a następnego dnia wcześnie rano znów byliśmy na nogach. Od razu przeszliśmy do pracy i przygotowań do meczu z Fulham. Nie było czasu na rozmyślanie o czymkolwiek innym niż kolejny mecz.

Ale to, co zrobiłeś, było jednak czymś wyjątkowym…

— To było świetne doświadczenie i duże wyzwanie. Nie każdy ma okazję czegoś takiego doświadczyć, więc naprawdę cieszyłem się każdą minutą. Trzeba jednak pamiętać, że to wciąż był mecz dwóch czołowych drużyn, pełnych znakomitych piłkarzy. To nie była historia „ja kontra Pep”. Owszem, było to bardzo przyjemne przeżycie, ale znaczenie miało znacznie więcej czynników.

Czego oczekujesz teraz od zespołu przed starciem z Fulham?

— Dokładnie tego samego, co przeciwko Manchesterowi City. Chcemy jak najlepiej przygotować się w ograniczonym czasie, którym dysponujemy, i zbudować coś na bazie bardzo dobrej drugiej połowy tamtego spotkania. Zawodnicy wiedzą, jak bardzo w nich wierzymy, i zależy nam na tym, by to przekonanie cały czas w nich wzmacniać.

Przeciwko City zagrali m.in. Estêvão Willian, Cole Palmer i Enzo Fernández. Co będzie kluczowe w meczu z Fulham, by utrzymać podobną intensywność? Czy odpowiednia fizyczność w środku pola zawsze będzie konieczna?

— Duży wpływ na tamto spotkanie miała oczywiście absencja Moisésa z powodu zawieszenia. Wszyscy widzą, jak świetnie gra w tym sezonie. Od momentu przyjścia do klubu prezentuje najwyższy poziom i można powiedzieć, że jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym, zawodników na swojej pozycji na świecie. Jego obecność jutro bardzo nam pomoże. W pierwszej połowie z City wyraźnie brakowało nam niektórych elementów jego gry. Z drugiej strony, Andrey Santos pojawił się po przerwie i spisał się znakomicie, dając nam większą kontrolę nad meczem zarówno z piłką, jak i bez niej. Liczę na to, że przy dostępności Moisésa będziemy w stanie zdecydowanie lepiej zapanować nad środkiem pola.

Na jakiej pozycji w dłuższej perspektywie widzisz Andreya Santosa? I czy twoim zdaniem zasługuje na więcej minut?

— Nie mnie oceniać, ile minut powinien dostawać. W ostatnim meczu był znakomity. Ma już za sobą występy w reprezentacji Brazylii, bez problemu radzi sobie na swojej pozycji i jest w pełni gotowy na grę w Premier League. Trudno o bardziej wymagające miejsce do wejścia w mecz niż przegrywanie 0:1 na wyjeździe z Manchesterem City, zwłaszcza gdy rywal w pierwszej połowie grał na bardzo wysokim poziomie. Jeśli potrafi zaprezentować się tak w drugiej połowie, to jasne jest, że stać go na grę na tym poziomie. Im częściej będzie tak występował, tym więcej szans na pewno otrzyma. Praca z nim to prawdziwa przyjemność.

To czas dużych zmian w klubie, zarówno dla zespołu, jak i kibiców. Będąc „od środka”, czujesz optymizm i pozytywne nastawienie wśród piłkarzy?

— Zdecydowanie tak. To bardzo utalentowana grupa, młoda, ambitna i głodna sukcesów. Pokazali, że potrafią rywalizować na najwyższym poziomie z najlepszymi drużynami. Każdy związany z klubem powinien być dumny z tego, co zaprezentowali w niedzielę. Patrząc w przyszłość, ten zespół ma ogromny potencjał, więc wszyscy mamy powody do ekscytacji.

Jako trener obserwujący z boku pracę Liama, zwłaszcza w Strasbourgu, jak oceniasz jego styl i podejście taktyczne?

— Bardzo lubię oglądać drużyny, które prowadzi, zarówno teraz, jak i wcześniej w Hull. Jego zespoły grają agresywnie, ofensywnie, są bardzo dobre w posiadaniu piłki i dobrze zorganizowane pod względem ustawienia na boisku. Naprawdę nie mogę się doczekać, co wniesie do tego klubu.

To chyba także dobra wiadomość dla brytyjskich trenerów, że jeden z nich obejmuje tak ważną posadę?

— To bardzo dobre pytanie. Myślę, że wielu młodych angielskich trenerów wywodzących się z akademii, niezależnie od tego, komu kibicują, będzie w pewnym sensie trzymać za Liama kciuki. To ogromna inspiracja, że ktoś o takim profilu dostaje taką szansę. Oby jak najlepiej ją wykorzystał.

Od czwartku wracasz do pracy z zespołem U-21. Jak widzisz współpracę między akademią a pierwszą drużyną?

— Mam nadzieję, że będzie funkcjonować bardzo dobrze i jestem przekonany, że tak właśnie będzie. Cobham to integralna część tego klubu i jego historii. Nawet w ostatnim meczu trzech wychowanków akademii znalazło się w wyjściowym składzie na wyjazdowe spotkanie z Manchesterem City, co jest powodem do dumy. To element DNA Chelsea. Wiem, że właściciele i dyrektorzy sportowi wierzą w ten kierunek. Naszym zadaniem jest dostarczać jak najwięcej utalentowanych młodych zawodników i w pewnym sensie „utrudniać życie” trenerowi pierwszej drużyny, dając mu realne opcje z akademii. W drugiej części ośrodka jest naprawdę wielu piłkarzy, którzy w krótkim czasie mogą zrobić duży krok do przodu.

Wspominałeś wcześniej o sytuacji kadrowej, czy Wesley Fofana również trenuje dziś z zespołem?

— Tak, zostanie dziś dokładnie sprawdzony po przyjeździe do ośrodka. Zawodnicy właśnie się meldują, więc po badaniach będziemy wiedzieli więcej.

Czy będziesz w jakikolwiek sposób zaangażowany w przygotowania do meczu z Charltonem?

— Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Zostałem poinformowany, że moim zadaniem jest poprowadzenie zespołu w meczu z Fulham. Liam rozmawiał ze mną wczoraj wieczorem i tak będzie do tego spotkania. Po nim, w czwartek, spodziewam się powrotu do pracy z zespołem U-21 i przygotowań do meczu z Crystal Palace w sobotę.

Czy wiesz, dlaczego Liam nie poprowadzi zespołu przeciwko Fulham?

— Nie.

Jego pierwsze dwa spotkania to mecze pucharowe — z Charltonem i Arsenalem. Czy twoim zdaniem to może mu pomóc, że nie zacznie od razu w Premier League?

— Nie sądzę. Został mianowany menedżerem Chelsea, bo klub wierzy, że poradzi sobie z wyzwaniami Premier League. Każdy mecz w Chelsea wiąże się z presją i koniecznością zwycięstwa, tak było zawsze i on doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Nie ma znaczenia, czy to liga, czy puchar. Przyjdzie, narzuci swoje pomysły i wszyscy będziemy go w tym wspierać.

Spodziewasz się płynnego przejścia między pracą z twoim sztabem, a sztabem Liamia?

— Myślę, że tak. Zawodnicy są w bardzo dobrym momencie. Wiele razy podkreślałem poziom, jaki prezentowali w tym sezonie, teraz chodzi głównie o regularność. Jestem przekonany, że Liam z dużym entuzjazmem podejdzie do tego wyzwania, będzie miał pełne zaufanie zespołu, a my wszyscy będziemy go wspierać. Wierzę, że ta zmiana przebiegnie bardzo płynnie.

Jesteś stosunkowo krótko w klubie. Co powiedziałbyś komuś, kto dopiero do niego dołącza? Jak wygląda praca w Chelsea „od środka”?

— To były fantastyczne sześć miesięcy. Wszyscy, od akademii aż po pierwszy zespół, są zgodni co do kierunku, w jakim chcemy zmierzać. To naprawdę świetne miejsce do pracy. Bardzo mi się tu podoba i dokładnie takiego środowiska chcemy dalej budować.

Fulham zagrało w niedzielę ustawieniem z piątką obrońców. Jak przygotować się na taki wariant?

— To bardzo dobre pytanie. Rzeczywiście zmienili ustawienie przeciwko Liverpoolowi, inne niż to, którym posługiwali się przez większość sezonu. Musimy więc być gotowi na dwa różne scenariusze i postarać się, by nasze założenia były jak najbardziej spójne w obu przypadkach, tak aby uniknąć chaosu lub nerwowych korekt w trakcie meczu. Chcemy być przygotowani na każdą ewentualność. Podobnie było na Etihad — Manchester City nie zagrał dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy, ale potrafiliśmy się dostosować. Ogromne brawa należą się zawodnikom, bo to oni muszą uwierzyć w plan i wcielić go w życie na boisku. Zrobili to bardzo dobrze i jestem przekonany, że również teraz będziemy gotowi na każdy wariant.

kacper01

Kacper Strojwąs

Student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej z pasją do sportu, a przede wszystkim piłki nożnej, którą interesuje się od najmłodszych lat. Od 2012 roku kibic Chelsea, co z czasem przerodziło się w fascynację całą angielską Premier League. Regularnie śledzi również zmagania w innych dyscyplinach, takich jak siatkówka, sporty zimowe, czy sporty motorowe. Wolne chwile ponadto chętnie spędza na oglądaniu filmów i seriali.

 


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close