Fot. Chelsea FC

Konferencja prasowa Grahama Pottera przed meczem z Borussią Dortmund

Autor: Mateusz Kluba Dodano: 06.03.2023 18:07 / Ostatnia aktualizacja: 06.03.2023 18:26

Już we wtorek na Stamford Bridge dojdzie do rewanżu pomiędzy Chelsea a Borussią Dortmund w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz The Blues przegrali 0-1 i będą walczyć o odrobienie strat oraz awans do kolejnej rundy fazy pucharowej. W poniedziałek odbyła się konferencja prasowa, na której Graham Potter odpowiadał na pytania dziennikarzy.


Jakie są twoje oczekiwania wobec jutrzejszego wieczora?


– To będzie ważny i bardzo ekscytujący mecz, a także szansa, by znaleźć się w najlepszej ósemce Ligi Mistrzów. Nie możemy się doczekaj tej wyjątkowej nocy na Stamford Bridge. Myśli nas wszystkich skupiają się na pozytywnym nastawieniu, wygraniu mecz i awansie dalej. Rywale pokazali już w pierwszym meczu, że są drużyną z najwyższej półki. Widać to także po ich wynikach w Bundeslidze, w której są w niesamowitej formie, wygrywając kolejne mecze. To wiele o nich mówi. Jako drużyna, dobrze radzą sobie w ataku, w obronie, mają indywidualności oraz świetnych trenerów. Czeka nas trudne wyzwanie, ale cieszymy się na nie.


Jaki wpływ na morale w zespole miała wygrana przeciwko Leeds?


– Zawsze miło jest zwyciężać, każdy jest szczęśliwszy, gdy się nam to udaje. Jednocześnie wiemy, że przed nami trudne zadanie. Dlatego tak samo jak radujemy się z trzech punktów w weekend, tak samo mocno chcemy do tego nawiązać we wtorek. Na tym się skupiamy.


Jakie symboliczne znaczenie miałoby zwycięstwo jutro wieczorem?


– Związana z okolicznościami, w jakich się znajdujemy. Presja w takich przypadkach jest czymś pożytecznym, ponieważ oznacza, że walczysz o miejsce wśród ośmiu najlepszych zespołów w Lidze Mistrzów. To wspaniałe rozgrywki, a ta noc będzie wyjątkowa, tak samo jak w Dortmundzie. Nie możemy się doczekać tego pojedynku, chcemy także grać dalej.


Na treningu widzieliśmy Reece’a Jamesa, N’Golo Kante i Christiana Pulisica. Jak ma się ta trójka i czy jesteś w stanie wpuścić N’Golo na boisko po tak długiej przerwie?


– Decyzja odnośnie Reece’a zapadnie jutro. Christian jest w składzie, trenował i wygląda dobrze. Na N’Golo jest jeszcze za wcześnie, ma za sobą tylko dwie pełne sesje treningowe. Radzi sobie coraz lepiej, ale to jeszcze nie czas. Czekamy na kolejne postępy.


Czy wygrana jutro może wszystko odmienić po całym zamieszaniu wokół twojej osoby w ostatnich tygodniach?


– Szczerze mówiąc, nie patrzę na to w ten sposób. Skupiam się na tym, jak ważny jest to mecz dla drużyny i dla klubu. To szansa, by znaleźć się w zaszczytnym gronie, ale zagramy przeciwko bardzo trudnemu rywalowi w niesamowitej formie. Jednocześnie to naprawdę duże wyzwanie. Jestem pewny, że Stamford Bridge będzie wrzało, a my damy z siebie wszystko, by wygrać i awansować.


Jak podchodzisz do wprowadzenia N’Golo Kante z powrotem do drużyny po tak długiej nieobecności?


– Jego przypadek wymaga szczególnej uwagi ze względu na taką przerwę. Wrócił do treningów, a teraz wszystko kręci się wokół znalezienia sposobu na zdobycie formy w Premier League czy Lidze Mistrzów. To właśnie moment, w którym potrzebuje trochę czasu z drużyną, trochę treningu, a potem krok po kroku będzie dostawał coraz więcej czasu na boisku. Nie będzie mógł od razu zagrać 90 minut, ale sam fakt, że jest już z nami, jest naprawdę ekscytujący.


Co sądzisz o João Féliksie jak dotąd i gdzie widzisz dla niego najlepszą pozycję na boisku?


– Bardzo się cieszymy, że jest z nami. Jego wysoka jakość jest niepodważalna. Potrafi zabrać się z piłką na małej przestrzeń i naprawdę wiele zdziałać w ofensywie. Do tej pory zdobył bramkę, dwa razy uderzył w poprzeczkę i miał też kilka innych okazji. Ma więc umiejętności. Bardzo pomocna jest jego uniwersalność na boisku. Wykorzystywaliśmy go raczej w centralnej części, ale w ataku może grać w zasadzie wszędzie.


Jak bardzo potrzebujesz po swojej stronie kibiców w jutrzejszym spotkaniu, pomimo krytyki w ostatnich tygodniach?


– Fani zawsze mają prawo do uzewnętrzniania swoich opinii i oni, tak jak my wszyscy, cierpieli w ostatnim czasie ze względu na brak zadowalających wyników. Wsparcie, które mimo wszystko dostaliśmy w miniony weekend, było fantastyczne. Wszyscy trzymają kciuki za drużynę i wiedzą, jak ważny jest ten mecz. Chcą, by ich ulubieńcy awansowali i grali dalej. Zdają sobie także sprawę z tego, jak bardzo są nam potrzebni, ponieważ w Lidze Mistrzów dużo trudniej gra się na wyjeździe. Chcemy, by właśnie takie odczucia mieli piłkarze rywali, a do tego potrzebujemy naszych sympatyków.


Podkreślałeś wcześniej, ile ciebie i twoją rodzinę kosztowała gorsza forma zespołu. Czy wygrana zmieniła cokolwiek?


– Jak u każdego związanego z Chelsea, twój humor jest lepszy, gdy drużyna wygrywa. Masz chwilę szczęścia, ale dobrą i złą jednocześnie rzeczą w tej pracy jest to, że kolejny mecz nadchodzi bardzo szybko. Jest on w dodatku bardzo ważny i musimy być na niego gotowi. W mgnieniu oka radość z wygranej z Leeds zmienia się w przygotowania do spotkania z Borussią Dortmund. Oczywiście nie narzekam na to, ale po prostu mówię, jak ta praca wygląda.


Żeby wygrać, będziecie potrzebowali dwóch bramek. Czy to także kolejna trudność?


– Musimy zagrać na odpowiednim poziomie, pozytywnie się nastawić. To wyjątkowa okazja, zagramy przed własną publicznością, by dostać się do grona najlepszej ósemki w Europie. Mamy za sobą kilka gier, w których mogliśmy zdobyć więcej niż jedną bramkę i jutro będziemy tej skuteczności potrzebować. Gramy z klasowym zespołem w formie, więc nie będzie łatwo. Chłopcy są jednak pewni siebie, zmotywowani i zdeterminowani, by podjąć się wyzwania i dać wszystkim to, co mają najlepszego.


Remis w dwumeczu może doprowadzić do rzutów karnych. Ćwiczyliście ten element na treningach? Kto będzie głównym wykonawcą po odejściu Jorginho?


– Piłkarze zawsze ćwiczą wykonywanie karnych i jesteśmy gotowi również na taką ewentualność, ponieważ jest taka szansa. Chcemy załatwić sprawę wcześniej, ale jeśli nie, zawalczymy w seriach jedenastek. Kai przejął rolę Jorginho jeśli chodzi o głównego wykonawcę.


Na treningu widać było wiele uśmiechów na twarzach piłkarzy. Czy wygrana z Leeds pomogła poprawić trochę atmosferę w szatni?


– Wierzcie lub nie, ale nastroje zawsze były w zespole dobre. Nie było wielkiego szczęścia czy żartów, ale za to panował dobry duch i wzajemne wsparcie. Musisz wziąć odpowiedzialność i zrozumieć, że nie jesteśmy w najlepszej sytuacji jeśli chodzi o wyniki, ale gdy wygrasz, uśmiech wraca. Nie chodzi o to, że śpiewasz w drodze na trening, ale cieszysz się i nie możesz doczekać się kolejnego spotkania. Następny mecz jest jednym z tych, w którym wspaniale jest mieć okazję uczestniczyć. Na razie do przerwy przegrywamy 0-1. Musimy odpowiedzieć i myślę, że ta grupa jest w stanie to zrobić.

Źródło: football.london

Aby móc dodać komentarz musisz się zalogować lub zarejestrować, jeśli wciąż nie posiadasz u nas konta.

thesabr3
komentarzy: 2049
07.03.2023 18:21

Uwielbiam te jego konferencje, są takie nijakie

Ksawi2017
komentarzy: 74
06.03.2023 20:59

Liczę że Kai jutro strzeli, ma trudny okres i duży hejt, wierzę że jutro zamknie mordę wszystkim hejterom którzy twierdzą że za niego lepszy by był Aubemayang

Konto zablokowane
komentarzy: 451
07.03.2023 07:18

Jest nawet takie przysłowie. Kai, Kai tylko się nie zesraj!
Nasz anemiczny niemiaszek strzeli ale tylko wtedy jak ktoś kopnie w niego na tyle umiejętnie żeby się od niego odbiła do bramki. Innej opcji nie widzę. Liczę na to że w lecie powrót do Leverkusen albo trafi się naiwniak, który wyłoży za niego gruby szmal.

Adamo
komentarzy: 255
07.03.2023 08:16

zamknie mordę hejterom po strzeleniu 1 bramki na 10 meczów? Nie kompromituje się, proszę.

Nasza strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.

close