Konferencja prasowa Xabiego Alonso przed meczem z Evertonem
Dodano: 17.10.2026 10:44 / Ostatnia aktualizacja: 17.10.2026 10:44Xabi Alonso spotkał się wczoraj z mediami przed nadchodzącym spotkaniem z Evertonem. Poniżej przedstawiamy pełen transkrypt.
Co może pan powiedzieć o kontuzji Reece’a Jamesa?
— Wszyscy jesteśmy rozczarowani, a szczególnie sam Reece. Chciał dobrze rozpocząć grę po przerwie reprezentacyjnej, ale podczas ostatniego treningu doznał urazu. Chcieliśmy zachować ostrożność i poczekać na wyniki badań. Teraz operacja przebiegła pomyślnie, wszystko się udało i nadal będziemy go wspierać.
Będzie blisko drużyny. Nawet kiedy nie może grać, ma na nią ogromny wpływ. Życzę mu jak najszybszego powrotu do zdrowia. Nie wyznaczamy konkretnego terminu, ale będzie pauzował przez kilka tygodni.
Jak długo, według pana, James będzie wyłączony z gry? Pojawiają się sugestie, że może to potrwać nawet trzy miesiące.
— Nie znamy dokładnego terminu. Na pewno będzie to kilka tygodni. Nie będzie to krótka przerwa — nie mówimy o dwóch czy trzech tygodniach, lecz o dłuższym okresie. Później zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja przed Bożym Narodzeniem i po świętach. Czas pokaże.
Najważniejsze, żeby wszystko zostało przeprowadzone we właściwy sposób, aby Reece czuł się dobrze i wrócił do gry w jak najlepszej dyspozycji. To rozczarowujące dla wszystkich, a przede wszystkim dla niego, ale mamy szeroką kadrę i musimy sobie radzić z kontuzjami.
Jak ocenia pan możliwości, którymi dysponuje teraz w środku pola na najbliższy okres?
— Do kolejnej przerwy reprezentacyjnej rozegramy jeszcze cztery mecze Premier League i jedno spotkanie pucharowe. Myślę, że będziemy w stanie dobrze sobie poradzić z zawodnikami, których mamy do dyspozycji. Mamy różne opcje, a niektórzy piłkarze już występowali na tych pozycjach. Są też inni, którzy mogą nam pomóc, dlatego jesteśmy spokojni.
Czy kontuzja Reece’a wpłynie na podejście klubu do styczniowego okna transferowego, jeśli chodzi o ewentualne sprowadzenie nowego zawodnika?
— Nie sądzę, ponieważ spodziewamy się, że do tego czasu Reece wróci do gry, być może nawet kilka tygodni wcześniej. Zobaczymy, bo nie znamy dokładnego terminu jego powrotu. Nie powinno to więc wpłynąć na nasze plany.
Reece jest dla pana niezwykle ważnym zawodnikiem, ale z perspektywy menedżera jak trudne jest radzenie sobie z jego dostępnością, skoro w ciągu ostatnich dwóch lat pojawiały się z tym problemy?
— Nadal jest bardzo ważnym piłkarzem i kapitanem drużyny. Ma ogromny wpływ na zespół. Mam nadzieję, że po wyleczeniu tego urazu będzie dostępny przez wiele spotkań. Ciężko pracuje i ma odpowiednie nastawienie. Potrzebujemy go.
Czy w tym tygodniu pojawiły się jakieś nowe informacje dotyczące kontuzji w zespole?
— Nie.
Jak dużą wagę przywiązuje pan do oczekiwanych goli, czyli xG? W tym sezonie wiele się o tym mówi, ponieważ Chelsea zdobywa więcej bramek, niż sugerowałby ten wskaźnik. Czy taki poziom jest do utrzymania? Czy możecie nadal strzelać tak często?
— Mam taką nadzieję. Naszym celem jest utrzymanie tego poziomu. Z pewnością nie rozmawialiśmy jednak wystarczająco dużo o tym, jak ograniczyć liczbę traconych bramek.
Jeśli utrzymamy skuteczność w ataku, a jednocześnie będziemy tracić mniej goli, znajdziemy się w znacznie lepszej sytuacji. Musimy jednak koncentrować się na każdym kolejnym spotkaniu, a jutrzejszy mecz z Evertonem będzie trudny.
Nie możemy się już doczekać tego spotkania. Czeka nas intensywny mecz, wymagający pod względem fizycznym i rozgrywany w wysokim tempie. Nie byłem jeszcze na tym stadionie, ale słyszałem, że panuje tam świetna atmosfera. Z niecierpliwością czekamy na ten mecz.
Powiedział pan, że czeka was trudne spotkanie. To wasz pierwszy mecz wyjazdowy od czasu starcia z Brentford. Jak bardzo liczy pan na to, że drużyna wyciągnęła wnioski z tamtego doświadczenia? Co chciałby pan zobaczyć jutro?
— Chcę, żebyśmy potrafili rywalizować i rozumieli, czego potrzeba, aby wygrywać mecze Premier League na wyjazdach, szczególnie na trudnych stadionach, gdzie kibice tworzą wyjątkową, pełną emocji atmosferę.
Musimy umieć sobie z tym radzić, odpowiednio grając, ale również dobrze walcząc na boisku. Z pewnością nie zapomnieliśmy doświadczeń z meczu z Brentford.
W spotkaniu z Bournemouth Chelsea ustawiła się bez piłki w formacji 4-4-2. Jak ocenia pan występ zawodników w tym ustawieniu? Wyglądało na to, że lepiej im ono odpowiadało. Dlaczego zdecydował się pan na taką formację?
— Chcemy być elastyczni, ale jednocześnie zachowywać solidność, niezależnie od tego, czy naciskamy na rywala wysoko, czy nieco niżej. Zależy nam na odpowiednich odległościach między zawodnikami i właściwej równowadze. Przeciwko Bournemouth zdecydowaliśmy się na takie ustawienie.
Mecz z Evertonem będzie wyglądał inaczej. To drużyna, która robi wiele dobrych rzeczy i ma wielu bardzo dobrych, doświadczonych zawodników.
Najważniejsze są jednak nasze zasady gry. Możemy ustawić się w formacji 4-4-2 albo 5-2-3, ale kluczowe pozostają odległości między piłkarzami, wzajemna pomoc i zachowanie odpowiedniej równowagi. Tego potrzebujemy w defensywie. Gra z piłką to już osobna kwestia.
Mówiąc konkretniej o pomocnikach grających bez piłki: wydawało się, że często asekurowali środkowych obrońców i bocznych defensorów, szczególnie gdy drużyna ruszała do ataku. Czego przede wszystkim oczekuje pan od pomocników w fazie defensywnej?
— Uważam, że pomocnicy muszą podejmować podczas meczu bardzo, bardzo, bardzo wiele decyzji. To drobne wybory, które mogą wydawać się nieistotne, ale w rzeczywistości mają ogromne znaczenie.
Oznacza to, że muszą zawsze myśleć o jeden krok do przodu i przewidywać rozwój wydarzeń. Myślę, że pracujemy nad tym z Moim [Moisésem Caicedo], Hendo [Jordanem Hendersonem], Romem [Romeo Lavią] i [Valentinem] Barco. Kiedy to funkcjonuje, zazwyczaj
Kiedy grają na odpowiednim poziomie, zazwyczaj pomagają również zawodnikom wokół siebie, ponieważ znajdują się w samym centrum wydarzeń. Muszą czerpać satysfakcję z odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa.
Wielu zawodników wspominało o pana przemowach do drużyny, a szczególnie Morgan Rogers, który powiedział, że doskonale wie pan, jak zmotywować zespół i wzbudzić w nim odpowiednie emocje. Różni trenerzy mają różne podejście do komunikacji z drużyną. Czy planuje pan swoje przemowy, czy raczej są one spontaniczne? Jak pan do tego podchodzi?
— Wszystko zależy od chwili i nie przypisuję sobie za to zasług. Uważam, że najważniejsi są zawodnicy. Nie sądzę, żeby przemowy na konferencjach prasowych miały większe znaczenie, ponieważ czasami można coś powiedzieć, a potem przegrać mecz. Nie należy więc przypisywać im zasług ani obwiniać ich za porażki.
Z pewnością jednak trzeba wywierać wpływ na zespół, ponieważ emocjonalna strona gry jest bardzo ważna. Czasami przemowa przychodzi naturalnie, a czasami ma bardziej taktyczny charakter. Wszystko zależy od sytuacji i od tego, co w danym momencie czuję.
Nie wiem z wyprzedzeniem, co dokładnie powiem drużynie tuż przed meczem. Zobaczymy, co przyjdzie mi do głowy, kiedy dotrę na stadion. Miałem powiedzieć Goodison Park… a przecież teraz to Hill Dickinson Stadium. Jestem staroświecki! [śmiech]
Reece jest kapitanem, a Enzo Fernández pełni funkcję wicekapitana. Jak obecnie wygląda struktura przywództwa w zespole?
— Wszystko funkcjonuje dobrze. Mamy Moiego, mamy Leviego [Colwilla] i innych zawodników, którzy biorą na siebie odpowiedzialność i świetnie wywiązują się ze swoich ról. Pozostali ich wspierają i widzą ich z opaską kapitańską. Nie ma z tym żadnego problemu.
Kto przejmie teraz odpowiedzialność pod nieobecność Reece’a? Wspomniał pan o Levím i Moim. Jak chce pan, żeby zachowywali się w roli liderów, kiedy Reece nie może grać?
— Można być kapitanem również bez opaski i dla mnie nie stanowi to problemu. Oczywiście, kiedy ją zakładasz, powinieneś być z tego dumny i brać na siebie odpowiedzialność. Jednak można być liderem również bez niej.
To ważne i właśnie dlatego mamy grupę kapitanów. To oni powinni wyciągać z pozostałych zawodników to, co najlepsze. Nie chodzi wyłącznie o dzień meczowy — muszą dbać o te kwestie również w trakcie tygodnia.
Co każdy z pozostałych liderów wnosi do zespołu? Co daje drużynie Levi, co Moi, a co na przykład Jordan Henderson lub Cole Palmer?
— Każdy wnosi własną osobowość. Levi różni się od Reece’a, Moi jest inny, podobnie Cole i Hendo. Każdy ma swoje cechy.
Dlatego tak ważne jest dla mnie, żeby mieć w zespole odpowiednie połączenie osobowości, umiejętności i zawodników znajdujących się na różnych etapach kariery. Mogą się wzajemnie uzupełniać. Uważam, że pod tym względem jesteśmy obecnie w dobrej sytuacji.
Dlaczego więc w wygranym 5:1 meczu z Bournemouth opaskę kapitańską nosił Levi, a nie Moi?
— Nie mogę podać dokładnego wyjaśnienia.
Kiedy Emmanuel Emegha będzie gotowy do gry?
— Jeszcze nie teraz. Wczoraj poczuł coś niepokojącego, ale to drobny problem. W przyszłym tygodniu wróci do treningów, jednak nadal nie będzie w stu procentach gotowy do występu w meczu.
Kiedy jest w pełni zdrowy, to wyjątkowy zawodnik. Ma 1,95 metra wzrostu, jest szybki, atakuje wolne przestrzenie i stanowi zagrożenie dla rywali. Dlatego musi być w pełni sprawny.
Na razie pojawiały się u niego drobne problemy i niestety nie mogliśmy z niego korzystać. Czekamy, aż poczuje się dobrze i będzie mógł pomóc drużynie. Kiedy znajdzie się w optymalnej formie, obrońcy będą mieli z nim sporo problemów.
Czy ma pan już na myśli konkretny termin jego powrotu?
— Jeszcze nie, ale minie kilka tygodni.
Jeden z poprzednich trenerów Chelsea sugerował, że kiedy Reece był kontuzjowany kilka lat temu, oczekiwał od niego większego zaangażowania przywódczego wobec zespołu, niż faktycznie otrzymał.
Kto tak powiedział?
— Jeden z pana poprzedników. Enzo Maresca. Jak bardzo jest pan przekonany, że otrzyma od swojego kapitana to, czego potrzebuje?
— Jestem o to bardzo spokojny. Uważam, że Reece jest niezwykle dumny z gry dla tego klubu i z tego, że doszedł do obecnego momentu kariery. Spędził tu wiele lat i przeszedł przez różne etapy.
Teraz podejmuje się odpowiedzialności w bardzo naturalny sposób, zgodnie z własnym stylem przywództwa. Koledzy z drużyny darzą go ogromnym szacunkiem, a on sam może liczyć na wsparcie pozostałych zawodników.
Oglądanie pana drużyny to prawdziwa przyjemność. Zakładam, że na ławce trenerskiej emocje są nieco inne, bo momentami można się o was martwić. Czy uważa pan, że aby zacząć regularnie zachowywać czyste konta, Chelsea będzie musiała poświęcić część swojej ofensywnej gry? Czy zespół będzie w stanie nadal strzelać tak wiele bramek, grając tak odważnie do przodu? Czy to jeden z problemów, z którymi próbuje się pan uporać w pierwszych tygodniach pracy?
— Nie, nie sądzę. Myślę, że czyste konta w końcu przyjdą. Nie powinniśmy mieć na ich punkcie obsesji. Naszym celem jest wygrywanie i rywalizowanie na możliwie najwyższym poziomie. Jestem przekonany, że z czasem zaczniemy również częściej kończyć mecze bez straty bramki.
Chcemy grać z odpowiednią równowagą i kontrolą, ale jednocześnie tworzyć sytuacje bramkowe. Nasza siła ofensywna jest fantastyczna. Zawodnicy dobrze się rozumieją i mają między sobą odpowiednią chemię, dlatego musimy nadal maksymalnie wykorzystywać ich potencjał, a jednocześnie poprawiać regularność.
Jak dotąd nie byliśmy w pełni zadowoleni z naszej gry w defensywie, ale jestem przekonany, że w najbliższym okresie będziemy prezentować się pod tym względem lepiej.
- Źródło: football.london
Skrót: Everton FC 0:2 Chelsea FC
17.10.2026 16:17
Składy: Everton FC vs. Chelsea FC
17.10.2026 12:16
Everton - Chelsea: gdzie oglądać mecz? Transmisja na żywo w TV i online (17.10.2026)
17.10.2026 08:04
Gdzie oglądać mecze 7. kolejki Premier League 2026/27? Transmisje TV i online za darmo
17.10.2026 07:02
Reece James był operowany w związku z kontuzją kolana
16.10.2026 10:38
Rogers o João Pedro: wkłada ogrom pracy w grę zespołu
16.10.2026 10:08
BBC: Xabi Alonso nie próżnował podczas przerwy reprezentacyjnej, choć dużo czasu spędził... w biurze
15.10.2026 17:30
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.