Konferencja prasowa Liama Roseniora po meczu z Brighton
Dodano: 22.04.2026 09:03 / Ostatnia aktualizacja: 22.04.2026 09:03Po przegranym meczu przeciwko Brighton, Liam Rosenior wypowiedział się o występach poszczególnych zawodników, nieakceptowalnym zachowaniu oraz przepraszał kibiców.
Słaby występ...
- W kwestii podstaw, w kwestii dumy, jaką powinno się mieć z noszenia tej koszulki, to było nie do zaakceptowania. Broniłem piłkarzy i jestem za to odpowiedzialny. Zawsze to powtarzałem. Po dzisiejszym wieczorze uważam, że piłkarze również muszą spojrzeć w lustro i ocenić to, co z siebie dali. Można rozmawiać o taktyce, ale taktyka przychodzi dopiero po podstawach. Chodzi o większą odwagę w grze, wygrywanie pojedynków, wygrywanie górnych piłek, wślizgów, a nie tracenie fatalnych bramek. To był dziś występ nie do zaakceptowania.
Czy sprawiedliwe jest stwierdzenie, że istnieje rozdźwięk między tobą a piłkarzami, a może między kibicami a piłkarzami lub kibicami a tobą?
- Sądząc po tym występie, tak to wygląda. Nie będę kłamał. To było nie do przyjęcia. Nie czuję, żeby istniał rozdźwięk między mną a zawodnikami. Pracujemy z nimi bardzo blisko na treningach, podczas indywidualnych spotkań i odpraw zespołu. Dajemy piłkarzom z siebie wszystko. Brakuje jednak ducha i wiary, co może tworzyć perspektywę sprawiającą, że wygląda to w określony sposób. Nie mogę z tym teraz polemizować, ponieważ seria, w której jesteśmy, jest niedopuszczalna, a ten występ zdecydowanie taki był.
Co sądzisz o okrzykach kibiców na twój temat?
- Jeśli chodzi o kibiców, rozumiem ich. Rozumiem ich frustrację. To moja praca jako głównego trenera i menedżera klubu piłkarskiego. Ostateczna odpowiedzialność spada na mnie. Mam grubą skórę i rozumiem, dlaczego fani są sfrustrowani. Sam jestem sfrustrowany występami, które prezentujemy. Muszę po prostu dalej ciężko pracować ze sztabem i zawodnikami. Muszę jednak naprawdę przyjrzeć się temu, jak podchodzimy do meczów oraz sprawdzić personalia w zespole. Muszę wiedzieć, komu mogę ufać i na kim polegać w trudnych chwilach, bo dzisiaj zbyt mało graczy to pokazało.
Czy trudno jest dostrzec sposób na odwrócenie tej sytuacji, gdy widzi się tak wątpliwe zaangażowanie piłkarzy?
- Widziałem to zaangażowanie przeciwko Manchesterowi United trzy dni temu. To właśnie rozczarowało mnie najbardziej. Przegraliśmy tamten mecz, ale występ był bardzo, bardzo dobry. Dzisiaj było zupełnie odwrotnie pod każdym względem. To jest dla mnie teraz najtrudniejsze do zniesienia. Jestem bardzo świeżo po meczu. Jestem emocjonalną osobą. To jest po prostu nie do zaakceptowania. To słowo klucz: nie do zaakceptowania. Przegraliśmy 80% pojedynków. Nie wygraliśmy żadnej górnej piłki. Dwie bramki padły w sytuacjach, w których mogliśmy wybić piłkę głową, co jest podstawą futbolu, a my tego nie zrobiliśmy. Na żadnym poziomie, jeśli popełniasz takie błędy i wykazujesz taki brak zaangażowania w grę, nie będziesz wygrywać meczów.
Sposób, w jaki mówisz o występach piłkarzy, sugeruje, że w tych podstawowych kwestiach właściwie nie grają oni dla ciebie...
- Nie. W tej chwili bez względu na to, czy grają dla mnie, bo tu nie chodzi o granie dla mnie. Chodzi o granie dla klubu. Chodzi o granie dla tej koszulki. Chodzi o granie po to, by wygrywać mecze. Mogę mówić o tym, co widziałem dziś wieczorem. Można w tym wyczytać, co się chce, czy grają dla mnie, czy nie, ale ten występ sam w sobie był kompromitujący. Był zaprzeczeniem wszystkiego, w co wierzę.
Czy uważasz, że piłkarze są w stanie przyjąć taką krytykę?
- Przekonamy się. Do tej pory ich nie krytykowałem. Broniłem ich. Zasługiwali na to. Ale będę mówił prawdę. Zawsze wychodzę tutaj i mówię prawdę. Obwiniam również siebie. To nie jest tylko zwalanie winy na piłkarzy. Jestem częścią tego procesu.
Czy bycie tak otwartym i brutalnym wobec piłkarzy nie jest czasem ryzykiem dla menedżera?
- Zawsze powtarzałem, że będę szczery i jestem szczery wobec zawodników. Jestem szczery wobec was, tak bardzo, jak tylko potrafię. Nie rzucam nikogo na pożarcie. To był występ nie do zaakceptowania. A ja stoję na czele tego wszystkiego. Skoro tu wychodzę, to dlatego, że gramy dla Chelsea. Ja zarządzam Chelsea. Krytyka i presja są wpisane w ten klub. Więc jeśli nie potrafisz sobie z tym poradzić, nie powinieneś tu być. To tak proste. To jest coś, czym musimy się zająć w tym tygodniu. Ale trzeba się tym zająć również w dłuższej perspektywie. To musi zostać naprawione.
Czy myślisz, że masz wystarczająco dużo czasu, aby się tym zająć przed niedzielą?
- Muszę ten czas znaleźć. Muszę pracować ze sztabem 24 godziny na dobę. Musimy podjąć właściwe decyzje dotyczące drużyny przed ogromnym meczem w niedzielę. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby odwrócić tę kartę.
- Źródło: football.london
Składy: Brighton & Hove Albion - Chelsea
21.04.2026 20:27
Premier League. Brighton - Chelsea gdzie oglądać? Transmisja TV i online (21.04.2026)
21.04.2026 10:25
talkSPORT: Latem Chelsea będzie chciała sprzedać Alejandro Garnacho
20.04.2026 13:03
Delap: Jeśli dopracujemy kilka szczegółów, powinno być dobrze
19.04.2026 14:54
Analiza: Kolejny nieudany wieczór Chelsea
19.04.2026 08:29
Caicedo: Wszystko robiliśmy dobrze. Zabrakło nam tylko szczęścia
19.04.2026 07:50
Skrót: Chelsea FC 0:1 Manchester United FC
19.04.2026 07:24
Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.
"Zawsze powtarzałem, że będę szczery" tymczasem kilka tygodni temu mówił że Sanchez i Jorgensen to światowa klasa jeśli chodzi o grę nogami i Pedro Neto też światowa klasa XDD Czy szczery czy odklejony, nie mam pojęcia. Wiem tylko jedno - Leeds w niedziele i porażka będzie jego końcem.
Co za gość!!
Niesamowity tupet!
To twoja wina, że wszyscy oprócz Hato i Trevora odpuścili!
Przepraszaj na kolanach za to coś ty odjebał i składaj rezygnację!
Co ty gościu bredzisz..
Nie bredzę, tak postrzegam postawę Roseniora. Nie tylko ja. Sprawdź opinię innych osób, myślących tak jak ja, którzy na yt publikują czyli Benson fc, Rory Jenkins i chociażby Matissermani.
Rosenior powinien podac się do dymisji po przegranym w skandaliczny stylu, najgorszym historycznie Chelsea dwumeczu w europejskich pucharach.
Nie zrobil tego i doprowadził do tego, że po raz pierwszy od 1912 r. w ostatnich 5 meczach nie zdobyliśmy żadnej bramki. Rekord od 114 lat!
Mało?