Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Liama Roseniora i Reece'a Jamesa przed meczem z Newcastle

Autor: Hubert Anuszkiewicz Dodano: 13.03.2026 15:47 / Ostatnia aktualizacja: 13.03.2026 15:47

Liam Rosenior spotkał się z mediami przed nadchodzącym starciem z Newcastle United.

Po raz kolejny poza trenerem dziennikarze zadali także pytania piłkarzowi, ponownie bocznemu obrońcy, tym razem kapitanowi - Reece'owi Jamesowi. Sporo przeczytacie o analizie meczu z PSG, o nastawieniu przed rewanżem, spotkaniu w lidze i nowym kontrakcie Anglika. Poniżej znajdziecie pełen transkrypt konferencji prasowej:

Reece, opowiedz nam o swojej decyzji o podpisaniu nowego kontraktu z Chelsea.

— Szczerze mówiąc, to nie była trudna decyzja. Wychowałem się w tym klubie. Kocham ten klub. Doświadczyłem tutaj wygrywania i wierzę, że w przyszłości czeka nas jeszcze wiele sukcesów.

Jeśli chodzi o tę wiarę, jak duże masz zaufanie do kierunku, w którym klub zmierza w najbliższych latach?

— Rozmawiałem ze wszystkimi w klubie, od samej góry — od właścicieli po dyrektorów sportowych — i w pełni popieram projekt oraz to, co próbujemy tutaj zbudować.

Jak ważna jest ta umowa dla klubu?

— Nie mogę przestać się uśmiechać, bo zatrzymaliśmy najlepszego piłkarza na świecie na swojej pozycji. Miał wiele możliwości odejścia z tego wspaniałego klubu. Najważniejsze jest to, że jest z nami od bardzo młodego wieku i wierzy w to, co robimy oraz dokąd zmierzamy. Rozmawialiśmy o tym wiele razy. To, że podpisał kontrakt i obdarzył nas zaufaniem, jest ogromnym krokiem.

Dlaczego uważasz, że Reece jest najlepszym piłkarzem na świecie na tej pozycji?

— Czy naprawdę muszę to tłumaczyć, kiedy widzicie go na boisku? Nie chcę go zawstydzać. Jest znakomity. Gdy poznasz Reece’a, podziwiasz go nie tylko jako piłkarza. Potrafi grać na wielu pozycjach, jest świetny technicznie, potrafi strzelać gole, dobrze broni, ma świetną motorykę i rozumienie taktyki. Najbardziej imponuje mi jednak jego pokora jako człowieka. Dzięki temu rozumiesz, dlaczego ma i będzie miał taką karierę. Dopóki tu jestem, będzie kapitanem Chelsea i moim liderem. Te dwa i pół miesiąca pracy z nim były naprawdę bardzo dobre i teraz jeszcze lepiej rozumiem, dlaczego jest takim zawodnikiem. Mam nadzieję, że będzie tu miał bardzo udaną karierę.

Jakie są najnowsze informacje o Estevao Willianie i Jamie Gittensie?

— Jamie wrócił już do treningów, co jest świetną wiadomością. Estevao jest jeszcze trochę dalej od powrotu. Musimy być ostrożni ze względu na charakter jego kontuzji mięśnia dwugłowego uda. Nie chcemy, żeby problem wrócił w kluczowej fazie sezonu. Zobaczymy, jak będzie wyglądał przed wtorkowym meczem z PSG.

W tym tygodniu dużo mówiło się o bramkarzach. Czy uważasz, że opcje, które masz, są wystarczająco dobre dla klubu wielkości Chelsea?

— Zdecydowanie tak. Podjąłem decyzję, aby Filip Jorgensen zagrał przeciwko Aston Villi i jego występ był znakomity, co pomogło nam wygrać z bardzo dobrą drużyną. Przez 75 minut był fantastyczny. Później popełnił błąd, zostaliśmy za to ukarani i przegraliśmy mecz, którego nie powinniśmy byli przegrać. Robert Sanchez jest jednym z najlepszych bramkarzy w lidze. Nie mam żadnych wątpliwości co do jakości obu tych zawodników. Chodzi tylko o moje decyzje przed każdym meczem.

Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się w środę, jak czuje się Filip? Czy jest gotowy mentalnie, by znów zagrać od początku?

— Oczywiście. Każdy w życiu i w piłce popełnia błędy. Najważniejsze jest to, jak reagujesz i jak się podnosisz po niepowodzeniu. Mam pełne zaufanie do obu moich bramkarzy. Nie mogę się doczekać powrotu na boisko po tym, co wydarzyło się w końcówce środowego meczu.

UEFA wszczęła dochodzenie po tym, jak Pedro Neto odepchnął chłopca do podawania piłek. Czy martwisz się, że ma problemy z kontrolowaniem emocji?

— Obejrzałem tę sytuację ponownie i rzeczywiście nie wygląda to dobrze. Rozumiem jednak perspektywę Pedro — chciał jak najszybciej wznowić grę i wygrać dla klubu. Są jednak odpowiednie sposoby działania. Bardzo zaimponowało mi to, że od razu chciał przeprosić — to był jego pomysł. Jak już mówiłem, czy to bramkarz, trener czy zawodnik, wszyscy popełniamy błędy. Najważniejsze jest wyciąganie z nich wniosków.

Czy w tej sytuacji w Lidze Mistrzów z PSG trzeba bardziej skupić się na Premier League, by zapewnić sobie awans do tych rozgrywek w przyszłym sezonie?

— Nie traktuję żadnych rozgrywek priorytetowo. Zawsze chcemy wygrać następny mecz. Widziałem wiele razy drużyny, które odrabiały trzy bramki straty u siebie w Lidze Mistrzów. Po analizie widzimy, że stworzyliśmy sporo okazji, więc jeśli strzelimy pierwszego gola w pierwszej połowie we wtorek, wciąż mamy duże szanse.

Dlaczego tak długo czekałeś ze zmianami w środowym meczu?

— Czasami to jest naprawdę takie proste — byliśmy w bardzo dobrej sytuacji w meczu. Nie chciałem zaburzać rytmu drużyny zmianami robionymi tylko dla samego ich robienia. Przy stanie 2:2 czułem, że mamy przewagę, potem popełniliśmy błąd i zrobiło się 3:2. Zmiany robię wtedy, gdy uważam, że to właściwy moment dla zespołu. Nie wybiegam myślami zbyt daleko do kolejnego meczu.

Twoja drużyna często traciła punkty z prowadzenia. Jak sprawić, by była bardziej skuteczna?

— Jestem tu dopiero dwa i pół miesiąca, choć przy liczbie rozegranych meczów wydaje się to dłużej. Analizujemy błędy razem z zawodnikami, oglądamy wiele klipów wideo. Czasami pokazujesz dwa czy trzy momenty i oczekujesz poprawy. Potrzeba czasu, ale nie mamy go dużo. Musimy wyciągnąć wnioski z meczów z Leeds i Burnley, gdzie straciliśmy cztery punkty z prowadzenia. Jeśli będziemy grać z taką regularnością jak ostatnio — na przykład wygrana 4:1 z Aston Villą — jesteśmy na dobrej drodze.

Podejmując decyzje, bardziej polegasz na danych czy na własnym instynkcie?

— To połączenie obu rzeczy. Mamy znakomity zespół analityków, dziesięć osób w dziale analizy. Korzystasz z ich informacji, ale nigdy nie możesz ignorować własnego oka i intuicji. Dane pomagają jednak kształtować tę intuicję.

Rzut piłką przez Enzo Fernandeza w stronę Jorgensena — czy to normalna reakcja w sporcie na najwyższym poziomie?

— Obejrzałem to dopiero później. Enzo jest zawodnikiem pełnym pasji i chce wygrywać. Roy Keane robił podobne rzeczy jako piłkarz wiele razy. Chcę drużyny, w której zawodnicy wymagają od siebie nawzajem odpowiedzialności. Enzo bardzo ceni Filipa i wierzy w niego. W tamtym momencie był po prostu sfrustrowany — to normalne.

Reece, czy Enzo jest bardziej agresywnym liderem, a ty tym spokojniejszym?

— Nie, myślę, że dobrze się uzupełniamy. Ma duży wpływ w szatni, zwłaszcza na zawodników, którzy nie mówią po angielsku. Współpracujemy i obaj chcemy tego samego — dobra klubu i sukcesu drużyny.

Czy możecie stworzyć długoterminowy duet liderów zespołu?

— Oczywiście. Nie jestem kapitanem od bardzo dawna. Wciąż jestem młody i cały czas się uczę. Im dłużej gram, tym więcej się uczę. Staram się dawać z siebie wszystko i rozwijać przy każdej okazji.

Czy w rozmowach z władzami klubu pytałeś o przyszłe transfery i wzmacnianie zespołu?

— Nie aż tak szczegółowo o transfery, ale chciałem mieć pewność, że kierunek i wizja są spójne. Wszyscy w klubie — od góry do dołu — mają wspólny cel, a jest nim wygrywanie.

Jesteś jedynym zawodnikiem w składzie, który wygrał Ligę Mistrzów z Chelsea. Czego potrzeba, by znów to osiągnąć?

— W takich rozgrywkach decydują drobne szczegóły. Kilka z nich nam ostatnio umknęło w końcówce meczu. Przeanalizujemy to z drużyną i trenerem i spróbujemy poprawić przed rewanżem.

Jak wygląda twoja forma fizyczna po wcześniejszych problemach zdrowotnych?

— Przeszedłem wiele przez ostatnie dwa–trzy lata — dużo kontuzji i powrotów. Teraz jestem w bardzo dobrym miejscu. Czuję się dobrze fizycznie, gram regularnie dwa–trzy mecze w tygodniu i staram się pomagać drużynie najlepiej jak potrafię.

Czy lubisz widzieć takie emocjonalne reakcje zawodników jak u Enzo, czy lepiej rozwiązywać sprawy w szatni?

— Kiedy grasz przed 50–60 tysiącami ludzi, adrenalina jest ogromna i chcesz wygrać. To normalne, że pojawiają się emocje. Chcę obu rzeczy — zawodników wymagających od siebie nawzajem na boisku, ale też rozmów w szatni. W dzisiejszych czasach mediów społecznościowych drobne rzeczy łatwo urastają do wielkich historii. W rzeczywistości zazwyczaj wcale nie są tak duże, jak się wydaje.

Hubson

Hubert Anuszkiewicz

Niebieskim kibicuję od 2012 roku, głównie przez występy na Euro Fernando Torresa. Na krajowym podwórku wspieram Zagłębie Lubin.

Poza piłką uwielbiam historię, głównie byłej Jugosławii. KTBFFH


Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close