Konferencja prasowa Liama Roseniora przed meczem z Aston Villą
Dodano: 02.03.2026 17:36 / Ostatnia aktualizacja: 02.03.2026 17:36W środę, 4 marca, Chelsea rozegra kolejne spotkanie w Premier League. W ramach 29. kolejki The Blues zmierzą się na wyjeździe z Aston Villą, a pierwszy gwizdek na Villa Park zabrzmi o 20:30. Tradycyjnie przed meczem trener Liam Rosenior spotkał się z dziennikarzami, by odpowiedzieć na pytania dotyczące drużyny i nadchodzącego spotkania.
Jakie są twoje główne wnioski po wczorajszej porażce?
– Przede wszystkim rozczarowanie i poczucie straconej szansy. I nie mówię tylko o wczorajszym meczu, ale tak naprawdę o naszych trzech ostatnich spotkaniach. Pod względem taktycznym, technicznym, sposobu przygotowania meczu czy gry między polami karnymi wyglądaliśmy naprawdę dobrze. Problem polega na tym, że w kluczowych momentach nie wykorzystaliśmy swoich okazji. Moim zdaniem powinniśmy mieć co najmniej cztery punkty więcej po dwóch poprzednich meczach, a po wczorajszym spotkaniu, patrząc na naszą grę, minimum jeden.
Po meczu dużo mówiło się o dyscyplinie. Można się domyślać, co się dzieje, ale co mówią ci sami zawodnicy?
– To musi się poprawić. Zdecydowanie musi się poprawić.
Kto powinien wziąć za to odpowiedzialność? Czy to musi wyjść przede wszystkim od samych piłkarzy?
– Moją rolą jest stworzenie w drużynie kultury odpowiedzialności. Jeśli popełniasz błąd – w porządku, ważne jest, żebyś potrafił się do niego przyznać i dopilnował, by się nie powtórzył. Najpierw jednak trzeba uznać, że ten błąd miał miejsce. Jeśli ja podejmę złą decyzję przy wyborze składu albo pomylę się w czymkolwiek innym, to moim obowiązkiem jest wziąć za to odpowiedzialność. Tak samo jest z zawodnikami.
Pedro Neto dostał pierwszą żółtą kartkę za dyskusję z sędzią. W takiej sytuacji kto powinien z nim porozmawiać? Kto powinien powiedzieć mu: „dlaczego to robisz?”
– Koledzy z drużyny oczywiście powinni reagować i pomagać w takich momentach, ale ostatecznie wszystko zaczyna się od samego zawodnika. Pedro przeprosił już zespół. Niestety nie będzie do dyspozycji w środowym meczu. Teraz chcę zobaczyć poprawę w zachowaniu. I nie chodzi tylko o niego. Mieliśmy już kartki za dyskusje z sędziami, zdarzały się też zupełnie niepotrzebne faule. Jeśli chcemy się rozwijać i dojść do poziomu, do którego aspirujemy, musimy świadomie to wyeliminować i zadbać o to, żeby takie sytuacje się nie powtarzały.
Od sierpnia 2023 roku Enzo Fernández zobaczył 12 żółtych kartek. Jest twoim wicekapitanem. Jeśli wicekapitan regularnie dostaje kartki za dyskusje z sędziami, jaki sygnał wysyła to reszcie zespołu? Czy rozważasz zmianę w tej kwestii?
– Absolutnie nie. Enzo jest znakomitym liderem.
Ale twoi liderzy wciąż dostają kartki…
– To coś, co zdecydowanie musimy poprawić. Tak, jesteśmy młodym zespołem, ale to nie jest żadna wymówka. Jesteśmy bardzo dobrą drużyną – jedną z najmłodszych w lidze i jedną z najmłodszych w Europie. Z drugiej strony właśnie w młodym zespole czasami trzeba przejść przez pewne doświadczenia, żeby się rozwinąć. To dla tej grupy bardzo ważna lekcja. Nie chcę jednak, żeby była to nauka kosztem naszych celów. Te potknięcia muszą nas czegoś nauczyć, bo jeśli wyciągniemy z nich wnioski, już pokazaliśmy, nawet w krótkim czasie mojej pracy, że możemy być zespołem z absolutnego topu przez długie lata.
Jak oceniasz pewność siebie Roberta Sáncheza i to, jak realizuje zadania w systemie, który chcesz wprowadzić?
– Każdy zawodnik jest częścią większej całości i wpływa na funkcjonowanie drużyny. Rzeczywiście na początku meczu mieliśmy kilka nerwowych momentów, ale fakt, że budowaliśmy akcje od tyłu, sprawił, że rywale musieli inaczej pressować, a nam otwierały się przestrzenie tam, gdzie chcieliśmy je znaleźć. I to było wyraźnie widać. Nie chcę więc wskazywać pojedynczych piłkarzy i mówić, co powinni robić lepiej. Najważniejsze jest to, jak działa cały zespół. Poza dwoma golami po stałych fragmentach trudno powiedzieć, że drużyna nie funkcjonowała dobrze. Graliśmy przecież z liderem ligi i zespołem będącym na szczycie w Lidze Mistrzów, a przez długie momenty prezentowaliśmy się naprawdę solidnie. Przegraliśmy dlatego, że nie wykorzystaliśmy kluczowych momentów, a nie przez sposób rozegrania piłki czy styl gry.
Aston Villa strzeliła w tym sezonie najwięcej goli w Premier League po uderzeniach zza pola karnego. Zachęcasz swoich zawodników do takich strzałów?
– Nigdy nie powiedziałbym zawodnikom takim jak Moisés Caicedo, Enzo Fernández, Reece James, Cole Palmer czy Pedro Neto, żeby nie uderzali z dystansu, chyba że sami uznaliby, że w danej sytuacji to zła decyzja. Jeśli chodzi o Aston Villę, zdobywają takie bramki, bo mają bardzo dobrych ofensywnych piłkarzy. Pokazujemy naszym zawodnikom indywidualne analizy i wszyscy doskonale znają mocne oraz słabe strony rywali. Czeka nas bardzo trudny mecz. To zespół bardzo skuteczny pod względem sytuacji, które tworzy i jakości goli, jakie zdobywa. Do tego po ostatnim wyniku na pewno będą chcieli zareagować, więc musimy być przygotowani na wymagające spotkanie.
Znów pojawiły się problemy przy bronieniu stałych fragmentów gry. Czy masz wpływ na to, jak drużyna ustawia się przy rzutach rożnych?
– Teraz już tak. I to nie jest powód do śmiechu, bo to element, który musimy poprawić. Każdy trener ma swoją wizję bronienia i atakowania przy stałych fragmentach. Zawsze staram się być szczery. W ostatnim tygodniu wziąłem za to większą odpowiedzialność, bo wiem, że wymaga to poprawy. Bernardo Cueva udowodnił, jak świetnym jest trenerem od stałych fragmentów w ofensywie, pod tym względem jesteśmy w czołówce ligi. Ale to nie dotyczy tylko pracy trenerskiej. Chodzi też o mentalność, koncentrację i skupienie. Jeśli trener przejmuje nad tym większą kontrolę, rośnie też świadomość, jak ważny jest to element.
Czy styl gry, który teraz oglądamy, to docelowa tożsamość twojej drużyny, czy raczej coś dopasowywanego z meczu na mecz?
– Zawsze trzeba się adaptować. Niezależnie od tego, jaka jest twoja piłkarska tożsamość, musisz dostosowywać ją do konkretnego spotkania. Zgadzam się z tobą, jeśli spojrzymy obiektywnie na mecze od momentu, gdy objąłem zespół, trudno wskazać taki, po którym można powiedzieć, że nie zasłużyliśmy na zwycięstwo. Nawet w meczu z West Hamem, kiedy przegrywaliśmy 0:2, uważam, że powinniśmy byli wygrać, co ostatecznie zrobiliśmy. Problem polega na tym, że nie wykorzystujemy kluczowych momentów. Dla trenera bywa to frustrujące, ale trzeba też rozumieć proces. Wciąż poznaję tych zawodników. Najważniejsze, czego się nauczyłem, to że są w stanie grać w sposób, jaki chcę wprowadzić. To jednak wymaga czasu. W krótkim terminie musimy wygrywać, ale jednocześnie budować poziom, który pozwoli nam być drużyną z elity na dłużej.
Jak zwracasz się do zawodników w kwestii czerwonych kartek? Używasz podniesionego głosu?
– Czasem najlepszą metodą jest pokazanie, jak wielką różnicę robi brak czerwonej kartki. Jeśli spojrzymy na statystyki, zarówno sprzed mojego przyjścia, jak i po nim, kiedy gramy w jedenastu, nasze szanse na zwycięstwo znacząco rosną. To samo w sobie powinno być wystarczającą motywacją, żeby zachować dyscyplinę w kluczowych momentach. W trakcie meczu zawsze pojawiają się trudne chwile: strata piłki, decyzja sędziego, z którą się nie zgadzasz. W takich momentach trzeba reagować w odpowiedni sposób i skupić się na kolejnej akcji. To właśnie nad tym musimy pracować.
Mówisz o wynikach, ale jak sprawić, żeby zawodnicy naprawdę to zrozumieli?
– Przede wszystkim trzeba stawiać na tych, którzy pokazują poprawę. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby co dwa/trzy mecze grać w osłabieniu przez czerwoną kartkę. To po prostu niemożliwe. Muszę widzieć postęp w tym aspekcie i na tej podstawie podejmować decyzje dotyczące składu.
Przy tylu golach po stałych fragmentach gry, czy piłka nie traci przez to czegoś ze swojego piękna?
– Właśnie na tym polega piękno futbolu. Można wygrywać na wiele różnych sposobów i dla mnie nie ma jednego właściwego stylu gry. Jestem pewien, że gdy wczoraj zdobyliśmy bramkę po rzucie rożnym i piłka została tylko przedłużona głową, nasi kibice w ogóle nie zastanawiali się, jak wyglądał ten gol. Tak samo pewnie było z fanami Arsenalu przy ich trafieniach. W piłce chodzi o zwycięstwa. Uważam jednak, że po sezonie warto przyjrzeć się temu, co dzieje się przy rzutach rożnych, szczególnie temu, jak zawodnicy utrudniają grę bramkarzom i jak wygląda walka w polu karnym przy defensywnych stałych fragmentach. Moim zdaniem niektóre zespoły zyskują dzięki temu zbyt dużą przewagę.
Paris Saint-Germain zdołało przełożyć swój mecz pomiędzy spotkaniami z Chelsea. Co o tym sądzisz?
– To ich decyzja i ich prawo. Mam ogromny szacunek zarówno do PSG, jak i do całej tej ligi. Nie jest moją rolą komentowanie takich spraw. To nie ma ze mną nic wspólnego. My musimy po prostu jak najlepiej zarządzać własnym kalendarzem, żeby być możliwie świeżym fizycznie i mentalnie na to spotkanie.
Wczoraj Cole Palmer na chwilę opuścił boisko z powodu urazu. Czy chodziło o pachwinę?
– Nie. To było zwykłe stłuczenie, nic poważnego. Wszystko jest w porządku.
Czy w związku z napiętym terminarzem masz jakieś obawy dotyczące korzystania z Cole’a w każdym meczu?
– Wygląda bardzo dobrze, myślę, że to widać. W ostatnich sześciu tygodniach staraliśmy się nim odpowiednio zarządzać. W meczu z Arsenalem zagrał 83 minuty. Zmiana jego i Enzo była czysto taktyczna, ponieważ obaj mieli już żółte kartki, a chciałem wpuścić Garnacho i Liama Delapa, żeby dodać drużynie świeżości, co moim zdaniem się udało. Cole jest w pełni gotowy, żeby rozpocząć mecz w środę.
Jak wygląda sytuacja kadrowa zespołu?
– Coraz lepiej. Marc Cucurella wygląda naprawdę dobrze. Mam nadzieję, że będzie mógł wrócić do gry, jeśli nie w środę, to na pewno w sobotę, co przy naszym terminarzu jest bardzo dobrą wiadomością. Estêvão wrócił już do biegania na boisku, co też cieszy. Jamie Gittens robi duże postępy. Świetnie było też zobaczyć Roméo Lavię, który po długiej przerwie znów pojawił się na boisku i wyglądał bardzo solidnie. Im szybciej wszyscy zawodnicy będą zdrowi, tym lepiej dla nas.
A właśnie w kwestii Roméo, jak blisko jest powrotu do wyjściowego składu?
– Blisko. Chcemy jednak podejść do tego trochę inaczej pod względem jego powrotu i zarządzania obciążeniami. Najważniejsze jest to, żeby kiedy już wrócił do pełni sił, a teraz już jest w dobrej formie, pozostał zdrowy.
Czy Reece James jest gotowy do gry?
– Tak, wszystko z nim w porządku.
- Źródło: football.london
Najnowsze artykuły
Chalobah: Wszyscy musimy się bardziej starać
02.03.2026 19:48
James: Tracenie goli w taki sposób jest frustrujące
02.03.2026 16:27
Skrót: Arsenal FC 2:1 Chelsea FC
01.03.2026 20:21
Składy: Arsenal FC vs. Chelsea FC
01.03.2026 16:17
Arsenal - Chelsea Typy – Bukmacher daje 247 zł za wytypowanie drużyny z golem
01.03.2026 11:08
Andrey Santos: Wiemy, czego chcemy i dokąd zmierzamy
01.03.2026 08:24
Arsenal - Chelsea transmisja tv i stream online. Gdzie oglądać derby Londynu? (01.03.2026)
01.03.2026 08:02

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.