Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Liama Roseniora przed meczem z Brighton

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 20.04.2026 16:04 / Ostatnia aktualizacja: 20.04.2026 16:04

Liam Rosenior spotkał się z mediami przed nachodzącym spotkaniem z Brighton.

Podwójna kolejka, jeden mecz już przegrany - może Chelsea w końcu pozytywnie zaskoczy? Mimo koszmarnej formy angielski trener wszedł do pokoju konferencyjnego uśmiechnięty od ucha do ucha, ażeby po raz kolejny powiedzieć jak ważne jest to, żeby w końcu się obudzili. Zapraszamy do odczytu pełnego transkryptu.

Zabrakło João Pedro, a do tego kontuzję złapał Estêvão oraz Enzo Fernández. Jak z ich stanem zdrowia?

— João zdołał dojść do siebie, ale ostateczną decyzję podejmiemy jutro rano. Jest to na pewno ogromny pozytyw. Jeśli chodzi o Este [Estêvão] to na pewno jutro nie zagra. Za to z Enzo wszystko w porządku.

Cała reszta kadry bez urazów?

— Tak, wszyscy są w formie i pod tym względem nie mam nic do dodania.

Czy każda porażka skrupulatnie oddala Was od Ligi Mistrzów?

— Sami dorobiliśmy sobie roboty. Nie możemy się mimo wszystko poddać i musimy walczyć do samego końca. Wiemy jak gra Brighton. Z Manchesterem United dobrze wyglądaliśmy pod aspektem intensywności, ale nie udało nam się utrzymać czystego konta oraz wykorzystać nadarzających się okazji. Stąd musimy być bardziej uważni zarówno pod swoją, jak i bramką przeciwników.

Od marca oddaliście 67 strzałów - najwięcej w lidze. Jak do tego podchodzicie, mając jednocześnie na uwadze nie największą liczbę zdobywanych przez Was goli?

— Jako trener musisz opierać się na danych i musisz wierzyć w proces. Niemniej w tym momencie schodzi to na boczny plan i musimy po prostu zacząć wygrywać. Jakby nie patrzeć stanowi to podstawę funkcjonowania tego klubu, a przecież tego właśnie ostatnio brakuje. Musimy pokazać, że chcemy to nadrobić właśnie podczas jutrzejszego starcia.

Jak bardzo szkodliwe byłoby nieukończenie sezonu w pierwszej piątce?

— Nie można tak o tym myśleć. Mówiłem już na poprzedniej konferencji prasowej, że będziemy reagować na każdą sytuację na bieżąco. W tej chwili to trudne zadanie, ale musimy skupić się tylko na wygraniu jutrzejszego meczu, przeciwko – jak powiedziałeś – bardzo dobrej drużynie Brighton. Musimy upewnić się, że trenujemy bardzo dobrze, co dziś zrobiliśmy, i jedziemy do Brighton, ale jedynym celem musi być zwycięstwo.

Behdad Eghbali bardzo dobrze wypowiadał się o tobie w zeszłym tygodniu. Czy czujesz podobne wsparcie od właścicieli?

— W stu procentach. Wspierają mnie w codziennych rozmowach, dyrektorzy sportowi są zaangażowani, byli fantastyczni we wsparciu dla mnie i drużyny. Polegamy na nich, wiemy, że musimy wygrywać mecze już teraz. To nie stoi w sprzeczności z tym, co chcemy zrobić, czyli zapewnić klubowi długoterminowy sukces.

Czy zobaczymy jeszcze Leviego Colwilla w tym sezonie?

— Mam taką nadzieję, że tak, zobaczycie go przed końcem sezonu. Plan dla Leviego – to był mecz na niskim poziomie intensywności, 60 minut to był dla niego bardzo dobry początek. Chcemy, żeby zagrał też w następnym meczu U-21 w sobotę, stopniowo go budować, bo wraca po naprawdę poważnej kontuzji. Rehabilitacja przebiegła bardzo dobrze, dziś trenował, robi duże wrażenie na grupie. Widać jego obecność na boisku treningowym. Nie mogę się doczekać, aż wróci do zespołu.

Co jest łatwiejsze do naprawy – brak goli czy brak czystych kont?

— Dobre pytanie. Jeśli chcesz wygrywać mecze, musisz utrzymywać czyste konta. To znak rozpoznawczy każdej drużyny. Mamy zawodników, znakomitych zawodników, którzy potrafią strzelać gole w kluczowych momentach. Ostatnio się to nie zdarzało, ale najbardziej rozczarowujące są gole, które tracimy. Musimy stworzyć sobie fundament w meczu, który da pewność naszym ofensywnym zawodnikom, żeby mogli robić to, co potrafią najlepiej. Nie da się wygrywać każdego meczu, strzelając dwa czy trzy gole – musimy bardzo szybko poprawić to, jak tracimy bramki.

Moises Caicedo nosi opaskę kapitana. Jakim jest liderem w szatni?

— Moi daje przykład. Cieszę się, że związał swoją przyszłość z klubem na dłużej. To ktoś, kto prowadzi drużynę swoją odwagą, sposobem przyjmowania piłki, pressingiem, odbiorami, bieganiem i walką dla zespołu. To są wartości, które – moim zdaniem – prowadzą do sukcesu.

Brighton to klub, który dobrze znasz. Jakie są ich największe atuty?

— Oglądałem ich mecz na żywo przed naszym spotkaniem, przeanalizowaliśmy go i wiele innych. Fabian Hurzeler wykonuje fantastyczną pracę. To klub zbudowany w sposób zapewniający stabilność. Mają zawodników, którzy od dawna rozumieją system, i będą bardzo trudnym rywalem.

Co było dla ciebie największym wyzwaniem w ostatnich czterech miesiącach?

— Dla każdego trenera, który przychodzi w trakcie sezonu, największym wyzwaniem jest jak najszybsze poznanie zawodników. Nie tylko pod względem taktycznym czy technicznym, ale też ich przyzwyczajeń i rutyny. Trzeba uważać, żeby nie zmieniać wszystkiego zbyt szybko. To było trudne przy liczbie meczów i treningów, jakie mieliśmy. Potrzeba czasu, żeby wszystko wdrożyć. Jeśli chodzi o wyniki, nie były ostatnio dobre i to musimy poprawić.

Dlaczego nie były dobre?

— Analizujemy dużo danych i meczów. Wiele sprowadza się do pojedynczych momentów. Mecz z Manchesterem United to podsumowuje – mieli jeden celny strzał, a kończy się golem dla nich. Musimy być skoncentrowani w kluczowych momentach, bo inaczej tracimy pewność siebie. Do końca sezonu musimy grać bardziej uważnie w defensywie i spróbować zdobywać pierwszego gola.

Często używasz słowa „proces”. Czy nie czas skupić się po prostu na wygrywaniu?

— To wszystko jest częścią procesu. Sposób treningu, przygotowania taktyczne – to proces prowadzący do wygrania meczu. Mamy proces krótkoterminowy i długoterminowy. Od pierwszego dnia mówię jasno – chcemy wygrywać teraz. Tego wymaga ten klub, a my tego ostatnio nie robimy. Dlatego teraz proces oznacza jedno – wygrać jutrzejszy mecz z Brighton.

Przed wami ważny tydzień…

— Bardzo ważny. Właśnie dla takich meczów gra się w piłkę. Jutro wielkie spotkanie, potem półfinał FA Cup z Leeds. Teraz jest moment, żeby dostarczyć wyniki.

Obawiasz się spadku w tabeli?

— Nie chodzi o miejsce w tabeli ani o inne drużyny. Chodzi o nasze standardy i nasze występy. Musimy zatrzymać tę serię. Nie wygraliśmy wystarczająco dużo meczów i to musi się zmienić. Musimy skupić się na tym, jak gramy i wygrywać.

Jak ważne jest utrzymanie poparcia kibiców?

— Musimy wygrywać, tego wymaga ten klub i tego oczekują kibice. Nie mogę mówić o długim terminie, jeśli nie realizujemy celów krótkoterminowych. Ostatnio nie byliśmy wystarczająco dobrzy i to musi się zmienić – to moja odpowiedzialność jako trenera.

Czy rozmowy o transferach już trwają?

— Od momentu, gdy przyszedłem w styczniu, odbyliśmy wiele rozmów o tym, czego klub potrzebuje teraz i w przyszłości. Chcemy regularnie zdobywać trofea i odnosić sukcesy. Mamy jasną wizję tego, co trzeba zrobić, aby przywrócić klub na właściwe miejsce.

Czy byłeś rozczarowany reakcją Wesleya Fofany?

— Widziałem dwa nagrania – jedno pokazujące Enzo, ale urwane przed tym, jak się przywitaliśmy. Tak to działa. Wes jest bardzo emocjonalny, ale w dobrym sensie. Lubię go. Rozmawiałem z nim – był po prostu rozczarowany wynikiem. Mógł pokazać emocje inaczej i o tym też rozmawialiśmy. Ale obraz z zewnątrz nie oddaje rzeczywistości. Mamy dobrą grupę, ciężko pracujemy, tylko wyniki się nie zgadzają. Wes przeprosił za reakcję, ale to młodzi zawodnicy, którzy będą popełniać błędy.

Czy wpłynie to na jego wybór do składu?

— Nie.

Wspominałeś o pełnym wsparciu klubu. Jak się ono przejawia?

— Nie chodzi o uspokajanie. Chodzi o szczerość. O analizę błędów – moich i zespołu – i otwarte rozmowy. Jeśli nie jesteś szczery, nie poprawisz się. Popełniłem błędy i popełnię kolejne, każdy trener tak ma. Ale dzięki wsparciu ludzi w klubie możemy o tym otwarcie rozmawiać. Wszyscy jesteśmy zgodni co do celu i chcemy sukcesu dla klubu.

Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close